czwartek, 5 czerwca 2014

Czy ograniczenia pomagają kreatywności? - recenzja z 26. spotkania z cyklu "Zmysły Sztuki" w Wilanowie

   W Oficynie Kuchennej obecnie króluje pełne rozmachu malarstwo. Oczywiście rozmachu na miarę wnętrza. Ponieważ ogranicza nas metraż, to prezentujemy jedynie pięć dzieł autorstwa Józefa Krzysztofa Oraczewskiego – jeden obraz zdecydowanie dużego formatu oraz cztery mniejsze, choć trudno je nazwać małymi. Krzysztof preferuje monumentalność, przestrzenność, czy to w malarstwie, czy w instalacjach, które uczestnicy 26. „Zmysłów Sztuki” mogli dodatkowo zobaczyć na prezentacji multimedialnej. Oczywiście nie ograniczyliśmy się do samego oglądania. Mogliśmy wysłuchać komentarza autora, anegdot i ciekawostek związanych z każdą z prezentowanych prac. Nie obyło się bez wzruszeń, wspomnień, ale i żartów, co pokazuje jak ważne są emocje nie tylko w procesie twórczym, ale także podczas odbioru sztuki.

Od lewej: Józef Krzysztof Oraczewski, 
Maciej Zieliński, Andrzej S. Grabowski
fot. Paweł Szymon Komorowski
   Zachęcam do zajrzenia na stronę www.oraczewski.pl, gdzie prezentowane są zarówno obrazy, jak i instalacje, wybrane z ogromnego dorobku twórcy. Polecam zwrócić szczególną uwagę na największe indywidualne prezentacje artystyczne, bo niewątpliwie potwierdzają one rozmach tak charakterystyczny dla Krzysztofa.
   Krzysztof to tytan pracy, a jego obszerna pracownia pewnie wkrótce okaże się za mała, ponieważ wszystko wskazuje na to, że pomysłów ma nieskończoną ilość. Mimo że żartuje, iż wszystko mu już się w sztuce udało, to jego potrzeba tworzenia jest tak silna, że prawdopodobnie jeszcze coś takiego wymyśli, co zaskoczy odbiorców.
   Spośród wszystkich instalacji autorstwa Krzysztofa największe wrażenie zrobił na mnie „Ptak”, którego wprawdzie widziałam jedynie w katalogu i na stronie internetowej, ale mimo wszystko, dla mnie wygląda tak, jakby za chwilę miał się uwolnić z otaczających go murów sali wystawienniczej... Wystarczy przymrużyć oczy, a skrzydła zaczynają falować. 
Józef Krzysztof Oraczewski i instalacja "Ptak"
fot. Paweł Szymon Komorowski
   Podobnie jest z pegazem prezentowanym w Oficynie Kuchennej. Gdyby nie ograniczająca go rama, to pewnie pogalopowałby do wilanowskiego parku. Prawie słychać świst wiatru w jego skrzydłach i tętent kopyt. 
   Temat koni także przewinął się podczas naszego spotkania przy okazji instalacji „Pneumatyki” i Mistrzostw Świata w Powożeniu Zaprzęgami Parokonnymi. Krzysztof opowiedział historię związaną z postrzeganiem warsztatu artysty. Dla niektórych odbiorców realistyczny portret konia świadczy o umiejętnościach, podczas gdy dla twórcy tak dojrzałego artystycznie jak Krzysztof, to raczej cofanie się do akademickiego ćwiczenia. Ale dlaczego by nie, chociaż szkoda, bo czas poświęcony na realistyczne odtwarzanie rzeczywistości, to czas stracony. Można go przecież wykorzystać bardziej twórczo.
Pegaz w tle
fot. Paweł Szymon Komorowski
   A kiedy mowa o działaniach twórczych, to główny nurt aktywności artystycznej Józefa Krzysztofa Oraczewskiego można określić jako rodzaj artystycznego dziennika, swoisty zapis historii, tego, co rozgrywa się tu i teraz, komentarz artysty do wydarzeń społeczno-politycznych. Jednocześnie, część prac w pewnym zakresie jest uniwersalna. Na przykład instalacja „Koń Trojański” może być odczytana w każdej przestrzeni, w której dochodzi do przemiany, przewrotu, czy „Drzewo Życia”, której nazwa jest powszechnie zrozumiałym symbolem.
   Zauważyłam, że w pracach Krzysztofa powraca od czasu do czasu motyw biało-czerwony, co wydaje się podkreślać i jego polskość, i wspomniane przeze mnie wyżej „tu i teraz”, jak np. instalacja „Biało-Czerwona” czy „Las Brzozowy i Biało-Czerwony Ptak”, prezentowany na przełomie stycznia i lutego br. w Galerii DAP, Dom Artysty Plastyka w Warszawie.
   Może nie widać tego wszystkiego na eksponowanych w Oficynie Kuchennej obrazach, które przenoszą nas raczej w zaprzęgniętą w ognistego pegaza magiczną przestrzeń niesamowitych, przetworzonych malarsko, aż świecących kolorem, bram, fasad, detali architektonicznych. Jednak osoby, które uczestniczyły w „Zmysłach Sztuki” miały okazję niejako doświadczyć emocjonalnie wielkoformatowej, zaangażowanej sztuki.
Józef Krzysztof Oraczewski opowiada coś zabawnego;
po prawej: Maciej Zieliński i Andrzej S. Grabowski
fot. Paweł Szymon Komorowski
   W inną przestrzeń przenosi nas także muzyka Macieja Zielińskiego. To właśnie on wspomniał, że ograniczenia są bardzo ważne w kreatywności. Takie stwierdzenie przywodzi mi na myśl dawne kabarety, twórców, którzy w czasie cenzury potrafili odpowiednie dać rzeczy słowo. Jakiż inteligentny był to humor, jaki błyskotliwy. Teraz, kiedy nie ma żadnych ograniczeń, kiedy nie trzeba szukać słów, kabaret – przynajmniej mnie - nie śmieszy, nie pobudza do refleksji, a wręcz przeciwnie - zawstydza. Jest siermiężny i wprost. W tym przypadku można pokusić się o stwierdzenie, że wolność zabija kreatywność.
   Maciej, który jest kompozytorem wszechstronnym, poruszającym się od muzyki poważnej, filmowej i teatralnej, przez piosenki, aż do muzyki do produkcji telewizyjnych i reklam, także działa z rozmachem. I co ciekawe, jego zdaniem, wbrew powszechnemu wyobrażeniu, łatwiej jest napisać muzykę na orkiestrę, niż na jeden instrument, np. flet. Jakie wyzwanie dla kreatywności! Jak poprowadzić utwór, który będzie wykonany na jednym instrumencie, aby zaintrygował, zatrzymał słuchacza i jeszcze wywarł na niego wpływ? To trochę jak monodram, gdzie wiele oczywiście zależy od aktora, ale nawet najlepszy aktor nie zdoła z kiepskiego tekstu zrobić arcydzieła.
Zasłuchani...
fot. Paweł Szymon Komorowski
   Zresztą, jak się zastanowić, to w muzyce nie tylko muzyka jest ważna. Kiedy utwór zostanie skomponowany, potrzebni są wykonawcy. Dopiero połączenie dzieła muzycznego - kompozycji i muzyków daje muzykę. Ale to nie koniec. Po napisaniu i wykonaniu utworu następuje faza słuchania. Tak oto mamy już trzy wersje dzieła – kompozytora, muzyków i słuchacza. Jednak to jeszcze nie wszystko. Pamiętajmy o krytykach. Ten etap wypada różnie. Maciej słusznie zauważył, że rzadko mamy do czynienia z pozytywną krytyką. Dlaczego? Bo chwalenie jest zbyt ryzykowne. A jeśli okaże się, że to, co krytyk pochwalił, wcale nie jest dobre?
   Po spotkaniu, już w domu, wysłuchałam „V Symphony”, o której była mowa na „Zmysłach Sztuki”. Polecam film promocyjny, w którym kompozytor opowiada o utworze, o współpracy z wykonawcami, zdradza inspirację i uchyla rąbka tajemnicy tworzenia (link: o "V Symphony"). Kiedy zna się motywację twórcy, kolejne kroki w powstawaniu utworu, jego budowę, zupełnie inaczej odbiera się muzykę, na co innego zwraca się uwagę. Wiedziałam, że muzyka jest związana z matematyką, ale dopiero dzięki „V Symphony” zrozumiałam o co w tym związku chodzi. Można by się pokusić o stwierdzenie, że w tej symfonii dużo jest numerologii, ale i symetrii, jak również niespodzianek charakterystycznych dla „piątki”.
Okładka płyty "V Symphony"
(źródło: maciejzielinski.pl)
   Ponieważ interesuje mnie muzyka filmowa, to ten wątek w twórczości Macieja jest dla mnie szczególnie ciekawy (http://maciejzielinski.pl/film). Często muzyka w filmie sprowadzana jest do roli ilustracji, dekoracji, czy czegoś doklejonego, elementu w tle. Dla mnie muzyka w filmie jest czymś wręcz niezbędnym i nie chodzi mi o proste środki wyrazu, werble wzmacniające napięcie, ale o coś, co jednocześnie może funkcjonować także poza filmem. Tak jest z utworami pisanymi przez Macieja, który powiedział, że stara się wspierać muzyką ideę, którą chce przekazać reżyser. I to rzeczywiście słychać w tworzonej przez niego muzyce filmowej, że wspomnę tu o "Grach ulicznych", "Dublerach" czy utworach nieco lżejszych, np. z filmów "Nigdy w życiu" i "Tylko mnie kochaj". 
"Skrzydlate Legato"
fot. Tatiana
   Tak oto mieliśmy ucztę dla oczu, uszu, a także dla ducha, bo nie zabrakło emocji i wzruszeń, oraz oczywiście i dla ciała. Nasi goście przygotowali artystyczne ciastko, jedyne w swoim rodzaju - „Skrzydlate Legato”. Smak tym razem bardzo zaskoczył, bo czekoladowa słodko-gorzkość, czyli część czarna, była przełamana słonością części białej. Nie zabrakło także przedniego tokaju o wspaniałym bukiecie... Wszystkie zmysły zostały pobudzone.
   Dziękujemy każdemu, kto wspiera nas w tworzeniu „Zmysłów Sztuki”, a szczególnie Arkadiuszowi Bachanowi z firmy Per Aarsleff Polska, Tadeuszowi Sawickiemu z firmy Savel, będącej wyłącznym dystrybutorem Winsor & Newton, Jarkowi Uścińskiemu, zarządzającemu Oficyną Kuchenną, Jerzemu Sztylerowi z Winiarni Lippóczy Pince, Stanisławowi Kozyrze z firmy Bodoni oraz Pawłowi Jaskanisowi, dyrektorowi Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
   Serdecznie dziękujemy wszystkim sympatykom „Zmysłów Sztuki”, stałym gościom, na których zawsze możemy liczyć, oraz wszystkim tym, którzy pojawiają się po raz pierwszy, by potem uczestniczyć w kolejnych i kolejnych spotkaniach. 
   A kolejne spotkanie z cyklu „Zmysły Sztuki”, na które Państwa zapraszam, już 3 lipca br. Gościć będziemy Andrzeja Strumiłłę – wybitnego artystę malarza, grafika oraz Sylwię Lorenc – znakomitą flecistkę. Wkrótce więcej informacji na ten temat. 
   Zapraszam Państwa także na stronę "Zmysłów Sztuki" na Facebook'u, gdzie będzie można zobaczyć galerię zdjęć z ostatniego spotkania. Poniżej zamieszczam jeszcze kilka fotografii, które zrobili dla nas Paweł Szymon Komorowski i Tatiana Zielińska.



Józef Krzysztof Oraczewski udziela wywiadu dla Bemowo.fm -
rozmawia Patryk Świerlikowski, przysłuchuje się syn Krzysztofa
fot. Paweł Szymon Komorowski

Przed spotkaniem
fot. Paweł Szymon Komorowski


Schodzą się goście
fot. Paweł Szymon Komorowski

Andrzej S. Grabowski - kurator i twórca "Zmysłów Sztuki"
fot. Paweł Szymon Komorowski

doc. dr Robert Pietrusiński i Anna Kujawska
fot. Paweł Szymon Komorowski

Jadwiga Maciążek i autorka tegoż bloga - Barbara A. Maciążek
fot. Paweł Szymon Komorowski

Anna Polarusz
fot. Paweł Szymon Komorowski

Jacek Maślankiewicz
fot. Paweł Szymon Komorowski

Dagmara Oraczewska
fot. Paweł Szymon Komorowski

Fasady
fot. Paweł Szymon Komorowski

Mowa o czymś zabawnym
fot. Tatiana Zielińska

W podziękowaniu obraz dla Kasi Fila -
za przekazanie 
papieżowi Janowi Pawłowi II  obrazu Józefa Krzysztofa Oraczewskiego
fot. Tatiana Zielińska


Kasia Fila i Józef Krzysztof Oraczewski -
wręczenie repliki obrazu przekazanego
papieżowi Janowi Pawłowi II
fot. Tatiana Zielińska
Barbara A. Maciążek

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza