czwartek, 4 grudnia 2014

Jak zachować w sobie dziecko - recenzja 29. spotkania z cyklu "Zmysły Sztuki"

Józef Wilkoń i Sylwia Lorenc
(fot. Piotr Baran)
   Na ostatnim w tym roku spotkaniu z cyklu "Zmysły Sztuki" mieliśmy okazję podziwiać dojrzałość nieustannie młodą duchem, czyli Józefa Wilkonia - wybitnego ilustratora, artystę malarza, rzeźbiarza oraz młodość już dojrzałą duchowo, czyli Sylwię Lorenc - znakomitą flecistkę. 
   Mistrz, z bagażem doświadczeń i rozmachem twórczym, wędrujący po różnych dziedzinach artystycznych - rysunek, ilustracje, malarstwo, rzeźba - prezentuje spokojny dystans do świata i ludzi. Ktoś, kogo najlepiej jest obserwować i słuchać, bo wtedy można się bardzo wiele dowiedzieć i nauczyć. 
"Zmysły Sztuki" czas zacząć (fot. Pan Fotograf)
   Jednak na "Zmysłach Sztuki" w tradycję wpisały się pytania. Nie tylko te od kuratora, Andrzeja S. Grabowskiego, ale także z sali. Tym razem Oficyna Kuchenna pękała w szwach. Cieszy nas, kiedy tyle osób jest zainteresowanych, zasłuchanych, zapatrzonych, ale także aktywnych, dopytujących, komentujących. I co bardzo ciekawe, na tym spotkaniu było chyba po raz pierwszy jednocześnie kilka pokoleń. Był m.in. wnuk i prawnuczka Józefa Wilkonia, a także córka Sylwii Lorenc. Przyjechali młodzi i bardzo młodzi. Było grono zwane dostojnie seniorami oraz średnie pokolenie. Dla każdego znalazło się coś ciekawego. Może dlatego, że ilustracje i rzeźby Józefa Wilkonia cieszą oko i duszę, wzbudzają pozytywne emocje niezależnie od wieku? A muzyka? Muzyka uwiodła nas wszystkich, ale o niej za chwilę. A jeśli ktoś się niecierpliwi, to zapraszam na YouTube, gdzie można odsłuchać wszystkie utwory wykonane na 29. spotkaniu (link).

Pytanie z sali (fot. Marcin Grzebyk)
   Zachęcam do zapoznania się z niezwykłą książką - "Józef Wilkoń. Szum Drzew", w której z artystą rozmawia Janusz Górski. Osoby, które zakupiły ten piękny album cieszą się z pewnością, że w każdej chwili mogą do niego zajrzeć i przenieść się w inny, bajkowy świat, tak jak ja to robię. 
   Przez karty książki wędrujemy po drodze twórczej Józefa Wilkonia. W krótkich formach, w oszczędnym słowie, bo Józef Wilkoń nie przepada za rozgadywaniem się, poznajemy kolejne etapy, bogato zilustrowane pracami, począwszy od tych z 1959 roku aż po współczesne. 
   Warto skorzystać z pewnych wskazówek, które można znaleźć wśród wypowiedzi artysty. Chociażby z tych, których udzielił mu mądry nauczyciel rysunku w szkole powszechnej, Roman Kozioł, któremu Józef Wilkoń bardzo dużo zawdzięcza i o którym opowiedział na spotkaniu. Z przyjemnością zacytuję fragment. Może natchnie tych, którzy zmagają się ze swoją twórczością, i tych, którzy uczą rysunku w szkołach. "Przede wszystkim wyrzucił mi gumę. Powiedział: Jak mażesz, to nie widzisz, jakie robisz błędy. Potem zabrał mi linijkę i powiedział: Chłopcze, krzywa linia jest piękna.
Józef Wilkoń
(fot. Pan Fotograf)
   Józef Wilkoń z sentymentem i dużą sympatią wspominał także swojego profesora z ASP w Krakowie, Adama Marczyńskiego, u którego robił dyplom z malarstwa.
   Oczywiście album jest rewelacyjny, ale obcowanie z samym twórcą - Józefem Wilkoniem, i podziwianie jego oryginalnych prac, odbieranie ich nie tylko zmysłem wzroku, ale przede wszystkim emocjami, jest wydarzeniem absolutnie niepowtarzalnym. 
Uśmiechnięty nietoperz
(fot. Marcin Grzebyk)
   Zapraszam Państwa do Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, bo warto otworzyć swoje zmysły na dzieła Józefa Wilkonia, poddać się czarowi świata tych bajkowych zwierząt. 
   W Oficynie Kuchennej, na wykuszach i na kominku, przysiadły ptaki, przycupnęły psy. Pantera wygląda przez okno, wyczekuje na gości. Pod sufitem, pozornie bez ruchu, zastygł uśmiechnięty nietoperz. Po ścianach Oficyny Kuchennej galopują wilkoniki, dostojnie pływają ryby, przechadzają się dumne pawie. Na dziedzińcu, łapa w łapę, spacerują dzik, łoś i miś, a lwica wraz z młodym leniwie przysypia. Dziki kot spokojnie odpoczywa, choć minę ma ciut melancholijną. Uważajcie na krokodyla. Jest oczywiście bardzo sympatyczny i szeroko uśmiechnięty, jak to zwierzęta Józefa Wilkonia, ale zęby ma ostre, no bo co to byłby za krokodyl, gdyby był szczerbaty. 
Krokodyl nocą
(fot. Pan Fotograf)
   Spokojnie, przy pysznej kawie, poddajcie się emocjom i wróćcie do świata dzieciństwa dzięki tym wszystkim wilkoniowym cudownościom prezentowanym w Oficynie Kuchennej. Czasu nie zostało zbyt wiele, bo wszystkie wilkoniątka 19 grudnia opuszczają Wilanów i wracają do domu.
   Zachęcam także do sięgnięcia po książki napisane i zilustrowane przez Józefa Wilkonia. To prawdziwa uczta dla oczu. 
   
Józef Wilkoń (fot. Marcin Grzebyk)
   Kto był na ostatnim spotkaniu, miał okazję skorzystać z tego, że Józef Wilkoń podpisywał swoje książki "Skarb Ali Baby" (wydaną całkiem niedawno) i "Księgę dżungli" oraz wspomniany wyżej album. Z każdym chwilę porozmawiał i każdemu napisał coś innego. Mieć taki oryginał, to prawdziwy skarb!
   Słuchanie muzyki wykonywanej na żywo, takiej, w której brzmieniu słychać nabieranie oddechu przez flecistkę, uderzenia palców pianisty w klawisze, której towarzyszą szmery publiczności, spontaniczne brawa, to także zupełnie inne przeżycie niż słuchanie nagrań. Nawet najlepiej nagrany utwór, ze wspaniałej sali koncertowej, nie odda atmosfery towarzyszącej muzykowaniu na żywo. 
Sylwia i Mariusz Lorenc
(fot. Pan Fotograf)
   I tu czas na kilka słów o fantastycznej, ciepłej i wygląda na to, że bardzo ze sobą związanej parze - o Sylwii Lorenc i jej mężu, Mariuszu, który akompaniował Sylwii na pianinie. Wysłuchaliśmy sześciu różnych utworów. Dowiedzieliśmy się, że kiedy ma się klasyczne wykształcenie muzyczne, trudno jest improwizować. A z technicznych ciekawostek okazuje się, że materiał, z którego wykonany jest flet, ma znaczenie. Sylwia przywiozła do Wilanowa dwa instrumenty - flet orkiestrowy srebrny i flet osobisty wykonany z platyny ze srebrem. Ten pierwszy lepiej sprawdził się we wnętrzu Oficyny Kuchennej. Poza tym są jeszcze flety wykonane ze złota, ale te brzmią mniej miękko, jak również z hebanu, które można spotkać w orkiestrach zagranicznych.
   Jeśli odwiedzą Państwo Oficynę Kuchenną, to proszę zwrócić uwagę na nosorożca wiszącego nad barem. To pewien akcent łączący twórczość Józefa Wilkonia z Sylwią Lorenc. Otóż nosorożec odkręcił sobie jeden róg i gra na nim z pasją wydymając mocno policzki. Ciekawe, czy Państwo wiedzą, że Józef Wilkoń wykonał prawdziwy instrument? Była to trąba w kształcie smoka specjalnie dla Joszko Brody. Nie bardzo wiedział, czy to wyjdzie, czy się uda. Na co Joszko Broda powiedział: Nie bój się nic. Każda rura gra. I rzeczywiście ta także zagrała. 
Nosorożec gra na rogu
(fot. Marcin Grzebyk)
   Zresztą w twórczości Józefa Wilkonia często pojawiają się tematy muzyczne, słonie grające na trąbach, ptaki, wspomniany nosorożec.
   Rozmawialiśmy także o nadmiarze techniki, nagłośnieniu, sztucznym czyszczeniu dźwięku. Tu w dyskusję włączyła się Iwona Tober - śpiewaczka, którą gościliśmy w ubiegłym roku na 19. spotkaniu z cyklu "Zmysły Sztuki". Iwona podkreśliła piękno wykonanych przez Sylwię i Mariusza utworów, czystość i zaangażowanie oraz to, że można osiągnąć tak dobry efekt bez specjalnych wzmocnień. To mi przypomniało śpiew Iwony - jej głos, który bez mikrofonu rozchodził się po kawiarni, dziedzińcu, parku pałacowym...
   Widać, że oboje - Sylwia i Mariusz - lubią muzykować, że dźwięki towarzyszą im nieustannie, ale i to, że mimo klasycznego wykształcenia poruszają się swobodnie w różnorodnej tematyce - oczywiście w klasyce, ale i muzyce filmowej, jazzowej, tangu. 
   Mariusz, na prośbę publiczności, aby muzyką opowiedział o sobie, chwilę
Kurator zachęca Mariusza Lorenca do improwizacji
(fot. Mariusz Grzebyk)
improwizował. Zagrał nam utwór, którego inspiracją była jego żona - Sylwia biegnąca na szpileczkach, uwielbiająca słońce. Lekka, zwiewna, pogodna. Czy Mariusz spełnił prośbę publiczności i opowiedział o sobie? Trochę tak, bo pokazał nam Sylwię widzianą jego oczami.
   Ważnym, myślę, że nie tylko dla mnie, przesłaniem całego spotkania było uświadomienie sobie, że w każdym wieku można zacząć coś nowego. 
   Józef Wilkoń powiedział, że rzeźbi od niedawna, od około osiemnastu lat, czyli zaczął ten wątek swojej twórczości w wieku 66 lat. Ale to jeszcze nic, bo lada dzień wyjdzie książka "Zbuntowany elektron", którą Józef Wilkoń stworzył w całości na tablecie!!! Mając 84 lata! Wcale nie trzeba się obawiać nowych technologii, a wręcz przeciwnie, można i należy eksperymentować.
   Kiedyś już o tym rozmawialiśmy, że narzędzie nie ma znaczenia i teraz też ten temat powrócił. Ważna jest wizja i zdolności. Tym razem dodaliśmy jeszcze, że ważny jest też dystans i umiar w stosowaniu technologii. 
Dużo nas (fot. Marcin Grzebyk)
   Józef Wilkoń spróbował twórczości na tablecie, jak to ujął "paluchem", ale nie zamierza tego powtarzać. Brakuje mu w tej materii oryginału. Wydruk to będzie namiastka. Powiedział, że dla niego niezastąpione jest jednak obcowanie z oryginałem, czymś co stworzyła ręka
   Dlatego też są plany, by na bazie oryginalnych listów Jana III i Marysieńki Józef Wilkoń wykreował książkę ilustrującą historię ich miłości oraz by w Wilanowie został przywrócony Zwierzyniec Jana III. Do wilanowskiego parku, do części angielskiej, wprowadziłyby się "wilkoniowe" zwierzęta i stworzyły Zwierzyniec. Widzieliśmy w ogrodzie-pracowni Józefa Wilkonia piękne wilki, które w objęciach trzymają psy i wiele wiele innych rzeźb zwierząt, które idealnie wpisałyby się w trochę dzikie, po angielsku nieuporządkowane, otoczenie parkowe. 
   Mamy też w planie sześć spotkań z cyklu "Zmysły Sztuki" w 2015 roku i mamy nadzieję, że nadal będą Państwo w nich tak licznie uczestniczyć. 
Jabłkoń (fot. Marcin Grzebyk)
   Zapomniałabym o ciastku, a przecież tym razem miałam swój wkład w jego tworzenie! Ideę wymyślił Józef Wilkoń wraz z Sylwią Lorenc i Andrzejem S. Grabowskim. Wiedząc, jak będzie wyglądać i z czego powstanie, nazwałam je "Jabłkoń". Ciastko było i piękne, i pyszne. Kto nie był, musi mi uwierzyć na słowo, a patrząc na zdjęcie może sobie wyobrazić jak smakowało :-)
   Tradycyjnie dziękujemy Pawłowi Jaskanisowi, Dyrektorowi Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, za gościnność i dodatkowo za otwartość na pomysły kuratora "Zmysłów Sztuki", Andrzeja S. Grabowskiego. 
   Firmom wspierającym „Zmysły Sztuki" dziękujemy, że dbają o naszych gości - Arkadiuszowi Bachanowi z firmy Per Aarsleff Polska, Tadeuszowi i Arturowi Sawickiemu z firmy Savel, będącej wyłącznym dystrybutorem Winsor & Newton, Jarkowi Uścińskiemu, zarządzającemu Oficyną Kuchenną i Monice Kalecie, która jest z nami od początku i dba, aby wszystko było należycie podane, Jerzemu Sztylerowi z Winiarni Lippóczy Pince, Stanisławowi Kozyrze z firmy Bodoni.
   Dziękujemy również Marcinowi Grzebykowi, Piotrowi Baranowi i jeszcze jednemu Panu Fotografowi (pod takim pseudonimem się skrywa), którzy wykonali i przekazali nam zdjęcia ze spotkania. Cały album znajduje się na FB (http://www.facebook.com/zmyslysztuki), gdzie Państwa także serdecznie zapraszam. Zamieszczam tam także zaproszenia na wszelkie wydarzenia ważne dla naszych gości, których przez 29 spotkań nazbierała się spora grupa. 
   A na blogu będę Państwa oczywiście informować o przygotowaniach do kolejnego spotkania.
   Na koniec pozwolę sobie zacytować to, co Irena Makarewicz - tłumaczka literatury, którą gościliśmy w 2011 roku, na trzecim spotkaniu z cyklu "Zmysły Sztuki", napisała na FB w odpowiedzi na moje pytanie, jak można podsumować te minione 29 spotkań: Otwieranie zmysłów i otwieranie się na światy, o których nie miałam pojęcia i pewnie dalej bym nie miała, gdyby nie wydarzyły się Zmysły Sztuki, wszystkie i każde z osobna.

Barbara A. Maciążek

niedziela, 9 listopada 2014

Zaproszenie na 29. spotkanie z cyklu "Zmysły Sztuki" w Wilanowie

   W imieniu Pawła Jaskanisa, dyrektora Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, oraz Fundacji "andART" serdecznie zapraszam na ostatnie w tym roku spotkanie z cyklu "Zmysły Sztuki", które odbędzie się 27 listopada 2014 r. (czwartek), o godz. 19:00, w Oficynie Kuchennej (na terenie Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, ul. St. K. Potockiego 10/16).
   Podczas spotkania, na którym będziemy gościć Józefa Wilkonia – wybitnego ilustratora, artystę malarza, rzeźbiarza oraz Sylwię Lorenc – znakomitą flecistkę, porozmawiamy między innymi o czerpaniu inspiracji ze świata przyrody, ale i o oddaleniu człowieka od naturalnego środowiska, o pielęgnowaniu w sobie dziecka, a w odniesieniu do tego, co powiedział Pablo Picasso, że "Każde dziecko jest artystą. Wyzwaniem jest pozostać artystą, kiedy się dorośnie.", również o znaczeniu talentu i pracy nad jego rozwojem.
   Zostaniemy poczęstowani autorskim ciastkiem stworzonym przez Józefa Wilkonia i Sylwię Lorenc, przy udziale artysty malarza Andrzeja S. Grabowskiego, który jest kuratorem i moderatorem "Zmysłów Sztuki". Słodką niespodziankę smakowo skomponuje i wykona mistrz cukierniczy z Oficyny Kuchennej.
   Przypominam, że wstęp na spotkania z cyklu "Zmysły Sztuki" jest wolny, ale liczba miejsc jest ograniczona. Spotkanie przeznaczone jest dla widzów dorosłych.



   A oto kilka słów o naszych gościach:

   Józef Wilkoń – ilustrator, malarz, rzeźbiarz, twórca plakatów i scenografii teatralnych.
   Studiował malarstwo na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie (dyplom 1955 r.) oraz historię sztuki na Uniwersytecie Jagiellońskim (dyplom 1954 r.).
   Zilustrował ponad 100 książek dla dzieci i dorosłych wydanych w Polsce, m.in. „Pana Tadeusza” (1973 r.), oraz ponad 80 książek dla dzieci wydanych zagranicą. W 2009 roku ukazało się albumowe wydanie „Księgi Dżungli” z jego ilustracjami.
   Tworzy „przestrzenne ilustracje”, czyli zwierzyńce z drewnianych bali i blachy. Zajmuje się ponadto scenografią (Teatr im. Wilama Horzycy w Toruniu, 1978 r.), projektuje gobeliny.
   Wystawiał w wielu galeriach i muzeach świata od Centrum Pompidou w Paryżu, przez Tokio, Rzym, Chicago, po Narodową Galerię „Zachęta”, gdzie jego wystawa „Arka Wilkonia” (2006 r.) osiągnęła rekordową frekwencję.
   Jego prace znajdują się w licznych galeriach i muzeach, m.in. Muzeum Ilustracji w Moulin we Francji, w Muzeum Ilustracji w Oshima, Azumino, Koruisaua w Japonii oraz w Muzeum Literatury i Bibliotece Narodowej w Warszawie.
   Otrzymał wiele nagród i wyróżnień, m.in. Deutscher Jugedbuchpreis (1964 r.), Nagrodę Państwową za Twórczość dla Dzieci (1974 r.), Nagrodę Ministra Kultury za Całokształt Twórczości (2005 r.). W 2010 roku został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski oraz otrzymał Złote Berło Fundacji Kultury Polskiej.
   W 2011 roku jego książka "Listy Chopina" (ilustracje i projekt graficzny J. Wilkoń) została nagrodzona przez Polskie Towarzystwo Wydawców Książek w kategorii „Najpiękniejsza Książka roku 2011 - literatura piękna”, a „Pieskie życie” (tekst i ilustracje J. Wilkoń) w kategorii „Książka dla dzieci i młodzieży”. W 2013 roku w Lipsku książka „Pieskie życie” otrzymała Brązowy Medal „Best Book Design from over the World”.
www.fundacjawilkonia.pl

   Na początku października br. miałam okazję zobaczyć Józefa Wilkonia przy pracy.
Mogłam obejrzeć jego rzeźby, dotknąć ciepłej nie tylko od słońca lwicy, skłonić się przed wilkami tulącymi w rękach psy, przywitać się z Don Kichotem i jego wiernym Sancho Pansą... Ogród pełen magicznych zwierząt, pachnący świeżo struganym drewnem. Po prostu jak w bajce :-)



   Sylwia Lorenc, znakomita flecistka – ukończyła Akademię Muzyczną im. Fryderyka Chopina w Warszawie w klasie fletu prof. Elżbiety Dastych-Szwarc (1999r.) W trakcie studiów brała udział w licznych Międzynarodowych Kursach Mistrzowskich prowadzonych przez wybitnych flecistów i pedagogów, m.in. Jamesa Bakera, Jean-Pierre Rampala.
   Współpracowała z wieloma polskimi orkiestrami, m.in. Filharmonią Rzeszowską, Małą Filharmonią pod dyrekcją M. Nałęcza-Niesiołowskiego i J. Maksymiuka, Filharmonią Dowcipu W. Malickiego.
   W 2002 roku była na artystycznym kontrakcie zagranicznym w Katarze (Azja).
   Artystka prowadzi obecnie szeroką działalność koncertową. Jest pierwszą flecistką oraz solistką Orkiestry Koncertowej im. St. Moniuszki RZAWP oraz muzykiem klasycznego kwintetu dętego „Favori”. Zarówno z jednym, jak i z drugim zespołem artystycznym koncertuje w kraju i zagranicą, m.in. w Japonii, Belgii, Niemczech.
   Jako solistka w 2004 roku otrzymała nagrodę za wybitne osiągnięcia artystyczne - statuetkę Złotego Dobosza, wręczoną podczas koncertu w Sali Kongresowej w Warszawie.
   W trakcie swojej dotychczasowej pracy dokonała szeregu nagrań dla Polskiego Radia i Telewizji Polskiej, m.in. ścieżki do filmów dokumentalnych.
   Gra na instrumencie i obcowanie z muzyką jest dla artystki nie tylko pracą i wykonywanym zawodem, ale przede wszystkim wielką pasją i miłością.


środa, 29 października 2014

W poszukiwaniu piękna - recenzja z 28. spotkania z cyklu "Zmysły Sztuki"

   Tym razem zacznę od pochwalenia kuratora i moderatora „Zmysłów Sztuki", Andrzeja S. Grabowskiego, za niezwykłą umiejętność dobierania gości. Zawsze
Andrzej S. Grabowski, prof. Marcin Błażewicz
& Andrzej Fogtt (fot. BM)
jest coś, co łączy zaproszonych twórców, co kurator zazwyczaj podkreśla na wstępie. Na 28. spotkaniu z cyklu „Zmysły Sztuki" elementy wspólne były szczególnie widoczne. Co ciekawe, nasi goście - Andrzej Fogtt, artysta malarz, wizjoner i prof. Marcin Błażewicz, kompozytor, pedagog - wyręczyli kuratora, bo kolejno odkrywali podobieństwa w swoim podejściu do sztuki, do tradycji, do przyrody, do świata czy raczej wielu światów, które otwierają się przed człowiekiem, gdy ociera się o ból. Jeden temat przechodził płynnie w kolejny. Chyba pierwszy raz goście podjęli tak aktywny dialog, w którym przeplatały się tematy trudne, poważne, wizjonerskie, ale i frywolne, kiedy dzielili się z nami wspomnieniami o innych artystach.
   Obaj zaproszeni twórcy w swoich pracach chcą o czymś opowiedzieć. Każdy robi to na swój sposób, innymi środkami wyrazu wchodzi w naturę przedmiotu czy dźwięku, pokonuje materię, ale zawsze przekazuje jakiś komunikat, prowokuje do przeżywania. 
   Obrazy Andrzeja Fogtta emanują pozytywną energią, kolory wibrują i
Jeden z prezentowanych obrazów Andrzeja Fogtta
(fot. Marcin Grzebyk)
hipnotyzują tak samo jak dźwięki w utworach prof. Marcina Błażewicza. Rytm nadawany przez tak lubiane przez prof. Błażewicza instrumenty perkusyjne przypomina chwilami szamańskie rytuały, przywołuje pierwotne naturalne drgania ziemi, powietrza, światła. Barwy na obrazach Andrzeja Fogtta sprawiają wrażenie ruchu, przenikające się, prowokują do przybliżenia się do płótna, kontemplowania szczegółów i jednocześnie oddalenia, by przeżywać całość.
   Obaj czerpią z podglądania natury. Andrzej Fogtt zachęcał nas do zrobienia zdjęć płynącej wody, z bardzo bliska, tak żeby zobaczyć to czego nie widać z oddali, aby odkrywać niewidzialne.
    Prof. Marcin Błażewicz, niejako w uzupełnianiu tematu, zaprezentował utwór „Meadow spirit, ... field spirit..." - piano quintet, który przywołuje ducha łąk, ducha pól. Teraz, pisząc te słowa, słucham tego utworu jeszcze raz. Działa na wyobraźnię. Tak samo jak wspomniana przez Andrzeja S. Grabowskiego, kuratora „Zmysłów Sztuki", „Kali yuga" na perkusję solo, głos męski i 28 instrumentów. Słyszeliśmy ją podczas tegorocznych Warszawskich Spotkań Muzycznych i ciągle pamiętamy niesamowite wrażenie, jakie na nas wywarła.
Andrzej S. Grabowski, prof. Marcin Błażewicz
& Andrzej Fogtt (fot. Marcin Grzebyk)
 
   
   Od ducha jest już niewielki krok do tematów metafizycznych, do kwestii świadomości indywidualnej i tej publicznej, zbiorowej, archetypów, tęsknoty, głodu bycia istotą ludzką, a także do poszukiwania piękna, które gdzieś się w sztuce ostatnio zagubiło. Pojawiło się także pytanie, dlaczego ludzie chcą obcować ze sztuką? 
   W związku z tym, że prof. Marcin Błażewicz jest zainteresowany m.in. filozofią wschodu, a także psychologią, to wśród tematów poruszanych tego wieczoru pojawiły się także kwestie wschodniego sposobu myślenia.
   Padło jeszcze wiele innych pytań, ważnych i trudnych, takich jak np. czy warto poświęcić życie sztuce, tak jak Olga Boznańska, o której właśnie powstała opera z muzyką skomponowaną przez prof. Marcina Błażewicza? Jak rozwijać swój wewnętrzny świat? Czy artyści mają do siebie dystans? Nasi goście doszli do wniosku, że często raczej nie:-) 
   Rozmawialiśmy o przełomowych wydarzeniach w życiu, o tworzeniu w obliczu bólu, własnych sposobach na przeżywanie śmierci bliskiej osoby. Wysłuchaliśmy fragmentu bardzo poruszającego utworu, który prof. Błażewicz skomponował, aby upamiętnić swojego brata i aby na swój sposób przeżyć ból po jego śmierci.
"Wieża Jedności" & Port Praski
(fot. Marcin Grzebyk)
   Dużą część wieczoru poświęciliśmy tematowi sztuki w przestrzeni publicznej. Andrzej Fogtt, poza swoimi dokonaniami malarskimi, zaprezentował także znakomite, wręcz imponujące, wizjonerskie projekty łączące architekturę z rzeźbą, takie jak budynek-symbol „Wieża Jedności" (1993), „Miejsce Pamięci" (2003), obiekt upamiętniający ofiary ataku na WTC w Nowym Jorku, czy „Teatr nad Wisłą" (2003), które niestety nie zostały zrealizowane. Być może pomnik „Łódź 4 Kultury" zaistnieje w przestrzeni publicznej miasta Łodzi. Trzymamy kciuki!
Zobaczyliśmy także obraz pt. „Żywiołem Opętanie", który Andrzej Fogtt prezentował na 41. Biennale Sztuki w Wenecji w 1984 roku. Twórca jakiś czas temu zaproponował, aby „Żywiołem Opętanie" było pokazane w przestrzeni publicznej Warszawy w specjalnie zaprojektowanym, podświetlanym pawilonie. Obraz prezentowany byłby po zapadnięciu zmroku. Niestety, mimo wielokrotnego powracania do tematu, nie otrzymał żadnej odpowiedzi od decydentów m.st. Warszawy... Mamy jednak nadzieję, że pewnego dnia „Żywiołem Opętanie” znajdzie godne miejsce ekspozycji.
   Ciekawy był także wątek pokonywania materii i wykorzystywania nowych środków przez Andrzeja Fogtta, takich jak np. w serii „Przestrzeń energetyczna", gdzie eksperymentuje z energią magnetyczną.
Album A. Fogtta & płyty z kompozycjami
prof. M. Błażewicza (fot. BM)
    Mam to szczęście, że posiadam album z prezentacją prac Andrzeja Fogtta, zatem mogę jeszcze nie jeden raz zatopić się w światach przez niego tworzonych, bardzo indywidualnych, różnorodnych i innych od tego, co obecne jest we współczesnym malarstwie. Jednocześnie mogę włączyć płytę z utworami skomponowanymi przez prof. Marcina Błażewicza i w ten sposób doświadczyć podwójnej przyjemności.
   To było spotkanie z bardzo pracowitymi, niezwykle twórczymi osobowościami, otwartymi na otaczającą nas naturę, na człowieka, ale i na to co pozornie jest niewidoczne, nieuchwytne. 
    Oczywiście, jak na „Zmysły Sztuki" przystało zaspokojone zostały wszystkie zmysły, a zmysł smaku podwójnie, bo dzięki wybornemu tokajowi oraz „Viola d'Amore” - ciastku stworzonemu przez naszych gości.
Viola d'Amore (fot. Marcin Grzebyk)
    Dziękujemy Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, że po raz kolejny w jego progach mieliśmy okazję poznać interesujących twórców. Firmom wspierającym „Zmysły Sztuki" dziękujemy, że dbają o naszych gości - Arkadiuszowi Bachanowi z firmy Per Aarsleff Polska, Tadeuszowi Sawickiemu z firmy Savel, będącej wyłącznym dystrybutorem Winsor & Newton, Jarkowi Uścińskiemu, zarządzającemu Oficyną Kuchenną i Monice Kalecie, która jest z nami od początku i dba, aby wszystko było należycie podane, Jerzemu Sztylerowi z Winiarni Lippóczy Pince, Stanisławowi Kozyrze z firmy Bodoni. Dziękujemy również Marcinowi Grzebykowi, który wykonał i przekazał nam zdjęcia ze spotkania.
   Kolejny wieczór pełen wrażeń czeka nas 27 listopada br., kiedy to będziemy gościć Józefa Wilkonia - ilustratora, artystę malarza, rzeźbiarza oraz Sylwię Lorenc - flecistkę. Więcej na temat 29. spotkania z cyklu „Zmysły Sztuki” już wkrótce.

Barbara A. Maciążek 

Zasłuchani... (fot. Marcin Grzebyk)

Zadumani... (fot. Marcin Grzebyk)

Zamyślone... (fot. Marcin Grzebyk)

Andrzej S. Grabowski i prof. Marcin Błażewicz
(fot. Marcin Grzebyk)

Poważne tematy, poważne miny
(fot. Marcin Grzebyk)

Podglądając... (fot. Marcin Grzebyk)

Obrazy Andrzeja Fogtta
(fot Marcin Grzebyk)

Właśnie ktoś odpowiedział na pytanie konkursowe
(fot. Marcin Grzebyk)
 

Viola d'Amore
(fot. Marcin Grzebyk)

Nagroda w konkursie - płyta z autografem kompozytora
prof. Marcina Błażewicza
(fot. Marcin Grzebyk)

Konkursy zawsze cieszą się dużym zainteresowaniem.
Tym razem nawet niektórzy próbowali zgadywać, jakie będzie pytanie;-)

Jednak Andrzej S. Grabowski nie dał za wygraną.
Pytanie było inne (
fot. Marcin Grzebyk)

Kolejna nagrodzona osoba. Andrzej Fogtt podpisuje album
i rozmawia o wspólnych znajomych. Świat jest jednak bardzo mały
 (fot. Marcin Grzebyk) 

Degustacja Viola d'Amore
(fot. Marcin Grzebyk)

Kolejna nagroda w mini konkursie
(
fot. Marcin Grzebyk)

Artyści, sztuka, rozmowy, Viola d'Amore i in vino veritas,
czyli tokaji rekonstruowany wg. XVII wiecznej receptury.

(fot. Marcin Grzebyk)

Czas na bezpośrednie rozmowy.
Prof. Marcin Błażewicz w ogniu pytań 
(fot. Marcin Grzebyk)

Pytanie z sali
(fot. Marcin Grzebyk)

Ekspozycja obrazów Andrzeja Fogtta
(fot. Marcin Grzebyk)


Obrazy Andrzeja Fogtta w Oficynie Kuchennej
(fot. Marcin Grzebyk)


A wyglądało na to, że spotkanie dobiegło końca.
Nic bardziej mylnego :-)
(fot. Marcin Grzebyk)


Andrzej Fogtt opowiada jedną z anegdot
(fot. Marcin Grzebyk)

Pytania po spotkaniu
(fot. Marcin Grzebyk) 

Dedykacja od Andrzeja Fogtta
(fot. Marcin Grzebyk)

Zosia Skubikowska i prof. Marcin Błażewicz
(fot. Marcin Grzebyk) 

Prof. Marcin Błażewicz i Andrzej Fogtt
(fot. Marcin Grzebyk)

Prof. Marcin Błażewicz i jego dawna uczennica
Anna Maria Huszcza, która była gościem 15. "Zmysłów Sztuki"
(fot. Marcin Grzebyk)


Niby koniec spotkania, a jeszcze warto zamienić
kilka słów z Andrzejem S. Grabowskim
(fot. Marcin Grzebyk)

piątek, 3 października 2014

Zaproszenie na 28. spotkanie z cyklu "Zmysły Sztuki" w Wilanowie

   W imieniu Pawła Jaskanisa, dyrektora Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, oraz Fundacji "andART" serdecznie zapraszam na 28. spotkanie z cyklu "Zmysły Sztuki", które odbędzie się 23 października 2014 r. (czwartek), o godz. 19:00, w Oficynie Kuchennej (na terenie Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, ul. St. K. Potockiego 10/16).
   Podczas spotkania, na którym będziemy gościć Andrzeja Fogtta artystę malarza, wizjonera oraz
 prof. Marcina Błażewicza kompozytora, pedagoga, animatora, porozmawiamy między innymi o wizjonerstwie w sztuce, o poszukiwaniu i używaniu oryginalnych środków wyrazu, o artystycznym rozmachu, symfonii odcieni, barw i dźwięków, czy o sposobach na propagowanie zarówno współczesnego malarstwa, jak i muzyki współczesnej.
   Zostaniemy poczęstowani autorskim ciastkiem "Viola d'Amore" stworzonym przez Andrzeja Fogtta i prof. Marcina Błażewicza, przy udziale artysty malarza Andrzeja S. Grabowskiego, który jest kuratorem i moderatorem "Zmysłów Sztuki". Słodką niespodziankę smakowo skomponuje i wykona mistrz cukierniczy z Oficyny Kuchennej.
   Przypominam, że wstęp na spotkania z cyklu "Zmysły Sztuki" jest wolny, ale liczba miejsc jest ograniczona. Spotkanie przeznaczone jest dla widzów dorosłych.




I porcja informacji o naszych gościach:

Andrzej Fogtt – artysta malarz, wizjoner 

   Studia: Państwowa Wyższa Szkoła Sztuk Plastycznych w Poznaniu.
Dyplom w 1974 r. w pracowniach prof. Zdzisława Kępińskiego i prof. Magdaleny Abakanowicz.
   Brał udział w licznych wystawach m.in.:

  • laureat VIII Festiwalu Sztuki w Zachęcie w 1979 r., 
  • laureat Grand Prix Festiwalu Polskiego Malarstwa w Szczecinie w 1984 r., 
  • reprezentował Polskę na 41. Biennale Sztuki w Wenecji w 1984 r., gdzie prezentował obraz "Żywiołem Opętanie" (Obraz w przestrzeni publicznej),
  • brał udział w wystawach prezentujących Polską Sztukę Współczesną w Londynie w 1987 r., w Maneżu w Moskwie 1987 r., w Berlinie, w Arras we Francji 2007 r., w wystawie Polskiej Sztuki XX Wieku w Muzeum Narodowym we Wrocławiu w 1989 r. 
   Prezentował prace w licznych wystawach indywidualnych m.in. w Narodowej Galerii Sztuki "Zachęta".
   W 2009 r. został odznaczony medalem Gloria Artis.
   Jego prace znajdują się w zbiorach: Muzeum Narodowego w Szczecinie, Muzeum Narodowego we Wrocławiu, Muzeum Narodowego w Kielcach, Muzeum Sztuki w Łodzi, Muzeum Narodowego w Pradze, Muzeum Puszkina w Moskwie, Muzeum Ziemi Lubuskiej w Zielonej Górze, Muzeum Środkowego Nadodrza w Świdnicy, Muzeum Okręgowego w Radomiu, Muzeum Etnograficznego w Chojnicach, Muzeum w Bielsku Białej, Pinakoteki w Szczecinie, Muzeum Śląskiego w Katowicach, BWA w Warszawie, Teatru Studio w Warszawie, Uniwersytetu Humboldta w Berlinie, Instytutu Polskiego w Paryżu, Galerii Berlin, miasta Arras, Francja, Deutsche Bank, Wyższego Seminarium Duchownego w Olsztynie, PROVIDENT Polska SA, UNIBEP oraz w wielu kolekcjach prywatnych.
Więcej na: http://www.fogtt.com.pl/



prof. Marcin Błażewicz - kompozytor, pedagog, animator życia muzycznego
   Naukę muzyki roz­po­czął w wieku 13 lat w PSM I st. im. Oskara Kolberga (skrzypce), potem w Liceum Muzycznym i PSM II st. im. F. Chopina (kon­tra­bas). W latach 1974-75 studiował filozofię w Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie, a następnie w 1977 roku pod­jął stu­dia na Wydziale Kompozycji, Dyrygentury i Teorii Muzyki Akademii Muzycznej im. F. Chopina w Warszawie, w kla­sie kom­po­zy­cji prof. Mariana Borkowskiego, które ukoń­czył z wyróż­nie­niem w 1982 roku.
   Uczestniczył w kur­sie kom­po­zy­tor­skim pod kie­run­kiem Françoisa Bernarda Mâche‘a (Pécs, Węgry 1980), Yannisa Xenakisa (Salzburg, Delfy 1985), był sty­pen­dy­stą Sociéte des Compositeurs et Editeurs de Musique SACEM (Francja), a jako sty­pen­dy­sta Acanthes odbył kurs kom­po­zy­tor­ski u Oliviera Messiaena w Avignon (Francja 1987).
   Za swoją twórczość kompozytorską otrzymał wiele nagród, m.in. w 1981 - III nagrodę na I Ogólnopolskim Konkursie na utwór chóralny a cappella w Legnicy za Pensées na 3 grupy chóralne (1977) oraz wyróżnienie na II Ogólnopolskim Konkursie Kompozytorskim na utwór kameralny w Białymstoku za Kammerkonzert na 14 solistów-kameralistów (1981), w 1983 - I nagrodę w kategorii utworów chóralnych na Warszawskim Konkursie Kompozytorskim Związku Kompozytorów Polskich za utwór Lokomotywa na 4-głosowy chór dziecięcy a cappella do wiersza Juliana Tuwima (1983), w 1984 - wyróżnienie na Konkursie Młodych Kompozytorów Związku Kompozytorów Polskich za Sinnenwelt (1984), a w 1985 - nagrodę specjalną na Międzynarodowym Konkursie Kompozytorskim "Music Today 1985" w Tokyo za Thanatos na flet solo (1984-85). Ponadto został uhonorowany Nagrodą im. Stanisława Wyspiańskiego za całokształt twórczości (1988) oraz dwukrotnie Prix Italia (1989, 1990).
   Realizował utwory na zamó­wie­nie m.in. Teatru Dramatycznego w Warszawie (1992), Polskiego Radia BIS (1995), nie­miec­kiej firmy pro­du­ku­ją­cej instru­menty per­ku­syjne „Kolberg” (1996, 1999), Deutschland Radio (1998), Międzynarodowego Stowarzyszenia Muzyki Perkusyjnej PAS (1998), Jeunesses Musicales World Orchestra & World Brass (1999).
   Jest orga­ni­za­to­rem ponad 200 kon­cer­tów poświę­co­nych głów­nie pro­pa­go­wa­niu muzyki współ­czesnej, wśród nich cykli: Prezentacje Młodych Kompozytorów, Spotkania z Muzyką Współczesną, Młodzi Muzycy Młodym Słuchaczom (Warszawa, 1979–81).
   Dyrektor arty­styczny i twórca festi­walu Międzynarodowe Forum Nowej Muzyki (Warszawa, 1983–87), dyrek­tor arty­styczny Międzynarodowego Festiwalu „Jeunesses Musicales” (Częstochowa, 1986; Warszawa, 1990). Współzałożyciel grupy Modus (1983), doradca do spraw muzycz­nych Instytutu Francuskiego w Warszawie (1985–86). Juror Międzynarodowego Festiwalu Radiowego Prix Italia (Perugia 1989). W latach 1986–97 był kie­row­ni­kiem muzycz­nym Teatru Polskiego Radia, 2000–2001 redak­torem naczelnym cza­so­pi­sma „Muzyka21”. Opublikował sze­reg arty­ku­łów poświę­co­nych pro­ble­ma­tyce warsz­tatu kom­po­zy­tor­skiego, este­tyce i filo­zo­fii sztuki współ­cze­snej.
   Od 1985 pra­cuje w UMFC w Warszawie, obec­nie jako pro­fe­sor nad­zwy­czajny w Katedrze Kompozycji. Prowadzi: czy­ta­nie par­ty­tur, pro­pe­deu­tykę kom­po­zy­cji oraz instru­men­ta­cję, która sta­nowi cen­trum jego zain­te­re­so­wań. Od roku 2012 spra­wuje funk­cję kie­row­nika Katedry Kompozycji.
   Więcej na: http://www.chopin.edu.pl/pl/osobowe/marcin-blazewicz i http://culture.pl/pl/tworca/marcin-blazewicz



poniedziałek, 15 września 2014

Czy malarstwo i muzyka mówią tym samym językiem? - recenzja z 27. spotkania z cyklu "Zmysły Sztuki"

   Kto nie był, niech żałuje. Wprawdzie nie było wolnych miejsc, bo goście dopisali, wypełniając Oficynę Kuchenną pozytywną atmosferą wyczekiwania na doznania artystyczne. 
Andrzej S. Grabowski - kurator "Zmysłów Sztuki", 
Jacek Maślankiewicz & Krzysztof Ścierański (fot. BM)
   Osoby, które przychodzą po raz kolejny na "Zmysły Sztuki" wiedzą, że warto pojawić się wcześniej i zająć dobre miejsce:-) Jednak, jak ktoś ma potrzebę poznawczą, to nie obawia się postać przez ponad 3 godziny. Tak, tak, tyle trwało ostatnie spotkanie. Co ciekawe, będąc na miejscu, można było odnieść wrażenie, że minęło jak z przysłowiowego bicza trzasł. Pojęcie czasu najwyraźniej jest względne. Sądzę, że wynika to między innymi z tego, że podczas "Zmysłów Sztuki" mówimy o sztuce właśnie normalnie, prawdziwie, w sposób zrozumiały, często dowcipny, ale i pełen metafor, czasem też gorzkich słów, kiedy na przykład pojawia się wątek braku zrozumienia dla twórców - szczególnie przez decydentów dysponujących funduszami i właśnie braku funduszy na rzeczy ważne. 
Zasłuchani (fot. BM)
   Cieszy mnie, że wokół "Zmysłów Sztuki" zbudowała się pewna społeczność, grupa osób, które wpisały to wydarzenie w swój kalendarz, które przyprowadzają swoich przyjaciół, znajomych, rodzinę, które z niecierpliwością czekają na kolejne spotkanie. Dostało nam się za wakacyjną przerwę, zbyt długą zdaniem naszych gości:-)
   Wchodzących do Oficyny Kuchennej witały obrazy Jacka Maślankiewicza, znakomitego artysty malarza, na których twórca w hipnotyzujący sposób gra światłem. A skoro o grze mowa, to spotkanie rozpoczęło się od "Kompozycji Pałacowej", którą przygotował i wykonał Krzysztof Ścierański - najlepszy polski gitarzysta basowy, muzyk sesyjny, kompozytor.
"Słodka ŚcieMa" vel "Pałacowa Kostka"
(fot. BM)
  No właśnie, czy malarstwo i muzyka mówią tym samym językiem? Krzysztof w tak lekki i dowcipny sposób podjął temat pojęć łączących malarstwo i muzykę. Choćby w warstwie słownej używamy terminów takich jak kompozycja, barwa, kolor, odcień, rytm. Wszystkie są ważne i zauważalne zarówno na obrazach, jak i w utworach muzycznych. Każdy akord ma swój niepowtarzalny odcień. Każdy obraz to kompozycja. 
   Nawet ciastko "Słodka ŚcieMa" (od Ścierański & Maślankiewicz) vel "Pałacowa Kostka" ma swoją barwę nie tylko tą widoczną, fizyczną, ale także muzyczną. Zdaniem Krzysztofa jest w kolorze A-dur, czyli żółtym. Oczywiście Krzysztof zagrał nam kolor ciastka. 
   Gitara jest jakby częścią Krzysztofa. Kiedy tylko ma ją w rękach, to palce same wędrują po strunach. Co ciekawe, Krzysztof posiada wiele gitar, niepowtarzalnych, różnokolorowych - żeby było bardziej plastycznie. Poznaliśmy gitarę błękitną, "piasek pustyni", niebieską, burgundową, białą... Z każdą, którą zabrał na "Zmysły Sztuki" związana jest jakaś historia, każda brzmi inaczej, każda ma inne funkcjonalności. Kolor każdej z nich jest także inspiracją. Jak to powiedział Krzysztof, gitary są jak kobiety... A co Krzysztof odpowiedział na pytanie dlaczego jego gitary mają tylko cztery struny? "Bo są cztery struny świata":-) 
Gitary i "pięciolinie" Krzysztofa Ścierańskiego
(fot. BM)
   Muzyka jest bliska także Jackowi Maślankiewiczowi, który malując często słucha muzyki, głównie radiowej "Trójki" (Program 3 PR), czyli klimatów bliskich temu, co tworzy Krzysztof.
   Można by powiedzieć o naszych gościach, że czasem zajmują się tym samym tylko na odwrót. Jeden przekłada dźwięki na barwy, drugi barwy na dźwięki:-)
   Obydwie dziedziny sztuki niewątpliwie wyrażają emocje i emocje wywołują. Powstają także pod wpływem emocji. Proces twórczy to fascynujące działanie, jednocześnie radosne, ekstatyczne, ale i pełne udręki. Ekstaza - jak powiedział Jacek - to chwile, udręka niestety trwa dłużej. 
   Mówiliśmy o tym, czy piękno w sztuce "odjechało", czy może gdzieś jeszcze można się na nie natknąć? Czy może zniknęło, a teraz wraca? Czy jest na nie miejsce we współczesnej sztuce? Zgodzimy się niewątpliwie ze zdaniem wypowiedzianym przez Jacka, że jest ważne, konieczne i niedefiniowalne jak miłość. Czy postmodernizm to otoczka filozoficzna tłumacząca kombinowanie i spekulacje, znajdowanie wartości tam gdzie jej nie ma? Jak ważny jest warsztat, baza, twarda szkoła? 
Obrazy & muzyka (fot. BM)
   Pojawił się wątek marszandów, a właściwie braku profesjonalnych handlarzy sztuką, kiedyś będących jednocześnie mecenasami artystów, organizatorami wystaw, wpływającymi na rynek dzieł sztuki i jej komercjalizację. Artysta teraz sam musi dbać o swój wizerunek, PR, "dłubać katalog", pokazywać się światu.
   Jacek interesująco porównał oczekiwania jakie są stawiane przed czy to artystą malarzem, czy muzykiem. Ile jest hitów na płycie? Ile jest najlepszych obrazów na wystawie? Żądamy, by artysta tworzył cały zestaw hitów, a przecież to nie jest możliwe. Pokazujemy także te dzieła, podczas których nie zawsze doświadczamy ekstazy. 
   Jak różnie postrzegamy, czy interpretujemy malarstwo. Urzekła mnie dyskusja
Dyskusja o wolności w interpretacji (fot. BM)
Jacka Maślankiewicza i Krzysztofa Ścierańskiego nad tym, co dla kogo przedstawia dany obraz. Bo najpiękniejsze jest to, że każdy ma prawo interpretować dzieło sztuki jak chce. Twórca ma swoją koncepcję, ale to wcale nie znaczy, że jest to jedyny sposób rozumienia, odczuwania czy postrzegania danej pracy. Dla Krzysztofa to, co Jacek prezentuje w Oficynie Kuchennej, to "dramatyczne obrazy". Dla Jacka są pełne światła i ducha, są sygnałem cyklu "Świętych Obrazów". 

   Janusz Lewandowski, przyjaciel Jacka, również artysta malarz, powiedział, że Jacek nie ma aspiracji przekraczania granic w sztuce, wie, że jest historia, nic nie bierze się z nicości. Ma postawę kreatywną, nie planuje obrazu poprzez kalkulację czy eksperyment, ale na bazie natchnienia. Ale czy mogłoby być inaczej? Jacek ma sztukę w genach. Maluje od zawsze.
Krzysztof Ścierański i błękitna gitara (fot. BM)
   Okazuje się, że dziadek Krzysztofa, Michał Rekucki, był także artystą malarzem, uczniem Józefa Mehoffera i Wojciecha Weissa.
   Zatem kurator "Zmysłów Sztuki", Andrzej S. Grabowski, znowu stworzył jakże spójny duet. Przenikały się obrazy, słowa, dźwięki, piękno i śmiech. To nie był wernisaż, na którym patrzymy na martwe obrazy i pędzimy dalej. To był wieczór, który dał nam czas na wyłączenie z szaleńczego biegu, naładowanie baterii, nasycenie zmysłów, z pięknem obcowanie.
   Dziękujemy Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, że możemy w jego progach przeżywać takie niepowtarzalne chwile. Firmom wspierającym "Zmysły Sztuki" także dziękujemy, że nieprzerwanie są z nami - Arkadiuszowi Bachanowi z firmy Per Aarsleff Polska, Tadeuszowi Sawickiemu z firmy Savel, będącej wyłącznym dystrybutorem Winsor & Newton, Jarkowi Uścińskiemu, zarządzającemu Oficyną Kuchenną, Jerzemu Sztylerowi z Winiarni Lippóczy Pince, Stanisławowi Kozyrze z firmy Bodoni.
   Kolejny wieczór pełen wrażeń czeka nas 23 października br. Więcej na jego temat już wkrótce. 
   Poniżej zamieszczam dwa filmiki oraz kilka zdjęć. Więcej można zobaczyć na naszej stronie na FB, do polubienia której Państwa zachęcam.
Barbara A. Maciążek (BM)





Przed spotkaniem (fot. BM)

Jacek Maślankiewicz udziela wywiadu (fot. BM)

Gitara błękitna i "złoto pustyni" (fot. BM)

Jacek Maślankiewicz (fot. BM)

Krzysztof Ścierański i Andrzej S. Grabowski, kurator "Zmysłów Sztuki" 
(fot. BM)

Krzysztof Ścierański w akcji (fot. BM)

Krzysztof i biała gitara (fot. BM)

Krzysztof Ścierański i kolejna historia (fot. BM)

Podglądając gości (fot. BM)
 

Zasłuchani (fot. BM)

Prezentacja "pięciolinii", czyli samplera (fot. BM) 

"Słodka ŚcieMa" vel "Pałacowa Kostka"