niedziela, 28 lipca 2013

Andaluzyjski klimat w Wilanowie - recenzja z 21. spotkania z cyklu "Zmysły Sztuki"

Od lewej: Kuba Wagner, Jolanta Marcolla,
Małgosia Wołyńczyk (fot. Anna Pszonka)
   Gorące powietrze, czarownice zaklinające świat ze ścian cukierni, rytm wygrywany na gitarze, wystukiwany przez podkute buty, wyklaskiwany, popędzany okrzykami... aaallleee!... Zamiast lecieć cztery tysiące kilometrów, wystarczyło przyjść w czwartek, 25 lipca br., do Muzeum Pałacu w Wilanowie, żeby posmakować zmysłowej Andaluzji.
   "To było niezwykłe spotkanie - zasypiający Pałac i flamenco buchające przez otwarte okna - wianek czarownic i lalki szukające miłości - jestem pewna, że ktoś został w cukierni i nadal czaruje!" - napisała na FB na stronie spotkania Urszula Buczkowska Marchetti. 
   W pełni zgadzam się z opinią Uli. To było rzeczywiście niezwykłe spotkanie. Gorąca atmosfera nie dotyczyła tylko powietrza, ale emocji, które wzbudziły prace Jolanty Marcolli, muzyka w wykonaniu Jakuba Wagnera i żywiołowy taniec
Małgosia Wołyńczyk
(fot. Anna Pszonka)
flamenco Małgosi Wołyńczyk. 

   Nie wiem tylko, czy wysoka temperatura rozpaliła dyskusję, czy może prowokująca sztuka filmowa Joli, a może wypowiedziane z przedziwnym gniewem słowa jednego z gości, czy podniesione głosy innych osób? Co właściwie podgrzało atmosferę spotkania? Prawdopodobnie wszystko po trochu. Chwilami nie nazwałabym tego, co się działo w cukierni, dyskusją. Dzięki osobom, które słuchają tylko swojej wypowiedzi i próbują narzucić wszystkim swoje zdanie, radykalnie stwierdzając, że: "To nie sztuka, to mechaniczny kicz! Nic nie znaczący!", inni odważają się głośno sprzeciwić, bronić swoich racji, dzielić swoimi poglądami na temat sztuki.  Padło na przykład stwierdzenie, że nie można mówić o postępie w sztuce, bo sztuka to wielość rozwiązań, wypowiedzi, objawień. 
   Przez moment miałam wrażenie, że czarownice powołane do życia przez Jolę cieszą się, że sztuka wzbudza tyle emocji, że goście bronią za wszelką cenę swoich poglądów, denerwują się, że inni nie myślą tak jak oni, nie słuchają, nie dają dojść do głosu. To, co Jola stworzyła, nie pozostało obojętne. Może, mimo wyjaśnień autorki, to co oglądali było dla niektórych kompletnie niezrozumiałe, ale z pewnością dało do myślenia. Jeśli czyta to Pan, który tak bardzo się wzburzył, to mam dla niego radę, aby starał się słuchać innych, a nie tylko siebie, to więcej zrozumie.
Andrzej S. Grabowski
(fot. Anna Pszonka)
   Spokojny był moderator - Andrzej S. Grabowski, kurator i twórca "Zmysłów Sztuki". Czekał aż emocje sięgną zenitu, aby powoli je wygaszać, z uśmiechem, podsumowaniem, zaproszeniem do poznawania motywacji, źródeł zainteresowania - w przypadku Joli nie tylko ilustracją, ale właśnie budzącym tyle kontrowersji filmem, w przypadku Jakuba i Małgosi flamenco. 
   Spokojne były także lalki, o których Ula napisała, że szukają miłości. 
   Lalki i czarownice można oglądać w cukierni do 9 września br., filmy są dostępne bez ograniczeń na stronie: http://www.marcolla.pl/. Zapraszam do zapoznania się z pracami Jolanty Marcolli, do odkrywania swoich emocji, które powstaną w zetknięciu ze sztuką. Czego Państwa zdaniem szukają lalki? Czy czarownice są straszne? Czy spłonęłyby na stosie w Andaluzji ogarniętej inkwizycją? 
   Pełna emocji była Małgosia, która chyba wszystkich oglądających jej taniec zaraziła swoją energią. Niesamowite wrażenie robi synchronizacja tancerki z gitarzystą. Widziałam wcześniej występ Małgosi z towarzyszeniem Kuby Wagnera oraz pieśniarki flamenco Evy Piñero Mesa, dlatego wiedziałam o czym mówi Małgosia, opowiadając, jak inaczej tańczy się do samej gitary, a inaczej do śpiewu. Pierwotnie flamenco to był śpiew, który towarzyszył wędrówce, dlatego teraz to on rządzi w trakcie występu. Do niego dopasowuje się taniec, jemu towarzyszy rytm wybijany nogą, dłońmi, uderzaniem wszystkich strun w gitarze na raz. Rytm, który brzmi jak tętent końskich kopyt, jak uderzenia młotem o kowadło. 
Zasłuchani, zaczarowani, zapatrzeni
(fot. Anna Pszonka)
   Kiedy spisuję swoje wrażenia z 21. spotkania z cyklu "Zmysły Sztuki" słucham Paco de Lucii, który był inspiracją dla Jakuba i Małgosi. Sączę rekonstruowany tokaj (na spotkaniach nie mogę, bo jestem odpowiedzialnym kierowcą), wino które goście "Zmysłów Sztuki" degustują dzięki firmie Per Aarsleff Polska i  Winiarni Lippóczy Pince Sztyler & Hegedus
   Dziękuję Muzeum Pałacu w Wilanowie, w którego gościnnych progach odbywają się spotkania współorganizowane przez Fundację andART
   Cukiernia jest w trakcie zmian. W nowych rękach p. Jarka Uścińskiego, właściciela restauracji Moonsfera, powoli nabiera innego kształtu.
Andrzej S. Grabowski prezentuje "Duende"
(fot. Anna Pszonka)
   Poza tokajem, zgodnie z tradycją, goście mogli spróbować ciastka "Duende©", którego przepis wraz z autorskim rysunkiem Joli Marcolli otrzymali, zanim pojawiło się ciastko©. Tym razem Andrzej S. Grabowski pozwolił każdemu na wyniesienie ciastka© do domu:-)    
   Muzeum Pałac w Wilanowie oraz firma Winsor&Newton ufundowały drobne upominki dla bohaterów 21. spotkania z cyklu "Zmysły Sztuki" .
   Kolejne spotkanie odbędzie się 12 września br. O tym, kogo będziemy gościć, napiszę w kolejnym poście.
   Więcej zdjęć ze spotkania można zobaczyć na stronie "Zmysłów Sztuki" na FB.
 Barbara A. Maciążek

niedziela, 14 lipca 2013

Zaproszenie na 21. spotkanie z cyklu "Zmysły Sztuki"

   25 lipca 2013 roku (czwartek), o godz. 19:00 spotkamy się na 21.  „Zmysłach Sztuki”. Gośćmi Muzeum Pałacu w Wilanowie będą Jolanta Marcolla – artysta plastyk, autorka prac z wykorzystaniem ilustracji, fotografii, filmu i video oraz Jakub Wagner – gitarzysta flamenco.

   Porozmawiamy oczywiście o sztuce i źródłach inspiracji, o potrzebie tworzenia i warsztacie twórczym, o tym jak pracuje się nad ilustracją i grafiką książkową, o granicach w sztuce i o artystycznej manipulacji. Poszukamy znaczenia słowa „duende” - kluczowego w muzyce flamenco, którą nie tylko usłyszymy w wykonaniu znakomitego gitarzysty, ale także będziemy mogli zobaczyć zaklętą w ruchu dzięki Małgorzacie Wołyńczyk, profesjonalnej tancerce i nauczycielce flamenco. 
   Zapraszam serdecznie w imieniu dyrektora Muzeum Pałacu w Wilanowie Pawła Jaskanisa oraz Fundacji "andART", współorganizatora spotkań z cyklu "Zmysły Sztuki".
   Wystawę prac Jolanty Marcolli będzie można oglądać do 9 września br.



   Kilka słów o gościach 21. spotkania z cyklu "Zmysły Sztuki":

JOLANTA MARCOLLA - artysta plastyk. Mieszka i pracuje w Warszawie.
   Autorka prac z wykorzystaniem fotografii, filmu i video. Studiowała w trybie indywidualnym na Wydziale Malarstwa w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych (obecnie ASP) we Wrocławiu. Dyplom uzyskała w 1974 roku.
   Współzałożycielka i członek grupy twórczej - Galeria Sztuki Aktualnej, która w składzie: Jolanta Marcolla, Zdzisław Sosnowski, Janusz Haka, Dobrosław Bagiński podejmowała prace nad badaniem przekazu fotograficzno - filmowego, a efektem tych doświadczeń były liczne realizacje z wykorzystaniem tego medium. Galeria Sztuki Aktualnej w latach 1971-1975 zorganizowała i brała udział w wielu wydarzeniach artystycznych sztuki awangardowej w kraju i za granicą.
   Artystka, od samego początku swojej twórczej aktywności (1970 r.), interesowała się relacją, zauważalną na granicy dwóch stref: rzeczywistości i kreacji artystycznej. Ta wąska przestrzeń, wyznaczająca granicę pomiędzy nimi jest (zaanektowanym przez artystkę) terenem intelektualnej gry i manipulacji artystycznej, których efektem jest pojawienie się nowych znaczeń i konstrukcji myślowych. Artystka podejmuje świadome działania (przy użyciu warsztatu fotograficznego i filmowego), uruchamiające proces zacierania się tej granicy. Motorem jej pracy są pytania o granice sztuki i wyznaczanie nowych obszarów dla artystycznej manipulacji.

   O pracach artystki wypowiadali się krytycy sztuki: Bożenna Stokłosa, Małgorzata Jankowska, Marika Kuźmicz, Anna Markowska, i wielu innych.
   Od roku 1975 Jolanta Marcolla podejmuje indywidualną aktywność artystyczną, włączając w krąg swoich dotychczasowych zainteresowań również grafikę książkową, ilustrację i warsztat malarski. Wiele lat pracuje w Instytucie Wydawniczym "Nasza Księgarnia", który w tym czasie skupiał elitę artystów, zajmujących się ilustracją książkową. Jest autorką ilustracji do ponad dwudziestu książek. W latach 2001 - 2009 prowadziła w Warszawie autorską "Żywa Galerię Obrazów", przekształconą następnie w "Otwartą Pracownię Malarstwa i Portretu".
   W 1995 roku otrzymała Nagrodę IBBY za ilustracje do książki Jerzego Niemczuka pt."Przygody Zuzanki". W 2002 roku otrzymała wyróżnienie w konkursie Pro Bolognia za ilustracje do książki Antoniego Glińskiego pt."Bajarz polski".
   Prace artystki, te fotograficzne i filmowe oraz graficzne można obejrzeć na stronie: www.marcolla.pl.
   Ważniejsze wystawy:

  • Gdzie jest Permafo?, Muzeum Współczesne, Wrocław 2012
  • Videoex, Internationales Experimentalfilm & Video Festival Zurich, Szwajcaria 2012 
  • Polska Fotografia Konceptualna. Freies Museum, Berlin 2011 
  • Konceptualizm. Medium fotograficzne. Muzeum Miasta Łodzi, Łódź 2010 
  • 1, 2, 3... Awangarda, Centrum Sztuki Współczesnej, Warszawa 2007 
  • Z archiwum Filmu Eksperymentalnego, Warszawa, Poznań 2002, Nowy Jork 2003 
  • Plays, Heidelberger Kunstverein, Niemcy 1981 
  • IX International Encounter / Ist. National / on Video, Meksyk 1977 
  • Photography As Art Work, Galerije Grada Zagreba, Jugosławia1976 
  • Pokaz Sztuki Video, Studio Telewizyjno-Filmowe, Łódź 1975 
  • IV Intemational Open Encounter on Video, CAYC, Buenos Aires, Argentyna 1975 
  • Aspecten van de Actuele Kunst in Oost Europa, ICC, Antwerp, Belgia 1974 
  • Nowa Generacja, Muzeum Narodowe, Wrocław 1974 
  • Poland-73, CAYC, Buenos Aires, Argentyna 1973 
  • Obrazy-Nieobrazy, Galeria Studio, Warszawa 1973 
  • Art Conceptuał, Gallery Cheap Thrills.Helsinki, Finlandia 1973 
  • Komunikat, Galeria Labirynt, Lublin 1973 
  • Sztuka Aktualna, Wrocław 1972

JAKUB WAGNER − gitarzysta flamenco. 
   Podczas pobytów w Sewilli uczył się flamenco od mistrzów tej sztuki (Miguel Perez, Juan Campallo, Eduardo Rebollar). W skład jego dorobku artystycznego wchodzi współpraca z wieloma znakomitymi wykonawcami sztuki flamenco z Polski i z Hiszpanii, udział w spektaklach Emiliana Kamińskiego i Anny Chodakowskiej oraz nagranie na płycie zespołu MashMish, wydanej przez wytwórnię Universal. 
   Doświadczenie i wiedzę zdobywał jako uczeń wybitnego polskiego gitarzysty Andrzeja Lewockiego, z którym występował na licznych koncertach w całym kraju. 
   Równocześnie studiuje na Wydziale Elektroniki Politechniki Warszawskiej.





MAŁGORZATA WOŁYŃCZYK − profesjonalna tancerka i nauczycielka flamenco (http://www.flamencos.pl/), od wielu lat doskonaląca swoje umiejętności poprzez regularne wyjazdy do Sewilli, gdzie rozwija warsztat pod okiem wielkich mistrzów tej sztuki. 
   Współpracowała z Teatrem Narodowym przy spektaklu "Królowa Margot" oraz z teatrem Kamienica przy spektaklu "Testament Cnotliwego Rozpustnika". 
   Wystąpiła z zespołem Gipsy Kings. 
   Brała udział w nagraniach dla TVP1 i TVP2 oraz w licznych festiwalach razem z wieloma wybitnymi przedstawicielami polskiej sceny flamenco. 
   Koncertuje również z artystami z Hiszpanii (Eva Piñero, Fernando Guisado). 
   Jest też cenioną instruktorką tańca flamenco, czego dowodem jest duża liczba wiernych uczennic. Jej popularność wśród polskich fanów flamenco przyciąga na prowadzone przez nią warsztaty pasjonatów tej sztuki z całego kraju.

wtorek, 18 czerwca 2013

Czy myślenie odstrasza? - Recenzja z XX jubileuszowych "Zmysłów Sztuki"

XX Jubileuszowe "Zmysły Sztuki" rozpoczęte
(fot. Anna Pszonka)

   Od listopada 2010 roku, co mniej więcej pięć tygodni, spotykamy się w Królewskiej Cukierni Wilanowskiej na "Zmysłach Sztuki". Przychodzimy, by chłonąć sztukę wszystkimi zmysłami, by dowiadywać się, jak i gdzie artyści poszukują inspiracji, jak wygląda ich warsztat twórczy, dlaczego tworzą, skąd wybór takiej czy innej dziedziny sztukiOdpowiedzi artystów na pytania nurtujące uczestników spotkań, mają ułatwić odbieranie i zrozumienie sztuki, a także uwrażliwić wszystkie zmysły na przekaz artystyczny. Poznanie współczesnych dzieł, motywacji ich twórców oraz źródeł inspiracji, ma pomóc zrozumieć minioną twórczość. 

"Zmysłowa Impresja©"
(fot. Anna Pszonka)

   A wszystko to dzieje się się w gościnnych progach  Muzeum Pałacu w Wilanowie, w swobodnej atmosferze Cukierni, przy znakomitym tokaju i artystycznym ciastku©, gdzie otoczeni doskonałym malarstwem odkrywamy za każdym razem coś nowego. 

  Andrzej S. Grabowski, twórca i kurator "Zmysłów Sztuki", zaproponował formułę swobodnej wymiany myśli, dyskusję, otwartą rozmowę. Niestety, coraz częściej nachodzi mnie myśl, a właściwie żal, że w szkołach nie tylko nie uczymy się wrażliwości na sztukę, ale także erystyki - sztuki prowadzenia sporów, dyskusji, umiejętności takiego argumentowania, by dowieść słuszności głoszonego poglądu, przekonać oponenta i skutecznie odeprzeć lub obalić jego poglądy. Sztuka ta przydałaby się każdemu, a niektórym osobom nawet bardzo, bo przecież w dyskusji nie chodzi o to, by wygłaszać prawdy absolutne, banały czy komunały, głosem nieznoszącym sprzeciwu. Można prowokować, ale po co być przy tym agresywnym? Przecież ciekawiej jest rozmawiać. Pytać i czekać na odpowiedź, a nie samemu sobie odpowiadać. Być zaciekawionym i otwartym na drugą stronę. I słuchać, i umieć milczeć, bo poprzez milczenie czasem można powiedzieć znacznie więcej.
Władysław Serwatowski
i Janusz Wojnarowski
(fot. Anna Pszonka)
  To jedna z refleksji, jaka mnie naszła podczas XX jubileuszowego spotkania z cyklu "Zmysły Sztuki". Podziwiam Władysława Serwatowskiego za jego erudycję, elegancję i spokój z jakim poradził sobie z dziwnym oponentem, jak również za umiejętność milczenia pełnego treści. 
   Oglądając na początku spotkania krótki film, przygotowany dzięki sponsorowi spotkań - firmie  Per Aarsleff Polska, pokazujący dziewiętnaście spotkań z cyklu "Zmysły Sztuki", uświadomiłam sobie, że każde było tak inne, oryginalne, specyficzne, że pamiętam nie tylko osoby, które gościliśmy, ale wrażenia, nastroje, szczególne momenty, a także... smaki ciastek©.
   XX spotkanie będzie mi się kojarzyć z myśleniem i terminem "malarstwo postfotograficzne". Dlaczego? 
   Andrzej S. Grabowski, przedstawiając Władysława Serwatowskiego, powiedział, że jest to człowiek, który specjalizuje się w myśleniu. Obserwując w tym momencie uczestników spotkania, odniosłam wrażenie, że ludzie obawiają się myślenia, usztywniają się i wycofują. Filozofia w sztuce czy filozofia dla sztuki, to kolejny trudny temat, przy którym swobodna rozmowa sprawia trudność. Bycie filozofem chyba nie jest łatwe. Władysław Serwatowski, opowiadając o swoich kontaktach ze światem sztuki, na pytanie Andrzeja, jak artyści przyjęli filozofa, powiedział, że "filozofia była ukryta za reklamą".
A na ścianie: Hłasko,
Warlikowska i Moryciński
(fot. Anna Pszonka)
   A co o spotkaniu, tuż po jego zakończeniu, napisała Irena Makarewicz"Trzy największe zaskoczenia z dzisiejszego wieczoru - dzięki Panu Władysławowi dowiedziałam się, że Krzysztof Penderecki to utalentowany grafik (zapis nutowy Kosmogonii), portret Marka Hłaski - autorstwa Pana Antoniego Janusza - pierwsze dla mnie tak wspaniałe ujęcie pełni charakteru Hłaski jako człowieka, no i Zmysłowa Impresja - ciastko inne niż wszystkie dotąd, niesamowite normalnie [;)]!"
   I tak rozmowa z Cukierni przeniosła się do grupy "Zmysły Sztuki" na FB, gdzie Władysław Serwatowski przekazał kilka dodatkowych informacji: "Krzysztof Penderecki wystawiał partyturę i notacje dla "Cosmogony" na wystawie "Ziemianie na Księżycu" w Warszawie w 2009, w 40 rocznicę misji "Apollo 11". Partytura ta powstała na zamówienie Sekretarza Generalnego ONZ U Thanta, a prawykonanie utworu Pendereckiego miało miejsce 24.10.1971 w Nowym Yorku. Los Angeles Philharmonic Orchestra dyrygował Zubin Mehta. Wersja graficzna dyptyku jako akwaforta i akwatinta były opracowane przez art. plastyka Zygmunta Piotrowskiego w 1985 roku."
   Bo spotkania trwają nie godzinę, dwie, ale znacznie dłużej, a czasem przenoszą się jeszcze do mediów społecznościowych czy korespondencji elektronicznej. Co więcej, dzięki temu, że na kolejne spotkania przychodzą artyści, których gościliśmy wcześniej, to zawsze można wrócić do pewnych tematów, dopytać, dowiedzieć się więcej. 
A w tle ptaki
(fot. Anna Pszonka)
   A dlaczego będę pamiętać "malarstwo postfotograficzne"? Bo ujęło mnie, że Antoni Janusz Wojnarowski nie przedstawia fotorealizmu, ale fantastycznie przetwarza i wyciąga na pierwszy plan wrażenia, charaktery przestawianych osób, dominujące cechy ich osobowości. Fotografia to jedynie inna forma szkicowania. Zresztą zaobserwowałam, że Janusz w pewnym momencie wyjął aparat fotograficzny i zrobił kilka "szkiców" jednego z uczestników spotkania. Będę wypatrywać wśród przyszłych prac portretu tej osoby.
   Bardzo podobały mi się krajobrazy autorstwa Janusza. Jeśli odwiedzą Państwo Cukiernię, to proszę zwrócić szczególną uwagę na ten niebieski. Wisła na nim przedstawiona hipnotyzuje, zaprasza na rejs po jej wodach, pulsuje światłem, przestrzenią, zapachem. 
   Rozmawialiśmy o twórczości jako darze szaleństwa, o postaciach ze świata sztuki, o poszukiwaniu w sobie talentu i rozwijaniu go czasem wbrew marzeniom rodziców, o kolorach, świetle, płaszczyźnie, Wiśle i ptakach, podpisywaniu obrazów, o wizji, zamiarze i rezultacie, o tym, że rysunek czasem nie odpowiada myśli. A także o tym, czy technika mieszana to wzbogacenie przekazu czy może jednak zagubienie? O inspiracji przyrodą, ale i o poszukiwaniu form abstrakcyjnych. 
   Tematów było mnóstwo, wiele z nich kontynuowaliśmy w mniejszym gronie długo po tym, jak większość gości rozeszła się do domów, zabierając ze sobą aromat tokaju, smak ciastka "Zmysłowa Impresja©", wrażenia, myśli, refleksje, niezadane pytania, frapujące odpowiedzi. Antoni Janusz Wojnarowski zabrał ze sobą także prezent od sponsora "Zmysłów Sztuki" - przedstawiciela firmy Winsor&Newton. Zarówno Janusz, jak i Władysław Serwatowski, a także osoby pomagające w organizacji spotkań, w tym i ja, dostaliśmy przepiękne wydawnictwa od Muzeum Pałacu w Wilanowie

Prezentuję monogram Jana III Sobieskiego
(fot. Anna Pszonka)
   Zapraszam do odwiedzenia profilu "Zmysły Sztuki" na FB, gdzie zamieściłam więcej zdjęć ze spotkania. 
   Polecam także wizytę w Muzeum Pałacu w Wilanowie, gdzie można obejrzeć m.in. wystawę "Primus inter pares", a w Królewskiej Cukierni Wilanowskiej obrazy Antoniego Janusza Wojnarowskiego.
   O kolejnym spotkaniu z cyklu "Zmysły Sztuki" napiszę już wkrótce.

czwartek, 30 maja 2013

Zaproszenie na XX jubileuszowe spotkanie z cyklu "Zmysły Sztuki"

   13 czerwca 2013 roku (czwartek), o godz. 19:00 spotkamy się na XX jubileuszowych „Zmysłach Sztuki”. Gośćmi Muzeum Pałacu w Wilanowie będą Antoni Janusz Wojnarowski – artysta malarz, oraz Władysław Serwatowski – filozof sztuki, popularyzator polskiej kultury, bibliofil, numizmatyk, plakacjoner, rzeczoznawca i weksylolog. 

   Porozmawiamy oczywiście o sztuce i źródłach inspiracji, o potrzebie tworzenia i warsztacie twórczym, o tym jak na płaszczyźnie płótna oddać charakter, stan duszy, emocje i uczucia portretowanej osoby, ale także o promocji polskiej sztuki współczesnej zagranicą i o nietypowych pasjach.    
   Uczestnicy spotkania zostaną poczęstowani ciastkiem o nazwie "Zmysłowa Impresja©", które zaprojektowali nasi goście przy udziale kuratora projektu Andrzeja S. Grabowskiego. Smakowo skomponuje i wykona słodką niespodziankę mistrz cukierniczy z Królewskiej Cukierni Wilanowskiej.
   Zapraszam serdecznie w imieniu dyrektora Muzeum Pałacu w Wilanowie Pawła Jaskanisa oraz Fundacji "andART", współorganizatora spotkań z cyklu "Zmysły Sztuki".
   Wystawę obrazów Antoniego Janusza Wojnarowskiego będzie można oglądać do 15 lipca br.


Kilka słów o gościach XX jubileuszowego spotkania z cyklu "Zmysły Sztuki":

Antoni Janusz Wojnarowski 
(artjanusz@poczta.onet.pl)
Urodził się 6 maja 1946 roku.
Autor ponad dwudziestu wystaw indywidualnych w Axel (Holandia), Essen, Lemgo, Mülheim/Ruhr (Niemcy), Elblągu, Legnicy, Płocku, Warszawie.
Brał udział w kilkudziesięciu wystawach zbiorowych i problemowych w kraju i za granicą (Japonia, Niemcy, Rosja, USA, Włochy).
Stypendysta The Pollock-Krasner Foundation (1999).
Mieszka w Warszawie.


Władysław Serwatowski
Warszawianin, od Walentynek '49.
Młodość wypełniał treningiem pływackim w AWF, rzutami dyskiem i oszczepem w szkółce Janusza Sidły i nauką języków.
Misja Apollo'11 oglądana w TV francuskiej zainspirowała go do szukania wzoru dla Flagi Ziemi.
W mediach Ameryki, Azji i Europy opublikował ponad 1000 artykułów, reportaży i wywiadów dot. kultury, sztuki, polityki, sportu i flagi.
Jako komisarz/scenarzysta przygotował 150 wystaw monograficznych, które w latach 1973-2013 zrealizował w Australii, Belgii, Chinach, Czechach, Francji, Hiszpanii, Italii, Japonii, Kanadzie, Niderlandach, Niemczech, Polsce, Rosji, Słowacji, Szwecji, Tunezji, Ukrainie, USA, Wenezueli i ZSRR.
Katalog Biblioteki Narodowej informuje o 34 tytułach książek jego autorstwa.
25 lat wypełnił pracą na rzecz wizerunku polskich teatrów w Lublinie, Wrocławiu i Warszawie.
10 lat doradzał i publikował artykuły w zakresie marketingu na rzecz wizerunku Polski - dla PAIiIZ, Instytutu Marki Polskiej i MSZ.
Był komisarzem generalnym Polski na EXPO'92 w Sewilli i doradcą Komisarza Polski na EXPO'98 w Lizbonie.
Od 2005 autor niezależny.
Uprawiał transfer wiedzy w uczelniach Belgii, Chin, Danii, Francji, Hiszpanii, Kanady, Niemiec, Polski, Rosji, Szwecji, Ukrainy, Wenezueli, Wielkiej Brytanii.
Wiceprezes Polskiego Towarzystwa Weksylologicznego.
Od 2007 wykłada w Polsko-Japońskiej Wyższej Szkole Technik Komputerowych.
Bibliofil, numizmatyk, plakacjoner, rzeczoznawca i weksylolog.

niedziela, 12 maja 2013

Jak się śpiewa śmiech? - Recenzja z XIX spotkania z cyklu "Zmysły Sztuki"

   Głos Iwony Tober wlał się kaskadą w każdy zakamarek Królewskiej Cukierni Wilanowskiej. Dźwięk wypłynął przez otwarte okna, zatrzymał przechodzących turystów, pogładził płatki magnolii na dziedzińcu Pałacu, powędrował nad pałacowe ogrody. Jestem pewna, że nawet ptaki zamilkły na chwilę i zwróciły uwagę na belcanto - piękny śpiew, który był im tego wieczoru konkurencją.  
Iwona Tober skończyła śpiewać arię Lauretty.
Po prawej zasłuchany prof. Jerzy Nowosielski
(fot. Anna Pszonka)
   Bez mikrofonu, wzmacniaczy, cudów techniki. Mocno, aksamitnie i wzruszająco zabrzmiała aria Lauretty "O mio babbino caro" z opery "Gianni Schicchi" Giacomo Pucciniego. Sopran Iwony zaczarował gości, którzy tłumnie przybyli na XIX spotkanie z cyklu "Zmysły Sztuki". I tych we wnętrzu Cukierni ozdobionej obrazami oraz rysunkami prof. Jerzego Nowosielskiego, i tych, którzy z powodu braku miejsca, siedzieli przy stolikach ustawionych przed Cukiernią. 
   Na początku spotkania obejrzeliśmy dwa materiały filmowe, które wprowadziły nas w temat i nastrój. 
   Pierwszym był film z cyklu "Zmysły Sztuki Dawniej i Dziś", w którym prof. Jerzy Nowosielski odpowiada na pytania dotyczące technik malarskich, jakimi charakteryzowała się Szkoła Holenderska w XVII wieku. Pretekstem do tej rozmowy jest obraz z kolekcji wilanowskiej pt. "Szewc" oraz tajemnice jakie niesie w sobie jego historia. 



   Drugi film, który można obejrzeć w moim poprzednim poście zapraszającym na spotkanie, to nagrania wystąpień Iwony Tober m.in. z czasów, kiedy śpiewała w zespole Mazowsze. Do tego posta dołączam nagranie arii Lauretty. Niestety, nie z XIX spotkania, niemniej warto posłuchać Iwony Tober śpiewającej liryko-koloraturowym sopranem o tym, jak młoda, zakochana dziewczyna błaga ojca, aby umożliwił jej małżeństwo z wybranym. 


   
   XIX spotkanie było nie tylko plastyczne, muzyczne, filmowe, ale również... dydaktyczne. 
   Prof. Jerzy Nowosielski przeprowadził krótki, niezwykle dowcipny i obrazowy wykład na temat nauki rysowania. Jak powiedział, nie każdy może nauczyć się malowania, ale każdy może nauczyć się rysować. Ponieważ toczyła się dyskusja o talencie, zdolnościach i umiejętnościach, Andrzej S. Grabowski przytoczył słowa swojego ojca, Juliana Grabowskiego, również artysty malarza: "Niedźwiedzia można nauczyć jeździć wokół cyrkowej areny, ale niedźwiedź sam nie pojedzie rowerem z Krakowa do Warszawy." I tak jest z tworzeniem. Można nauczyć się pewnych czynności, posiąść technikę, ale to nie wystarczy, by być twórcą. 
Mini wykład prof. Jerzego Nowosielskiego
(fot. Anna Pszonka)
    Z kolei prof. Jerzy Nowosielski odniósł się do zdolności - jednych można nauczyć czegoś w miesiąc, inni, aby opanować to samo, potrzebują pół roku, a jeszcze inni te same efekty uzyskają po latach. 
   Odnosząc się do swojej dziedziny, Iwona Tober przyznała, że ze śpiewem jest znacznie trudniej. Sam słuch muzyczny nie wystarczy, bo trzeba mieć warunki głosowe. Niektórzy mają warunki, ale nie mają słuchu.  
    Nauka śpiewu jest dość skomplikowana. Nie można zajrzeć do gardła, spisać czy wyrysować technicznie, co i jak uruchomić, by wydobył się taki a nie inny głos. Trzeba z pewnością rozwinąć wyobraźnię. 
Iwona i aria Lauretty
(fot. Anna Pszonka)
   A jak uczyła się Iwona? Tak jak dawniej bywało, gdy uczeń miał pasję, to szukał mistrza i wędrował, wyruszyła z domu, by terminować u Haliny Mickiewiczówny. Opowiadając o tym, jakich metod używała jej mistrzyni, przytoczyła m.in. taki przykład: "Wyobraź sobie, że masz głowę przeciętą w okolicy ust. Górną połowę odchylasz daleko do tyłu i wydobywasz głos." Spróbują Państwo? 
   Właśnie, a jak się śpiewa śmiech? Okazuje się, że tak samo jak się śpiewa inne dźwięki, otwierając rezonatory i uderzając w nie. Jakby śmiech był rozpisany w nutach. Hmmm... Proste?  
   Rozmawiając o inspiracji, bo ten temat zawsze ciekawi naszych gości, dotarliśmy do natury. 
   Zarówno prof. Jerzy Nowosielski obserwuje przyrodę i z niej czerpie tematy do swoich prac, tak i Iwona Tober podgląda świat natury - słucha śpiewu ptaków i w pewnym sensie uczy się od nich. Co ciekawe, podczas gdy sopranistka podsłuchuje ptaki i ozdobniki jakie tworzą te małe stworzenia, basy podglądają... krowy. Od nich uczą się miękkich, niskich dźwięków. Szkoda, że współczesny człowiek tak mało skupia się na otaczającej go naturze, tak mało słyszy, tak słabo i powierzchownie widzi. Może spróbują Państwo wsłuchać się rano w śpiew ptaków? Niektóre zaczynają swoje trele już około godziny 3 nad ranem. Polecam.
"Zielone korytka" i goście delektujący się
Aksamitną Aidą© (fot. Anna Pszonka)
   W obrazach prof. Jerzego Nowosielskiego, czule zwanych przez artystę "korytkami", można dostrzec elementy przyrody. Na przykład w "zielonych korytkach" odbija się ogród pielęgnowany przez Basię, żonę Jerzego. W obrazach zawieszonych nad drzwiami Cukierni jest zaklęty ruch, wibracje piór ptasich. Rysunki natomiast, jak to kokieteryjnie ujął profesor, są zbliżone do jego charakteru, czyli delikatne. Poza przyrodą i przestrzenią, w jego pracach pojawiają się detale architektoniczne, formy geometryczne, pełne napięć emocjonalnych albo wręcz przeciwnie - miękkie i łagodne.
   A na dowód tego, że inspiracja błąka się przedziwnymi ścieżkami, to "korytka", czy właściwie ich kształt, są dalekim wspomnieniem chorągwi - cienkich, pionowych płacht z filmów Akiro Kurosawy, które wiele lat temu fascynowały profesora. 
Aksamitna Aida© (fot. Anna Pszonka)
   Co jeszcze łączy Iwonę Tober i prof. Jerzego Nowosielskiego? Oboje sięgają do historii. Profesor, którego fascynuje technologia, dawne techniki malarskie, maluje w oparciu o twórczość historyczną. Iwona Tober śpiewa głównie repertuar XIX-wieczny, opery werystyczne. 
   Oboje potrafią pięknie, obrazowo, dowcipnie mówić o swojej pracy, pasjach, inspiracji. Przekazują mnóstwo emocji w swojej twórczości. 
   Ponieważ wszystko niestety kiedyś się kończy, tak i XIX spotkanie, pełne wrażeń wzrokowych i słuchowych, dotarło do finału - do prawdziwej słodkości o nazwie "Aksamitna Aida©", wspólnego cukierniczego dzieła prof. Jerzego Nowosielskiego, Iwony Tober i Andrzeja S. Grabowskiego. 
   Zaskoczyła mnie dyskusja na temat informowania o ciastku przed spotkaniem. Niektórzy goście woleliby nie wiedzieć wcześniej, jaka ciastkowa uczta nas czeka, a inni wręcz przeciwnie, chcieliby widzieć na zaproszeniu projekt ciastka. Która opcja przeważy na następnym spotkaniu, 13 czerwca br.? Nie wiem, ale jestem bardzo ciekawa, bo to będzie spotkanie XX jubileuszowe, na które już Państwa zapraszam.
Ciastko palce lizać... (fot. Anna Pszonka)
   Andrzej S. Grabowski, kurator "Zmysłów Sztuki", dziękuje Muzeum Pałacu w Wilanowie i Królewskiej Cukierni Wilanowskiej, goszczących nas w swoich pięknych barokowych wnętrzach, firmie Per Aarsleff Polska, dzięki której możemy raczyć się znakomitym tokajem - tym razem innym, bardziej wschodnim, dostarczanym przez Winiarnię Lippóczy Pince Sztyler & Hegedus, oraz firmie Savel - oficjalnemu przedstawicielowi firmy Winsor&Newton znanej z produkcji doskonałej jakości farb, mediów i akcesoriów malarskich. Zarówno Muzeum Pałac w Wilanowie, jak i firma Savel przygotowują upominki dla artystów, których gościmy na "Zmysłach Sztuki".
  Obrazy i rysunki prof. Jerzego Nowosielskiego można oglądać w Królewskiej Cukierni Wilanowskiej do 10 czerwca br. Zapraszam serdecznie!
  Więcej zdjęć ze spotkania zamieściłam na profilu "Zmysły Sztuki" na FB.