sobota, 23 lutego 2013

Magiczny świat Jacka Rokosza i Piotra Nowińskiego - recenzja

   Tym razem zacznę od zacytowania wpisu, który po XVII spotkaniu z cyklu "Zmysły Sztuki" zamieściła na FB Irena Makarewicz, bohaterka III spotkania: "Kuratorowi gratuluję pomysłu - filmy animowane Jacka Rokosza, zwłaszcza Jarosław i Iliada, powaliły mnie na kolana, a potem zobaczyłam obrazy Piotra Nowińskiego i już się nie podniosłam - dziękuję za cudowny - jak zwykle - wieczór." 
    Dlaczego zgadzam się z Ireną, że to był cudowny, jak zwykle, wieczór? Bywam na różnych wernisażach, czasem uda mi się porozmawiać z twórcą, czasem twórca powie kilka słów do zaproszonych gości, ale ogólnie wszystko sprowadza się do powitania, obejrzenia dzieł sztuki i krótkich, niezobowiązujących rozmów w małym gronie. Po chwili goście rozchodzą się. Miło, sympatycznie, ale zostaje pewien niedosyt.
   Natomiast na "Zmysłach Sztuki", po ponad dwóch godzinach spotkania pełnego wrażeń, wymiany myśli, poglądów, dyskusji, czasu spędzonego aktywnie w gronie stałych bywalców i zupełnie nowych twarzy, z ociąganiem opuszczamy przyjazne progi Królewskiej Cukierni Wilanowskiej. 
Goście XVII spotkania z cyklu "Zmysły Sztuki"
(fot. Anna Pszonka)
   Tak, tak, mamy grono stałych bywalców i to nas ogromnie cieszy. Jak i to, że odwiedzają nas twórcy, których mogliśmy poznać podczas wcześniejszych spotkań. Tym razem byli z nami m.in. Grzegorz Moryciński, prof. Marian Nowiński, Irena Makarewicz, Andrzej KalinaJuliusz Erazm Bolek, a także prof. Jerzy Nowosielski, który był bohaterem 3. odcinka filmu "Zmysły Sztuki Dawniej i Dziś", a w maju br. będą Państwo mogli pomęczyć go pytaniami, bo właśnie jego prace zobaczymy w Wilanowie w ramach XIX "Zmysłów Sztuki".
   W czym właściwie tkwi fenomen tych spotkań?
   W doborze artystów? Z pewnością ma to ogromny wpływ na przebieg spotkania, bo rozmowa nie ogranicza się do jednej dziedziny sztuki, ale daje możliwość szerszego spojrzenia na proces twórczy. Wspólny mianownik, który łączy występujących artystów, wpływa na spójność przekazu, na pewną komplementarność treści. 
Od lewej: Jacek Rokosz, Piotr Nowiński
 i kurator Andrzej S. Grabowski
(fot. Anna Pszonka)
   W sposobie prowadzenia? Pomysł kuratora Andrzeja S. Grabowskiego, aby włączyć publiczność do aktywnego udziału w spotkaniu, w ramach moderowanej dyskusji, wspaniale się sprawdza. Możliwość porozmawiania z twórcami, zadania im pytań, poznania nie tylko dzieł prezentowanych w Cukierni, ale także innych działań artystycznych, motywacji do tworzenia, sposobu pracy, źródeł inspiracji, zainteresowań, czasem ograniczeń, to wszystko zachęca do udziału w spotkaniu nie tylko naszych gości, ale i twórców, dla których często taki sposób prezentacji jest wyzwaniem. Okazuje się, że artysta może mówić nie tylko przez swoje dzieła, ale daje się czasami przekonać do zaprezentowania tego, co się za jego pracami kryje. 
   Goście są odpowiedzią? Absolutnie oni także! Wszyscy - i ci, którzy się prezentują, i ci, którzy przychodzą obcować ze sztuką, którzy szukają odpowiedzi albo emocji. Atmosfera Cukierni pozwala na swobodny przepływ myśli i energii.
   Tak było także na XVII spotkaniu, kiedy to poznaliśmy dwóch zaprzyjaźnionych, odznaczających się podobnym poczuciem humoru, twórców oraz ich magiczny świat - malarstwa i filmu, czyli dr Piotra Nowińskiego, którego obrazy prezentowane będą w Cukierni do 25 marca br., oraz dr Jacka Rokosza, którego filmy można zobaczyć w tym czasie także w Cukierni. 
Projekt "Wieży Sztuki©"
autorzy: Piotr Nowiński i Jacek Rokosz
    Zachęcam do wizyty w Muzeum Pałacu w Wilanowie, gdzie później w Królewskiej Cukierni, przy pysznej kawie i artystycznych ciastkach, można podziwiać malarstwo pełne przestrzeni oraz filmy, które opowiadają różne historie, ale zawsze z pewną przekorą i przymrużeniem oka.
   A kiedy o ciastku mowa, to zawsze z ogromnym zaciekawieniem oczekuję, jak mistrz cukierniczy poradzi sobie z projektem artystycznym. Piotr i Jacek postawili go przed niezwykle trudnym zadaniem. Zamieszczam obok projekt dwóch wersji "Wieży Sztuki©". Jednak nie pokażę Państwu tego, co przygotował cukiernik. Kto był, ten wie jak daleko rzeczywistość odeszła od absolutu:-) Ale muszę przyznać, że smakowo podołał wyzwaniu. Ciastko było pyszne, słodko-kwaśne, lekkie. Forma "Wieży Sztuki©niech pozostanie w Państwa wyobraźni taką, jaką nadali jej artyści. 
   Fenomen "Zmysłów Sztuki" jest także zapisany w ich nazwie - aktywizujemy wszystkie zmysły - wzroku, słuchu, smaku, węchu (dla tych, którzy nie wiedzą, że istnieje zapach "Zmysły Sztuki" link do poprzedniego spotkania, podczas którego został stworzony), dotyku. Dotykamy sztuki i dosłownie, i w przenośni.
   Dlaczego w tytule tego posta napisałam o magicznym świecie Jacka i Piotra? Ponieważ obrazy Piotra przeniosły mnie bez udziału czarodziejskiej różdżki w okolice Starego Sącza, do innej pory roku, do innej pory dnia. Ich treści są wiązane z przestrzenią, Dunajcem i ostrewkami (kije na siano). I tak jak ja podziwiam światło w ostrewkach, o których funkcji użytkowej nie miałam do tego wieczoru pojęcia, tak pewnemu Amerykaninowi z opowieści Piotra skojarzyły się z cierpieniem Polaków. I tak oto sztuka przemówiła uniwersalnym językiem. 
   A kiedy mowa o języku, to na "Zmysłach Sztuki" słychać ostatnio, poza językiem polskim, także język węgierski i angielski, bo wśród gości pojawiają się osoby z zagranicy. Kto wie, może kiedyś "Zmysły Sztuki" staną się międzynarodowym programem? Widzów z innych krajów już mamy, wśród czytelników bloga sporą część stanowią osoby z różnych zakątków globu, projekt wspierają - polski oddział duńskiej firmy Per Aarsleff oraz firma Savel, która reprezentuje w Polsce brytyjskiego producenta najlepszych materiałów dla plastyków Winsor & Newton. Pan Tadeusz Sawicki z Savela zawsze miło zaskakuje naszych gości upominkiem, który każdemu artyście malarzowi się niewątpliwie przydaje. A dzięki firmie Per Aarsleff mamy okazję delektować się znakomitym tokajem. 
   Bardzo lubię obserwować i słuchać artystów, próbując w ten sposób odkryć jakimi są ludźmi, jakie mają usposobienie, jaki charakter i czy to, co odczuwam czy widzę w ich dziełach jest spójne z tym, jakimi osobami mi się wydają
   Piotr spokojny, ważący słowa, cierpliwy, dojrzały, pracowity i poszukujący. Widzę to także w jego obrazach, w ich barwach, przestrzeni, świetle, fakturze, w spokoju, jaki mnie ogarnia, kiedy na nie patrzę.
Prezentacja filmu "Polska historia"
(fot. Anna Pszonka)
   Jacek o duszy dziecka, które potrafi zachwycić się drobiazgiem i z taką pasją opowiadać o tym, co dla niego najważniejsze, że nie można oderwać od niego wzroku. Aż trudno go sobie wyobrazić przy pracy nad animacją filmu, która wymaga niesamowitego skupienia i długiego oczekiwania na końcowy rezultat. A jednak. Podejrzewam, że wizja całego filmu, którą ma w głowie, pomaga mu w takiej iście zegarmistrzowskiej pracy. Filmy, które miałam okazję zobaczyć podczas spotkania, wywołały we mnie cały wachlarz emocji. "Jarosław" mnie zauroczył i zachęcił do wyprawy na południe, "Polska historia", mimo że widziałam ją już któryś raz, niezmiennie mnie ubawiła, "Iliada" zasmuciła, a "Hopsasa", ponieważ zawiera fraszki Sztaudyngera, które uwielbiam, zachwyciła.  
   Myślę, że zarówno Piotr, jak i Jacek potrafią zarazić swoich studentów pasją tworzenia, głodem poszukiwania, ciągłą chęcią rozwijania się i dzielenia się swoimi emocjami poprzez sztukę. I chyba się nie mylę, bo wielu młodych ludzi przyjechało do Wilanowa na to spotkanie. 
   A już dzisiaj zapraszam wszystkich na kolejne "Zmysły Sztuki", które odbędą się 28 marca br. Kogo będziemy gościć? O tym wkrótce. 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza