piątek, 21 grudnia 2012

Zmysły Sztuki Dawniej i Dziś - odcinek 3.

   Wczoraj w Muzeum Pałacu w Wilanowie odbył się premierowy pokaz trzeciego odcinka filmu z cyklu "Zmysły Sztuki Dawniej i Dziś", w reżyserii kuratora projektu Andrzeja S. Grabowskiego.
   Motywem przewodnim każdego z filmów tworzonych w ramach cyklu „Zmysły Sztuki Dawniej i Dziś” jest jedno dzieło sztuki z kolekcji Muzeum Pałacu w Wilanowie – obraz, rzeźba, tkanina, grafika, mebel, szkło, porcelana, broń, kostium lub dzieło literackie. Początek każdej prezentacji filmowej poświęcony jest rysowi historycznemu, sylwetce twórcy oraz zastosowanej przez niego technice. Dalszą część stanowi rozmowa z wybranym współczesnym artystą, na temat odniesień i analogii do sztuki dawnej i do wybranego dzieła z kolekcji wilanowskiej.
   W trzecim odcinku cyklu „Zmysły Sztuki Dawniej i Dziś” bohaterem filmowych rozważań jest obraz pt. „Szewc” - Szkoła Holenderska, XVII w., olej na płótnie, o wym. 31,8-32,1 x 23,5-24 cm, z wilanowskimi znakami galeryjnymi na odwrocie. Ekspertem zaproszonym do rozmowy na temat m.in. Szkoły Holenderskiej jest prof. Jerzy Nowosielski z warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, Wydział Konserwacji i Restauracji Dzieł Sztuki.
   Obraz pt. „Szewc” znajdował się w zbiorach wilanowskich co najmniej od połowy XIX w. Pod koniec 1944 lub na początku 1945 roku został zrabowany, co uwzględniono w spisach strat wojennych oraz rejestrze dóbr kultury utraconych w wyniku II wojny światowej. Do Muzeum Pałacu w Wilanowie powrócił po ponad 70-letniej nieobecności. 5 października 2012 roku został powtórnie włączony do wilanowskiej kolekcji historycznej. Obecnie oglądać go można w Gabinecie Holenderskim w Muzeum Pałacu w Wilanowie.
   Producentem filmu z cyklu „Zmysły Sztuki Dawniej i Dziś” jest Muzeum Pałac w Wilanowie, które zaprasza na projekcję.



czwartek, 20 grudnia 2012

Podsumowanie jesiennej edycji kursu malarstwa i rysunku


   Poniżej zamieszczam przygotowane przez Andrzeja S. Grabowskiego podsumowanie czwartej edycji kursu malarstwa i rysunku, który odbył się w Muzeum Pałacu w Wilanowie w ramach Królewskiej Akademii Sztuki. Dołączam także galerię prac.


Za nami kolejna edycja Kursu malarstwa i rysunku w ramach Królewskiej Akademii Sztuki.

Przez dziesięć tygodni, w każdą niedzielę, przez trzy godziny uczestnicy Kursu z pasją realizowali zadania, które obfitowały w szereg trudnych tematów zarówno kompozycyjnych, jak i technologicznych. Poznawali techniki malarskie od akwareli do akrylu oraz zasady kompozycji płaszczyzny obrazu. Uczyli się i nabywali świadomości malarskiej. Rysunek ołówkiem czy suchym pastelem również nie był im obcy. Pokonywali meandry trudnej wiedzy o perspektywie, przestrzeni, proporcjach oraz barwie.


Miałem wiele satysfakcji obserwując twórczą pracę tych wrażliwych, wyjątkowo uzdolnionych plastycznie osób. Najważniejsze w tej grupie było to, że wszyscy tworzyli z pasją, jednocześnie zachowując swój indywidualizm. Poziom grupy był wyrównany, ale na szczególną uwagę zasługują prace Ewy Rzodkiewicz, Artura Furmanka, Kingi Pomorskiej, Grażyny Morozon czy Kasi Pieciul.


Lecz wszyscy pasjonaci malarstwa muszą pamiętać o tym, że malarstwo to ciągłe ćwiczenie naszych umiejętności, wykonywanych w pokorze do aktu tworzenia.


Następną edycję Kursu malarstwa i rysunku rozpoczniemy na początku marca 2013 roku, o czym poinformujemy Państwa na naszym wortalu www.wilanow-palac.pl oraz poprzedzimy ją kampanią promocyjną.


Andrzej S. Grabowski
artysta malarz,
kurator kursów malarstwa
Królewska Akademia Sztuki
Muzeum Pałac w Wilanowie


Autor pracy: Anna Hoffmann-Niedek

Autor pracy: Anna Hoffmann-Niedek

Autor pracy: Artur Furmanek

Autor pracy: Artur Furmanek

Autor pracy: Ewa Rzodkiewicz

Autor pracy: Artur Furmanek

Autor pracy: Grażyna Morozon;
w tle przy sztaludze Kasia Łazowska

Autor pracy: Grażyna Morozon

Autor pracy: Karolina Skalska

Autor pracy: Karolina Skalska

Autor pracy: Katarzyna Pieciul

Autor pracy: Katarzyna Pieciul

Autor pracy: Katarzyna Łazowska

Autor pracy: Kinga Pomorska

Autor pracy: Sylwia Wójcik

środa, 19 grudnia 2012

Czas na świąteczne życzenia

   Korzystam z okazji i przyłączam się do życzeń Andrzeja S. Grabowskiego, który już pracuje nad przyszłorocznymi spotkaniami z cyklu "Zmysły Sztuki" :-) 


poniedziałek, 10 grudnia 2012

Anna Maria Huszcza wyróżniona w konkursie muzycznym "CAGE 1,2,3"

  Anna Maria Huszcza, bohaterka XV "Zmysłów Sztuki", otrzymała wyróżnienie w konkursie muzycznym „CAGE 1,2,3 Lublin 2012” na stworzenie i wykonanie utworu inspirowanego twórczością Johna Cage'a, ogłoszonego przez Ośrodek Międzykulturowych Inicjatyw Twórczych „Rozdroża” przy współpracy z Fundacją 4.99 i Programem 2 Polskiego Radia. 
   Jak można przeczytać na stronie programu CAGE 1,2,3: "Przedmiotem konkursu jest stworzenie i wykonanie utworu inspirowanego wybranymi utworami Johna Cage'a. (...) Celem konkursu jest wyłonienie utworów, które będą prezentowały oryginalność i świeże spojrzenie na muzyką współczesną, a jednocześnie będą pokazywały aktualność i atrakcyjność dorobku Johna Cage’a także poza hermetycznymi kręgami akademickimi. Chcemy, by konkurs zainspirował współczesnych artystów reprezentujących różne gatunki i dyscypliny do rozwijania jego idei."
   Więcej o konkursie i jego laureatach można przeczytać na Facebook'u na stronie organizatora

sobota, 1 grudnia 2012

"Zmysły Sztuki" pełne zmysłowych doznań

   Wczoraj, podczas picia porannej kawy, odczytałam maila od znajomej, która tym razem nie mogła przyjść na "Zmysły Sztuki" i dlatego poprosiła: "Napisz proszę choć kilka słów wrażeń od siebie, zanim ujmiesz je w oficjalną relację." Pierwsze słowa, które mi przyszły do głowy i którymi się z nią podzieliłam, to: "Było... chyba najzmysłowiej. Tak zmysłowo było może jeszcze wtedy, kiedy występowała Natalia Ruszkowska i grała tanga, a w Cukierni było skwarnie jak w Argentynie, czy Meksyku."
Zasłuchani, zapatrzeni a nad nami "Pani Lato"
(fot. Anna Pszonka)
   A dlaczego "najzmysłowiej"? Już rozwijam moją myśl. 
   Marionetki-instalacje Anny Polarusz przyciągały wzrok, ulotne olejki eteryczne prezentowane przez Katarzynę Kochańską pobudzały nosy, ale także serca i głowy, muzyka dopełniała dźwiękiem każde słowo czy gest, wyśmienity tokaj i niezwykłe ciastko "Lawendowa Kometa©" pieściły podniebienie, a dyskusje, pytania, spostrzeżenia, żarty, wiersze podgrzewały atmosferę.  
   Wspólnie stworzone perfumy "Zmysły Sztuki" połączyły nas, a jednocześnie zapach, który powstał w wyniku "czarów" Katarzyny Kochańskiej, na każdej skórze pachniał inaczej, co jest zrozumiałe choć zarazem magiczne.       
"Pani Zima" przystanęła na półeczce
(fot. Anna Pszonka)
   Mieliśmy ucztę dla oczu, bo marionetki*, czy raczej instalacje autorstwa Anny Polarusz są tak pełne treści i emocji, że można się nimi delektować bez końca, odkrywając ciągle coś nowego w zależności od kąta padania światła, ruchu powietrza, odległości z jakiej na nie patrzymy. Są zwiewne, delikatne, drżące. Łączą kruchość porcelany i gładkość jedwabiu z siłą metalowych siatek. Widać w nich wiele bólu, niepewności, może lęku. Gesty tych pięknych istot wydają się być obronne, dystansujące. Jakby chciały odlecieć, ale coś im nie pozwala wyrwać się na wolność.
   Miałam okazję zobaczyć jeszcze jedną marionetkę. Szczupła, białowłosa, wielkooka, szlachetnie blada istota, sterowana przez Anię, spacerowała po Cukierni. Zatańczyła kilka baletowych kroków, popatrzyła w oczy, pomachała ręką, skłoniła się wdzięcznie. Była trochę inna niż te zaklęte na ścianach Cukierni, podwieszone pod sufitem - zalotna, swobodna, równocześnie trochę melancholijna, wycofana, ale bardzo profesjonalna:-)
Jedna z instalacji
(fot. Anna Pszonka)
   Taka też wydaje mi się być Ania, o której kurator spotkań z cyklu "Zmysły Sztuki" Andrzej S. Grabowski powiedział, że jest osobą wyjątkową. Ponieważ jest reżyserem i aktorką, to dla niej wystawa jest rodzajem spektaklu, który zawiera w sobie malarstwo, rzeźbę, muzykę (na gitarze grał dla nas przez cały wieczór Mariusz Żółkiewka), ale także reżyserię, trochę aktorstwa i... przyjaciół, czyli wszystkich Państwa, którzy są naszymi gośćmi. 
   W swoich pracach Ania chciała pokazać siebie, to co przeżyła. Chętnie opowiedziała o tym, skąd wziął się pomysł, dlaczego stosuje właśnie takie, a nie inne, materiały. Na przykład porcelana jest jak ciało, dlatego chętnie jej używa, bo w ten sposób marionetki stają się bardziej ludzkie. Całkiem niedawno przeszła od tworzenia marionetek do instalacji, w których połączyła to co robiła dotychczas z nową formą wyrazu.
    Nasi goście pytali, prowokowali, żartowali, dyskutowali z Anią, ale i między sobą o barokowej formie, o teatrze cieni, maskach weneckich, o prezentacjach 3D, ale i o kurzu, który może stać się elementem sztuki;-) 
Ania Polarusz, Kasia Kochańska
i Andrzej S. Grabowski
(fot. Anna Pszonka)
   To, co Ania prezentuje w Cukierni, to dla niej początek drogi. Podobnie jak Katarzyna Kochańska, ciągle jest w podróży i wcale nie chodzi tylko o tę dosłowną, z miejsca A do miejsca B, choć obie mają takie za sobą. Ania, która pochodzi z Ukrainy, jakiś czas temu wybrała Polskę na nową ojczyznę. Kasia jeszcze niedawno mieszkała wiele kilometrów od Warszawy, by ostatnio powrócić do stolicy. Obie są także w drodze w związku ze swoją pracą. A jednocześnie są w podróży mającej na celu odkrywanie samych siebie.
    Kiedy Kasia przejęła mikrofon, zaczęły się... czary. W końcu spotkaliśmy się w wigilię Andrzejek, kiedy to wszelkie wróżby są nie tylko dopuszczalne, ale wręcz wskazane:-)
Kasia Kochańska tworzy perfumy
"Zmysły Sztuki"
(fot. Anna Pszonka)
   Zanim dostaliśmy do powąchania jakiś olejek eteryczny, Kasia, czarując słowem, gestem, energią, spojrzeniem, śmiechem, ale i sumeryjską pieśnią miłosną, wprowadzała nas w charakter zapachu. Obrazowo przedstawiła ilość płatków róż potrzebnych do wytworzenia maleńkiej buteleczki olejku różanego z kwiatu "rosa damascena". Historia o XVI-wiecznej księżniczce Neroli, która perfumowała olejkiem z kwiatów pomarańczy rękawiczki, aby zabić nieprzyjemny zapach skóry, brzmiała niczym bajka. 
   Kasia nie tylko opowiadała o zapachach, ale i o sposobach uzyskiwania olejków eterycznych. Dała też kilka rad, czego używać, aby spokojnie i mocno spać, a czego, aby pobudzić swoje zmysły. Aromaterapia jest znana od wielu tysięcy lat. Już starożytni wykorzystywali olejki nie tylko do pielęgnacji ciała, ale i do zmiany nastroju. 
Kasia Kochańska dzieli perfumami
"Zmysły Sztuki"
(fot. Anna Pszonka)
   My postanowiliśmy wykorzystać wiedzę oraz talent Kasi i stworzyć podczas spotkania perfumy "Zmysły Sztuki". Poszukując informacji na temat zapachów, dowiedziałam się, skąd pochodzi słowo "perfumy". Można powiedzieć, że historia perfum zaczęła się, gdy praczłowiek odkrył, że niektóre drzewa przy spalaniu w ognisku nadają dymowi piękny zapach. I właśnie od słów "poprzez dym", czyli z łaciny "per fumum", wzięła się nazwa perfum. 
   Nasz zapach z dymem ma tylko wspólną... ulotność. Mimo że poprzez wydobycie olejku z kwiatów przedłużamy ich życie, to przychodzi taki moment, kiedy zapach się ulatnia. Jednak przez pewien czas możemy nim pieścić nasze zmysły.
   Jako bazy perfum "Zmysły Sztuki" Kasia użyła oleju z pestek granatu, bo jest prawie bezwonny. Później, w odpowiednich proporcjach, dodawała kroplę po kropli olejku pieprzowego, neroli, sandałowca, jaśminu i róży. Każdy gest Kasi podkreślała muzyka wykonywana przez Mariusza. Zapachy krążyły nad nami, mieszały się, uwodziły. Czekaliśmy cierpliwie na efekt, licząc krople, które wpadały do maleńkiej buteleczki.     
Każdy chce sprawdzić, jak perfumy
"Zmysły Sztuki" pachną na jego skórze
(fot. Anna Pszonka)
    Następnie Kasia dzieliła zapachem wędrując od nadgarstka do nadgarstka, bo każdy wyciągał rękę, aby poczuć na własnej skórze perfumy "Zmysły Sztuki". Tam, gdzie Kasi było trudno dotrzeć, nasi goście przejęli buteleczkę. Później zaczęło się wzajemne wąchanie:-) Każdy odkrywał coś innego. Raz zapach wydawał się bardziej słodki, raz mocniejszy, u innej osoby słabszy, bardziej cytrusowy... 
   Teraz perfumy postoją w ciemnym miejscu przez dwa tygodnie. Nie dopytałam, czy to zmieni ich zapach, ale podejrzewam, że tak.
Degustacja "Lawendowej Komety©"
(fot. Anna Pszonka)
 
   Po akcie tworzenia i delektowania się zapachem przyszła chwila na ciastko "Lawendowa Kometa©", czyli kompozycję lawendowego kremu, wygodnie ułożoną w czekoladowej - białej lub czarnej gorzkiej - foremce, ozdobioną, jak na kometę przystało, złocistym ogonem wykonanym z karmelu. Niesamowite zderzenie smaków. Z pewnością zaskakujące dla tych, którzy lawendę kojarzą jedynie z odstraszaniem moli:-)
   Ponieważ było to ostatnie spotkanie w tym roku, to kurator szczególnie podziękował wszystkim firmom i osobom zaangażowanym w projekt "Zmysły Sztuki". Ja to robię raz jeszcze za pośrednictwem tego bloga. 
   Dziękujemy Muzeum Pałacu w Wilanowie, Królewskiej Cukierni Wilanowskiej, firmom Per Aarsleff Polska oraz Winsor & Newton, magazynowi Weranda, Monice Kalecie - menedżerowi Cukierni, pracownikom Cukierni, Adamowi Grabińskiemu, który robi dokumentację filmową spotkań, Alicji Pismenko, która przygotowuje impresje filmowe, Ani Pszonce - autorce zdjęć. I oczywiście wszystkim naszym artystom, twórcom i gościom, dzięki którym te spotkania są tak interesujące.
   Mi również zrobiło się bardzo miło, bo to co sprawia mi przyjemność, czyli uczestniczenie w spotkaniach i pisanie o nich, także zostało docenione:-)  
   A i kurator, Andrzej S. Grabowski, usłyszał z sali od gości przesympatyczne podziękowania. Powiedział mi po spotkaniu, że największą radość poczuł, kiedy dowiedział się, że wśród gości są osoby, które żałują, że były po raz pierwszy na "Zmysłach Sztuki". Cóż, ominęło ich wiele niezwykłych spotkań...
   Następne "Zmysły Sztuki" dopiero w lutym przyszłego roku. 
   Prace Anni Polarusz będą prezentowane w Cukierni do 6 stycznia 2013 roku. 
   Perfumy "Zmysły Sztuki" będzie można kupić muzealnym sklepie, a ciastko "Lawendowa Kometa©" wkrótce znajdzie się karcie Cukierni. 

Perfumy "Zmysły Sztuki"
(fot. Anna Pszonka)

*Marionetki albo inaczej kukiełki, czyli lalki występujące na scenach specjalnych teatrów, znane były już w starożytności. Najwcześniej pojawiły się w Egipcie, stamtąd przeszły do Grecji, gdzie już na przełomie VI i V wieku p.n.e. popisywali się nimi wędrowni mimowie. Płaskie, wycinane z papieru lub skóry, występowały w teatrze cieni w Chinach, Japonii, na Półwyspie Malajskim. Na Archipelagu Sundajskim plastyczne, robione z drewna lub szyte ze szmat, naśladowały żywych aktorów. Teatr lalek wywodzi się, jak przypuszczają badacze historii, z obrzędów kultowych. W Polsce teatr lalkowy rozpowszechnił się w XVI wieku, a jego rozkwit nastąpił w wieku XVIII.

piątek, 30 listopada 2012

Zaproszenie do Wrocławia na wystawę Agaty Czeremuszkin-Chrut

   Zanim napiszę o niezwykle zmysłowym spotkaniu z cyklu "Zmysły Sztuki", które odbyło się wczoraj, zapraszam do Wrocławia, do Galerii Agora, na wystawę "Body Language". 
   Na wystawie zaprezentowane zostaną cykle malarskie Agaty Czeremuszkin-Chrut (Agata była gościem X jubileuszowego spotkania z cyklu "Zmysły Sztuki"oraz rzeźby-obiekty, instalacje i obraz wideo Joanny Żochowskiej. Prace można oglądać od 6 do 28 grudnia br. 
   Kurator wystawy, Kama Wróbel, na Facebook'u zamieściła informacje o autorkach prac oraz o tematyce i stylistyce wystawy. Można tam także znaleźć link do katalogu. Polecam!


czwartek, 8 listopada 2012

Zaproszenie na XVI spotkanie z cyklu "Zmysły sztuki"

   W imieniu dyrektora Muzeum Pałacu w Wilanowie Pawła Jaskanisa serdecznie zapraszam na 29 listopada (czwartek) 2012 r., na godz. 18:00, do Królewskiej Cukierni Wilanowskiej, gdzie w ramach kolejnego spotkania z cyklu "Zmysły Sztuki" będziemy gościć Annę Polarusz – reżyserkę, kreatorkę sztuk wyzwolonych i Katarzynę Kochańską - miłośniczkę słów, kompozytorkę zapachów.
   Porozmawiamy oczywiście o sztuce, źródłach inspiracji, potrzebie tworzenia i warsztacie twórczym. Dowiemy się, między innymi, jak powstają przestrzenne, multimedialne marionetki, jak reżyseruje się spektakl teatralny, a także, jak można odmalować zapachem wrażenia i idee.



   
  I tradycyjnie kilka słów o naszych gościach:
  
   Anna Polarusz (Ani-rusz) jest absolwentką Uniwersytetu Kultury i Sztuk Pięknych w Kijowie (1996 r. - dyplom na Wydziale Reżyserii). Projektuje i wykonuje scenografię, malarstwo, marionetki, małe formy rzeźbiarskie (statuetki głównie z porcelany), a także kostiumy, stroje sceniczne i karnawałowe oraz kreacje wieczorowe. Nie ustaje w swoich twórczych poszukiwaniach.
   Reżyseruje spektakle i pisze do nich scenariusze. Aktorstwo też nie jest jej obce. W latach 1995-2007 pracowała w Kijowskim Państwowym Teatrze oraz w Kijowskim Państwowym Teatrze Marionetek, z którym wiele podróżowała po całej Europie. Równoległe prowadziła swoją własną firmę „POLARUSZ”, która zajmowała się tworzeniem autorskiej ozdobnej lalki (art-doll). Współpracowała z wieloma wybitnymi artystami takimi jak: Juri Murawicki, Michail Jaremczuk, Eugenia Gapczyńska i Viktoria Gress oraz Andrzej Łojko.
   Po przybyciu do Polski w 2007 r. powołała do życia autorską pracownię teatralną oraz galerię „ANI-RUSZ” przy „Laboratoriach Twórczych” w Warszawie. W ramach tego projektu zrealizowała wiele autorskich warsztatów teatralno-plastycznych dla dzieci, młodzieży i dorosłych z tworzenia i animacji marionetek oraz wystawiania spektakli.
   W Belgii, Czechach i w całej Polsce miała też liczne wystawy swoich lalek, marionetek i statuetek. 
   W 2011 powołała do życia razem z Marią Romą Klatką "Scenę Elffów" -  nowatorski projekt artystyczno-edukacyjny skierowany do całych rodzin. 


  Katarzyna Kochańska - znawczyni najlepszych gatunków herbat, olejków eterycznych, naturalnych przepisów na urodę, kiperka, kompozytorka smaków i zapachów, również na wyłączność jako logo instytucji, artysty, firmy, osoby prywatnej albo willi. Specjalistka w zakresie aromaterapii, herbatyzmu i aromamarketingu. 
   Była szefowa działów urody i mody najbardziej poczytnych i najlepszych polskich pism dla kobiet („Zwierciadło”, Świat Kobiety”), obecnie również jako dziennikarka i redaktorka promuje od prawie 20 lat wiedzę o herbatach i aromaterapii oraz o naturalnych kosmetykach, ziołach i fitnessie na takich łamach jak np.: „Wysokie Obcasy”, „Maxim”, ekomama.pl, „e!stilo”, „Wegetariański Świat” i in. Częsty gość wielu mediów ogólnopolskich.
   Twórczyni franczyzowej marki Herba Thea, która została wybrana najlepszą herbaciarnią w stolicy głosami widzów TVN Warszawa oraz Akademii Sztuk Wonnych.

środa, 7 listopada 2012

Wystawa Bartosza Frączka w Brukseli

  Jeśli wybieracie się do Brukseli, to koniecznie odwiedźcie ARTour Gallery Bruxelles, żeby zobaczyć wystawę Bartosza Frączka "féminité couleurs". Obrazy Barosza będzie można oglądać od 22 listopada do 31 grudnia br. 
  Więcej na stronie: Shopping Linthout.


poniedziałek, 29 października 2012

"Zmysły Sztuki" po raz piętnasty

   Po niektórych spotkaniach z cyklu "Zmysły Sztuki" siadam do komputera i od razu, pełna wrażeń, piszę. Ale bywa, że odwlekam, odkładam na kolejny dzień, wertuję notatki, oglądam zdjęcia, układam w głowie kolejne zdania. Tak dzieje się najczęściej wtedy, kiedy mam po spotkaniu mieszane uczucia i nie wiem, jak je ująć. Czy obiektywnie, tak po prostu, zdać tradycyjną relację? Czy może podejść subiektywnie? 
Anna Maria Huszcza, Anna Nosowicz
i ciastko Pauza na Zmysły© (fot. Anna Pszonka)
   "Zmysły Sztuki" w swoim założeniu są spotkaniami w duchu kawiarnianej bohemy - swobodne, niekiedy ekscentryczne, trochę wbrew konwenansom. Osoby, które przychodzą po raz pierwszy, już na wstępie dziwią się, że siedzimy przy stolikach, zamiast jak na zwyczajnym wernisażu wędrować od obrazu do obrazu z kieliszkiem wina w ręku, by po kilku minutach wyjść, bo właściwie nie ma co robić... 
   Tu jest zupełnie inaczej. W Wilanowie spotkanie trwa i trwa. Delektujemy się dziełami sztuki i znakomitym tokajem. Pijemy kawę słodzoną miodem, parzoną w specjalny sposób. Co więcej, mamy okazję zjeść wyjątkowe ciastko© stworzone przez bohaterów spotkania. To jedyne takie miejsce na świecie, gdzie ciastka© są opatrzone prawami autorskimi. Ale przede wszystkim możemy zadać bohaterom "Zmysłów Sztuki" pytania, także te niewygodne, te podchwytliwe, pobudzające do dyskusji. Możemy dowiedzieć się dlaczego, w jaki sposób, gdzie, po co?
Obrazy Anny Nosowicz. Jednemu z gości
obraz z lewej przypomina gondolę:-)
(fot. Anna Pszonka)
   To, co jeszcze różni nasze spotkania od zwyczajnych, tradycyjnych wernisaży, to dobór artystów. Zawsze jest coś, czasami na pierwszy rzut oka nieoczywistego, co łączy bohaterów "Zmysłów Sztuki". Kurator zawsze wychwytuje ten niezwykły łącznik. 
   Jego zdaniem bohaterki XV spotkania łączy... przestrzeń. Anna Nosowicz buduje przestrzeń w swoich wielkoformatowych obrazach czy w muralach. Anna Maria Huszcza tworzy monumentalną, przestrzenną muzykę
   I właśnie tej przestrzeni zabrakło mi w prezentacji multimedialnej, która otworzyła spotkanie. Miałam wrażenie, jakbym patrzyła na program o postaciach, które już odeszły z tego świata. Pompatyczny i monotonny głos lektora pogłębiał to odczucie. Aż trudno mi uwierzyć, że autorką prezentacji jest młoda osoba. Na szczęście muzyka ilustrująca materiał była ciekawa. Druga prezentacja, którą obejrzeliśmy w trakcie spotkania, ukazująca obrazy Anny Nosowicz ilustrowane muzyką Anny Marii Huszczy (a może odwrotnie - prezentująca muzykę ilustrowaną obrazami?), była z mojego punktu widzenia ciekawsza, mimo że warstwa dźwiękowa rozedrgała mój organizm.  
  Kurator zauważył, że prezentacja odchodzi od przyjętej przez nas bohemy kawiarnianej i szybko reanimował ducha spotkania oraz pobudził do dyskusji.  Bo chodzi o to, by rozmawiać, a nie być biernym widzem.
Hmm... A co przedstawia obraz nad kominkiem?
(fot. Anna Pszonka)
   Było dużo pytań, począwszy od tego podstawowego, co inspiruje nasze bohaterki? 
   Czy i w jaki sposób fascynacja językiem włoskim oraz podróże do Włoch wpływają na twórczość Anny Nosowicz? Ania lubi dynamikę podróży, zmianę miejsca, przemieszczanie się pociągiem, autobusem. Kolory i kontrasty Włoch. Intensywne spotkania z ludźmi. Wszystko to utrwala na zdjęciach, które są dla niej rodzajem notatek, szkiców z podróży. Punktem wyjścia do obrazu jest coś realistycznego, fragment uchwycony z rzeczywistości. Formy buduje spontanicznie, więc efekt końcowy jest inny od tego, co powstało na początku. Stąd pewnie wiele osób dostrzegło tak duży realizm w poniekąd abstrakcyjnych obrazach. Mieliśmy okazję pobawić się w zgadywanki czy wolne skojarzenia, co jest przedstawione na obrazach prezentowanych w Królewskiej Cukierni Wilanowskiej? Jeden to może nocny miejski pejzaż, inny gondola w Wenecji, czy wielka ryba? Niektóre z interpretacji dziwiły Anię, ale ciekawe pomysły na to, co w jej założeniu jest przedstawieniem czegoś zupełnie innego (nie chciała zdradzić czego), dostarczyły jej oraz gościom sporo radości
Od prawej: Anna Nosowicz, Anna Maria Huszcza,
Aleksandra Nikiel (fot. Anna Pszonka)
   Annę Marię Huszczę inspiruje przede wszystkim taniec, rytmika, wyczuwanie czasu, muzyki ruchem, poprzez ciało. Ponieważ Anna Maria została przedstawiona jako artystka multimedialna, to wywołało temat "multimedialności". Co to takiego? Anna Maria opowiedziała o specjalizacji multimedialnej - przedmiocie studiów, który zawiera m.in. zajęcia z zakresu filmu, fotografii, analizy dźwięku w filmie czy narracji w fotografii cyfrowej. W jej działaniach multimedialność to łączenie kompozycji z tańcem. Anna Maria dużo i chętnie opowiadała o sobie, odpowiadała na pytania i dyskutowała z gośćmi. Mówiła o wyobrażeniu tańca, o tym, że gdy słucha utworu, to widzi go od razu jako taniec. O komponowaniu tak, jak podpowiada jej kolor, bo dźwięki można widzieć jako kolory. 
   Wiele emocji wywołały pytania: Czy artystą się jest, czy się bywa? Kiedy nasze bohaterki czują się artystkami? Kiedy się nimi poczuły? I czy nie nadużywa się obecnie słowa "artysta"? 
   Ciekawe, jak różne były reakcje na te prowokacyjne pytania i jak różne padły odpowiedzi. 
   Anna Nosowicz dojrzale, spokojnie i krótko powiedziała, że nie używa tego określenia. Mówi o sobie, że jest malarką. Czuje się artystką w momencie tworzenia oraz kiedy widzi, w jaki sposób to, co stworzyła, działa na inne osoby. 
   Anna Maria Huszcza czuje się artystką w trakcie koncertowego wykonania utworu swojego autorstwa, gdy wracają do niej emocje, które towarzyszyły jej podczas komponowania. Żartobliwie dodała, że po wykonaniu bywa różnie. 
Aleksandra Nikiel gra "Od nieba do nieba"
(fot. Anna Pszonka)
   Natomiast Aleksandra Nikiel, która towarzyszyła naszym bohaterkom, grając ujmująco na skrzypcach utwory Anny Marii, podeszła do pytania bardzo emocjonalnie. Odniosłam wrażenie, że na nią prowokacja podziałała najmocniej. Ale przecież interpretując czyjś utwór, grając w szczery sposób, możemy też być twórczy i wpływać na sposób myślenia innych osób.
   Pokusiłam się o poszukanie definicji słowa "artysta". Otóż w łacinie początkowo słowo to oznaczało człowieka, który uczy się sztuk pięknych. Do XVIII wieku artystę kojarzono z dobrym rzemieślnikiem, a następnie z twórcą dzieła sztuki. 
   Zatem, czym się różni artysta od zwykłego człowieka? Artyzmem, czyli zdolnością do tworzenia rzeczy pięknych i doskonałych? 
   Czy może w przypadku spotkań z cyklu "Zmysły Sztuki" powinniśmy używać terminów i "artysta" i "twórca", w zależności od dziedziny, którą reprezentuje dana osoba, w myśl strasznie prozaicznej, ale jednocześnie porządkującej definicji sporządzonej dla określonych przepisów (Dz.U. z 2007 r. nr 11, poz. 74 z późn. zm.), według której: "Za artystę uważa się osobę wykonującą zarobkowo działalność artystyczną w dziedzinie sztuki aktorskiej i estradowej, reżyserii teatralnej i estradowej, sztuki tanecznej i cyrkowej oraz w dziedzinie dyrygentury, wokalistyki, instrumentalistyki, kostiumografii, scenografii, a także w dziedzinie produkcji audiowizualnej reżyserów, scenarzystów, operatorów obrazu i dźwięku, montażystów i kaskaderów." Podczas gdy: "Za twórcę uważa się osobę, która tworzy dzieła w zakresie architektury, architektury wnętrz, architektury krajobrazu, urbanistyki, literatury pięknej, sztuk plastycznych, muzyki, fotografiki, twórczości audiowizualnej, choreografii, lutnictwa artystycznego oraz sztuki ludowej, będące przedmiotem prawa autorskiego."?  
Andrzej S. Grabowski wręcza upominki
ufundowane przez Muzeum Pałac w Wilanowie
oraz firmę Winsor & Newton
(fot. Anna Pszonka)
   Oto jak inspirujące, pobudzające do myślenia i poszukiwań są spotkania z cyklu "Zmysły Sztuki":-)
   Dziękuję Dyrekcji Muzeum Pałacu w Wilanowie za to, że gości nas w swoich królewskich progach. Sponsorom - firmie Per Aarsleff Polska i Winsor & Newton (maluje.pl), patronom medialnym - magazynowi "Weranda" i portalowi kurier365.pl oraz oczywiście Królewskiej Cukierni Wilanowskiej.
   Obrazy Anny Nosowicz będą prezentowane w Cukierni Wilanowskiej do 27 listopada br. Zatem, kto nie był na spotkaniu wciąż jeszcze ma szanse zobaczyć prace, o których tu była mowa. Podczas degustacji ciastek©, m.in. "Pauzy na Zmysły"©, można także zobaczyć materiał filmowy. Zapraszam serdecznie!     
    Kolejne spotkanie odbędzie się 29 listopada br.

piątek, 26 października 2012

Zaproszenie do Zamku w Wiśniczu

   Zanim napiszę o XV spotkaniu z cyklu "Zmysły Sztuki", serdecznie zapraszam do odwiedzenia Zamku w Wiśniczu, gdzie będzie można obejrzeć wystawę prac Eugeniusza Molskiego "Podróże z Aniołem XV"Od 4 listopada br., w ramach podsumowania i zamknięcia Jubileuszu 70-tych urodzin artysty, prezentowane tam będą malarstwo i rzeźba ceramiczna autorstwa bohatera naszych XIV "Zmysłów Sztuki"





środa, 24 października 2012

Zmysłowa muzyka & zaproszenie na najbliższe "Zmysły Sztuki"

  Anna Maria Huszcza, która wraz z Anną Nosowicz będzie bohaterką najbliższego spotkania z cyklu "Zmysły Sztuki", przygotowała muzyczną wersję zaproszenia. 
  W tle możemy zobaczyć broszurę przygotowaną przez Andrzeja S. Grabowskiego, którą uczestnicy spotkania znajdą już jutro w Królewskiej Cukierni Wilanowskiej, obrazy Anny Nosowicz oraz krótkie informacje, mówiące nam trochę więcej o naszych gościach.


poniedziałek, 8 października 2012

Dwie Anny bohaterkami XV spotkania z cyklu "Zmysły Sztuki"

   W imieniu dyrektora Muzeum Pałacu w Wilanowie Pawła Jaskanisa zapraszam na XV spotkanie z cyklu "Zmysły Sztuki", które odbędzie się 25 października 2012 r. (czwartek), o godz. 19.00. W Królewskiej Cukierni Wilanowskiej będziemy gościć dwie utalentowane Anny: Annę Nosowicz - artystkę malarkę oraz Annę Marię Huszczę - kompozytorkę, tancerkę, pianistkę, artystkę multimedialną, pedagoga.


   
Tradycyjnie kilka słów o naszych bohaterkach:


Anna Nosowicz – artystka malarka. 
Absolwentka Wydziału Malarstwa na Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu. W latach 2006-2007 była na stypendium zagranicznym na Akademii Sztuk Pięknych w Bratysławie na Słowacji. Dyplom obroniła w 2008 roku w pracowni profesora Aleksandra Dymitrowicza i Zdzisława Nitki. 
Należy do ZPAP oraz grupy artystycznej „Błond w sztuce”. Współzałożycielka wrocławskiej kooperatywy kreatywnej PANATO, w której realizuje liczne projekty artystyczne i społeczne.
Brała udział w wielu wystawach indywidualnych i zbiorowych. 
Mieszka i pracuje we Wrocławiu. 
tel.: +48 511 280 698  

Anna Maria Huszcza - kompozytorka, tancerka, pianistka, artystka multimedialna, pedagog. 
W latach 2006-2011 studiowała rytmikę na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina w Warszawie. W roku 2009 rozpoczęła studia kompozytorskie w klasie profesora Marcina Błażewicza.
Dorobek twórczy Anny Marii Huszczy obejmuje zarówno muzykę solową, kameralną, symfoniczną, elektroniczną, jak też utwory multimedialne – łączące taniec z muzyką. 
Jej kompozycje wykonywane były w kraju i zagranicą, m.in. podczas 52. Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Współczesnej Warszawska Jesień. 
Kompozytorka interesuje się także aranżacją i muzyką filmową. Jest autorką muzyki do dwóch filmów dokumentalnych Zbigniewa Wacława Kowalewskiego pt. "Z nieba do nieba" oraz "Dywizjon 303". Aranżacje Anny Marii Huszczy wykorzystane zostały w spektaklu reżyserowanym przez Ewę Iżykowską "Musicale, Musicale...", który wykonywany był m.in. w Teatrze Muzycznym ROMA. 
Jest laureatką wielu konkursów kompozytorskich takich jak 53. Konkurs Młodych Kompozytorow im. Tadeusza Barda, Otwarty Konkurs Kompozytorski Mikołajowe granie w Rydułtowach oraz organizowany przez Warszawską Jesień – Call for sounds.
Więcej o Annie Marii na stronie: http://www.annamariahuszcza.com/

wtorek, 2 października 2012

Agata Czeremuszkin–Chrut - wystawa "Łóżka"

   Do 23 października br. w Galerii Elektor, w Mazowieckim Centrum Kultury i Sztuki przy ulicy Elektoralnej 12, w Warszawie, można oglądać indywidualną wystawę Agaty Czeremuszkin-Chrut zatytułowaną "Łóżka"
   Agata była bohaterką X jubileuszowego spotkania z cyklu "Zmysły Sztuki". Więcej o wystawie można przeczytać na stronie MCKiS.





poniedziałek, 1 października 2012

Indywidualna wystawa Mariana Nowińskiego

   Jeśli będziecie w Portugalii w dniach 13 października - 30 grudnia 2012 roku, to zajrzyjcie koniecznie do Centro Cultural de Cascais, Fundação D. Luís I. Można tam będzie obejrzeć indywidualną wystawę Mariana Nowińskiego "Metáfora no Cartaz e no Desenho".
   Marian Nowiński, malarz, rysownik, grafik, projektant, plakacista, profesor Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, profesor i dziekan Wydziału Sztuki Nowych Mediów w Polsko-Japońskiej Wyższej Szkole Technik Komputerowych w Warszawie, był bohaterem III spotkania z cyklu "Zmysły Sztuki" w marcu 2011 roku. O tym, co go inspiruje i jak wygląda jego warsztat twórczy można dowiedzieć się z relacji z tego spotkania
   Cascais to miejscowość położona około 30 kilometrów na zachód od Lizbony.
Była miejscem letniego wypoczynku króla Ludwika I, stąd - domyślam się - nazwa Fundacji, która działa w Cascais:-) 



czwartek, 20 września 2012

Filmowa impresja z XIV spotkania

   Mimo zimnego deszczu w ubiegły czwartek, goście "Zmysłów Sztuki" przybyli licznie do Królewskiej Cukierni Wilanowskiej, aby karmić wszystkie zmysły artystycznymi doznaniami. 
   O tym, jak było na spotkaniu, opowiada poprzedni mój post, a poniżej zamieszczam impresję filmową na temat barokowo-deszczowych "Zmysłów Sztuki".


niedziela, 16 września 2012

Relacja z XIV barokowego spotkania z cyklu "Zmysły Sztuki"

   Prace autorstwa Eugeniusza Molskiego, bohatera XIV spotkania z cyklu "Zmysły Sztuki", prezentowane w Królewskiej Cukierni Wilanowskiej, doskonale wpisują się w charakter Pałacu w Wilanowie, który nazywany jest perłą baroku.
Chwilę przed rozpoczęciem XIV spotkania
(fot. Anna Pszonka)
Jak możemy przeczytać na stronie internetowej Muzeum Pałacu: "Sztuka barokowa miała konkretny cel: zachwycić, wzruszyć, pouczyć, a wreszcie przekonać (delectere, permovere, docere deinde persuadere)." I takie są rzeźby i obrazy Eugeniusza - zachwycające, wzruszające, a niektórych pewnie przekonujące na przykład do wiary w anioły, które zapełniły wnętrze Cukierni w iście barokowym stylu. Jeszcze nigdy wcześniej nie prezentowaliśmy tylu obrazów i rzeźb jednocześnie. Analogicznie do wnętrza Pałacu, obrazy w Cukierni wiszą nie tylko w tradycyjnych miejscach, ale niemal wszędzie - także przy wejściu, nad barem, między oknami. Ceramiczne piękne kobiece głowy, wysmukłe panny - smutne i wytworne, a także zamyślone anioły przysiadły na szafach, na kominku, parapetach, półeczkach, spoglądają ze ścian, wyglądają przez okna... 
Ojciec Emilio i ronda w tle
(fot. Anna Pszonka)
    Mnie zachwycają właśnie ceramiki - Panny Wilanowskie czy piękne kobiece głowy. Natomiast wśród obrazów mój wzrok - i nie tylko mój, ale i ojca Emilio, hiszpańskiego zakonnika, dla którego szkoły Eugeniusz właśnie przygotowuje obraz o treści sakralnej - przyciągnęły dwa ronda. Na środku jednego z nich znajduje się wizerunek twarzy przypominający w charakterze portret trumienny. Co ciekawe, Polska była jedynym takim miejscem w Europie, gdzie w okresie baroku rozwinęło się malarstwo portretów trumiennych. Zazwyczaj były wykonywane w technice olejowej, na blasze dopasowanej do przekroju trumny i przedstawiały twarz zmarłego. Ich powstanie wiąże się z sarmackimi obyczajami pogrzebowymi. 
   Dowiedziałam się, że ronda to blaty stołów, bo Eugeniusz potrafi wykorzystać każdą powierzchnię do stworzenia dzieła sztuki. Na przykład, w pierwszym pomieszczeniu Cukierni, na wprost wejścia, wiszą obrazy wykonane na sztachetach. 
Od lewej: Andrzej S. Grabowski, Monika Klimowska,
Eugeniusz Molski (fot. Anna Pszonka)
   Jak powiedział kurator spotkań, Andrzej S. Grabowski, w Królewskiej Cukierni Wilanowskiej gościmy tym razem sztukę 3D, bo Eugeniusz Molski jest jednym z najwybitniejszych polskich ceramików, który tak samo dobrze czuje się na płaszczyźnie - tworząc na płótnie, jak i w trzecim wymiarze. 
   I właśnie ta trójwymiarowa sztuka - ceramika - najbardziej zainteresowała uczestników spotkania. Padły pytania o technikę, o sam proces tworzenia rzeźb, o to czy można coś zmienić, gdy artysta uzna, że praca wymaga poprawki. W którym momencie procesu tworzenia ceramiki jest możliwe dokonanie zmiany? Goście chcieli dowiedzieć się o łączenia różnych materiałów, o uzyskiwaniu kolorów i wykorzystaniu farb. Eugeniusz nie nadużywa glazur, gdyż lubi wyciszoną kolorystykę. Złoto, nieceramiczne, kładzie na zimno, aluzyjnie nawiązując w ten sposób do baroku. Na przykładzie anioła, który przysiadł na kominku, Eugeniusz opowiedział o użyciu 3 różnych mas, które mają inną skurczliwość materiału, o emaliach kładzionych przy trzecim wypalaniu, o złocie innych elementach dodanych już na zimno.
Eugeniusz opowiada o tworzeniu anioła
(fot. Anna Pszonka)
   Niby mówi się, że nie święci garnki lepią, ale nie jest to takie proste. Trzeba, jak powiedział Eugeniusz: "mieć mocne ręce, wrażliwe w miarę serce i trochę w głowie, żeby mieć pomysł na rzeźbę." 
   Ale nie tylko Eugeniusz był bohaterem XIV "Zmysłów Sztuki", choć to jego postać, sztuka, wypowiedzi, humor zdominowały spotkanie. Drugim gościem była Monika Klimowska. Monika skończyła historię sztuki, ale zawodowo uczyła angielskiego, a potem zajęła się pracą dziennikarską. Obecnie pracuje w Polskiej Agencji Prasowej, w redakcji zagranicznej. Jednak poza pracą zawodową stara się kontynuować zainteresowanie sztuką i jej historią, aby zrozumieć, co studiowała, by rozwinąć wiedzę, którą zdobyła. I to właściwie wszystko, czego dowiedzieliśmy się o Monice, bo każda jej dalsza wypowiedź dotyczyła naszego artysty, z którym zna się niemal od zawsze, i jego prac. Wprawdzie czytała swoje wiersze, bo także pisze, ale delikatność przekazu Moniki przy dynamicznym charakterze wystąpień Eugeniusza pozostała bez komentarza, czy dodatkowych pytań od uczestników spotkania.
Monika Klimowska czyta jeden ze swoich wierszy
(fot. Anna Pszonka)
    Podobała mi się jej refleksja nad procesem tworzenia ceramiki: "Procesy technologiczne to swojego rodzaju alchemia. Artysta jest po części alchemikiem, który doprowadza do przemiany gliny w dzieło, które wyraża jakieś treści, emocje. Poprzez dotyk, poprzez palce artysty, ładunek emocjonalny przenosi się na glinę." 
   Marian Nowiński, bohater III spotkania z cyklu "Zmysły Sztuki", który razem z Eugeniuszem chodził do Liceum Plastycznego w Nałęczowie, opowiedział zabawną anegdotę z czasów szkoły. Eugeniusz miał zeszyty, w których bez przerwy coś rysował. W jednym z nich Marian Nowiński zauważył narysowanego robaczka. Zapytał Eugeniusza: "Co to jest?". Padła odpowiedź: "To ty". Zeszyty nadal istnieją. Są schowane w walizce, która leży na strychu mieszkania Eugeniusza. Może kiedyś, gdy powstanie muzeum jemu poświęcone, będą jednym z eksponatów? Marian Nowiński z przymrużeniem oka powiedział, że ze względu na ten rysunek robaczka, chciałby, żeby takie muzeum powstało:-)
Małgosia, uczennica Eugeniusza, w malowanym 
własnoręcznie pięknym żółtym płaszczu  
(fot. Anna Pszonka)
   Na spotkaniu była także uczennica Eugeniusza z Liceum Plastycznego w Nowym Wiśniczu - Małgosia, która powiedziała o naszym artyście m.in., że "jest minimalistą, jeśli chodzi o życie, ale w sztuce jest barokowy"
   Było zabawnie, ciekawie, barokowo. Nawet ciastko, które było ukoronowaniem wieczoru, nawiązywało do baroku. Jego twórcy: Monika Klimowska i tym razem w zastępstwie bohatera spotkania - Andrzej S. Grabowski, przygotowali dla nas "Skrzydlatego Lazurka©". 


Skrzydlaty Lazurek©
(fot. Anna Pszonka)
    Skrzydlaty, bo skrzydła husarii Jana III Sobieskiego, skrzydła aniołów Eugeniusza Molskiego, a także uskrzydlona sztuka. Lazurek, bo lazur, błękit, niebieski - to ulubiony kolor Eugeniusza, kolor mistyczny, mityczny, związany z marzeniami, ze stanem twórczym. A kształt ciastka - buława hetmańska, perła baroku. 
   Każde ciastko wyglądało trochę inaczej, bo skrzydła powstały z połamanych ręcznie kawałków znakomitej belgijskiej czekolady. Zatem nie ma dwóch takich samych. 
   Jak zawsze czas minął szybko na rozmowach, żartach, pytaniach, zagadkach, anegdotach. Spotkanie osłodziły ciastka "Skrzydlate Lazurki©", kawa z miodem, jak również znakomity tokaj, ufundowany przez firmę Aarsleff. Kolejny sponsor - Tadeusz Sawicki, przedstawiciel firmy Winsor&Newton - obdarował artystę znakomitymi farbami, a Muzeum Pałac w Wilanowie podarowało przepiękne wydawnictwa muzealne Monice Klimowskiej i Eugeniuszowi Molskiemu.
   Kurator tradycyjnie podziękował Dyrekcji Muzeum Pałacu w Wilanowie, Monice Kalecie, menedżerce Królewskiej Cukierni Wilanowskiejoraz patronom medialnym - Magazynowi Weranda i portalowi kurier365.pl.
   Obrazy oraz rzeźby Eugeniusza Molskiego można oglądać w Królewskiej Cukierni Wilanowskiej do 15 października br.