niedziela, 29 marca 2015

Zaproszenie na 31. spotkanie z cyklu "Zmysły Sztuki" w Wilanowie

   W imieniu Pawła Jaskanisa, dyrektora Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, oraz Fundacji "andART" serdecznie zapraszam na 31. spotkanie z cyklu "Zmysły Sztuki", które odbędzie się 16 kwietnia 2015 r. (czwartek), o godz. 19:00, w Oficynie Kuchennej (na terenie Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, ul. St. K. Potockiego 10/16).
   Podczas spotkania, na którym będziemy gościć Agę Pietrzykowskąartystkę interdyscyplinarną, ilustratorkę, malarkę, graficzkę, stylistkę, specjalistkę relacji międzykulturowych oraz Tadeusza Szlenkieratenora, solistę operowego, porozmawiamy między innymi o talencie i o konsekwentnej pracy nad jego rozwojem, o realizowaniu się w różnych dyscyplinach artystycznych, o międzykulturowości, jak również o odgrywaniu różnych ról nie tylko w operze, ale także w świecie sztuk plastycznych.
   Zostaniemy poczęstowani autorskim ciastkiem stworzonym przez Agę Pietrzykowską i Tadeusza Szlenkiera, przy udziale artysty malarza Andrzeja S. Grabowskiego, który jest kuratorem i moderatorem "Zmysłów Sztuki". Słodką niespodziankę smakowo skomponuje i wykona mistrz cukierniczy z Oficyny Kuchennej.
   Przypominam, że wstęp na spotkania z cyklu "Zmysły Sztuki" jest wolny, ale liczba miejsc jest ograniczona. Spotkanie przeznaczone jest dla widzów dorosłych.




I tradycyjnie już, kilka słów o naszych gościach:

Aga Pietrzykowska (http://pietrzykowska.blogspot.com/) - artystka interdyscyplinarna, ilustratorka, malarka, graficzka, stylistka, specjalistka relacji międzykulturowych.
   Absolwentka Stosunków Międzykulturowych na wydziale Neofilologii UW oraz Wydziału Grafiki na ASP w Warszawie - dyplom z wyróżnieniem w Pracowni Ilustracji u Prof. Zygmunta Januszewskiego (2008). Stypendystka MNiSW.
   Jej prace prezentowane były na kilkunastu wystawach zbiorowych i indywidualnych wraz z dziełami znakomitych artystów takich jak: Jan Tarasin, Tadeusz Dominik, Radosław Szaybo, Waldemar Świeży, Jan Sawka czy Krzysztof Penderecki. Wystawiała m.in. w Muzeum Sportu w Warszawie, Muzeum Plakatu, Centrum Sztuki Fort Sokolnickiego, Galerii -1 Polskiego Komitetu Olimpijskiego, Gdynia Design Days, Legnickim SATYRYKONie, w Muzeum Sportu w Kijowie, Festiwalu Łódź Czterech Kultur - Powrót do Awangardy, Galerii Second Home w Berlinie, Galerii DAP Okręgu Warszawskiego ZPAP, Starym Browarze w Poznaniu.
   Dzięki wsparciu Ambasady Polski w Portugalii, w marcu 2014 r. odbyła się wystawa prac artystki w Lizbonie. W czerwcu 2013 r. reprezentowała Polskę na IV Międzynarodowych Targach Sztuki - „ARTVILNUS’13” w Wilnie.
   Jej ilustracje publikowane są w międzynarodowych i ogólnopolskich magazynach. Projektuje okładki książek i płyt, m.in. dla CLAM Magazine, Polityki, Chimery, Bluszczu, Slow Magazyn, Lounge Magazyn, Wydawnictwa Dialog, PKOL.
   Projektuje także biżuterię unikatową - okolicznościową i jako pierwsza podjęła realizację autorskiej biżuterii lunarnej – adresowanej do astronautów, lunonautów i marzycieli.
   Współdziałała z Fundacją Polskich Projektantów. Udzielała wsparcia artystycznego dla TVN24, SAS Institute, Centrum Sztuki FORT Sokolnickiego, gdzie jako Dyrektor Artystyczny prowadziła Galerię Sztuki. Stworzyła grupę artystyczną Cztery Kreski. Jest członkinią grupy STGU. Współpracuje z artystami z OW ZPAP oraz Galerią FIBAK&GalleryStore i Saatchi Online. Działa w zespole kuratorskim Love&Art CURATORS Zakochaj się w sztuce | Fall in love with art.
   Ponad 150 jej prac znajduje się w kolekcjach prywatnych w kraju i za granicą m.in w USA, Australii, Niemczech, Portugalii, Ukrainie, Francji, Litwie czy Wielkiej Brytanii.


Tadeusz Szlenkier (www.szlenkier.com) – tenor, solista operowy.
   Ukończył filozofię na UW oraz studia wokalno-aktorskie na Yale University w USA. W Polsce kształcił się u Romana Węgrzyna, a w trakcie studiów zagranicznych u Richarda Cross’a.
   Brał udział w licznych konkursach wokalnych. W maju 2005 r. zajął pierwsze miejsce w Międzynarodowym Konkursie Wokalnym Klassik-Mania w Wiedniu. Od tego czasu występuje na wielu ważnych scenach muzycznych w Polsce i za granicą. Od 2010 r. jest na stałe związany z bydgoską Operą Nova, gdzie występuje w najważniejszych rolach tenora lirycznego - jako Książę w „Rigoletto”, Alfred w „Traviacie”, Rodolfo w „Cyganerii”, Princ w „Rusałce”, Enzo w Giocondzie, Tamino w „Czarodziejskim Flecie”, Barinkay w „Baronie Cygańskim”, oraz Alfred w „Zemście nietoperza”. W jego repertuarze znajdują się również role Gustawa w „Balu Maskowym”, Leicestera w „Marii Stuard” Donizettiego, Jontka w „Halce” Moniuszki, oraz Pinkertona w „Madamie Butterfly”. Wykonuje dzieła oratoryjne - m.in. IX Symfonia Beethovena, oraz Requiem Mozarta.
   Współpracuje m.in. z filharmoniami w Warszawie, Krakowie, Bydgoszczy, Szczecinie, Sopocie, Koszalinie.
   W marcu 2008 r. na zaproszenie Elżbiety Pendereckiej wziął udział w koncertowym wykonaniu opery L. Cherubiniego „Lodoïska”, w ramach XII Wielkanocnego Festiwalu Ludwiga van Beethovena w Warszawie. Koncert został objęty opieką artystyczną przez Christę Ludwig, a nagranie nominowano do Nagrody Muzycznej „Fryderyk”.
   Począwszy od 2003 r. prowadzi nieprzerwaną działalność koncertową, również za granicą. W latach 2012, 2013 i 2014 entuzjastycznie przyjęto jego występy na festiwalu „Musica em Trancoso” w Brazylii. Latem 2008 r. zaśpiewał partię Pasterza w „Królu Rogerze” Karola Szymanowskiego podczas Bard Summer Festival w Annandale on Hudson. Było to pierwsze sceniczne wystawienie tej opery w Stanach Zjednoczonych. W 2010 r. reprezentował Polskę na koncertach organizowanych w ramach targów EXPO w Szanghaju. W 2012 r. wystąpił jako Idomeneo w operze Mozarta w Teatro Municipal w Limie w Peru.
   W dorobku tenora znajdują się również nagrania, m.in. oper Luigi Cherubiniego „Lodoïska” i Antoniego Dworaka „Rusałka”, a także pieśni Oskara Kolberga.
   Tadeusz Szlenkier jest honorowym ambasadorem SM i poprzez swoją działalność koncertową wspiera walkę ze Stwardnieniem Rozsianym.




poniedziałek, 2 marca 2015

O przestrzeni, laserunku i społeczności wokół „Zmysłów Sztuki” - recenzja z 30. spotkania

   Zawsze przychodzę wcześniej do Oficyny Kuchennej, bo bardzo lubię czas oczekiwania tuż przed rozpoczęciem „Zmysłów Sztuki”. Lubię spokojnie obejrzeć wystawę, podejrzeć artystyczne ciasto, wypić kawę, przywitać się z naszymi gośćmi – tym razem z Katarzyną Kowalską – artystką malarką, i Bartoszem Kowalskim – kompozytorem, aranżerem, instrumentalistą. Obserwuję, jak trwają ostatnie przygotowania. Krząta się dźwiękowiec, który jeszcze raz sprawdza nagłośnienie, monitor, komputer, czy wszystko jest dobrze podłączone. Kurator, Andrzej S. Grabowski, spokojnie oczekuje na gości.
Dużo nas (fot. Marcin Grzebyk)
   Już od godziny 18:00 powoli zaczynają przychodzić te osoby, które wiedzą, że warto być wcześniej, żeby zająć dobre miejsce. Z tymi, którzy są stałymi bywalcami „Zmysłów Sztuki” witamy się jak z bardzo dobrymi znajomymi, choć widzimy się zaledwie kilka razy do roku. Jednak warto podkreślić, że z wieloma z nich znamy się od 2010 roku, kiedy to wystartowaliśmy z naszym projektem. Przyjeżdżają z Grodziska Mazowieckiego, Łomianek, Białołęki, Otwocka, Ursusa, Mokotowa, Służewca, Pragi, Ochoty, Żoliborza, Milanówka, Zielonki, Zalesia i innych dzielnic czy okolic Warszawy. Pojawiają się także ci, którzy byli bohaterami wcześniejszych spotkań z cyklu „Zmysły Sztuki”, tak jak ostatnio Sylwia i Mariusz Lorenc, o których można przeczytać w recenzji z 29. spotkania. Również ci, których twórczość przedstawimy na kolejnych „Zmysłach Sztuki”, jak na przykład Aga Pietrzykowska zaproszona do udziału w 31. spotkaniu, przyjeżdżają, żeby poczuć niezwykłą atmosferę.

Sylwia Lorenc i Mariusz Lorenc
(fot. Marcin Grzebyk)
   Poszukując interesujących i wzbogacających spotkań ze sztuką i jej twórcami, nasi goście przybywają z różnych bliższych i dalszych miejsc. Jakby na przekór temu co sądzą urzędnicy w Wydziale Kultury m.st. Warszawy, że „Zmysły Sztuki” to zbyt lokalna impreza, aby przyznać jej dotację z budżetu miasta, z Wilanowa przychodzi garstka osób.
   Im bliżej rozpoczęcia spotkania, tym bardziej zaczynam się niepokoić, czy dopiszą goście, a potem, kiedy pojawia się ich więcej i więcej, rozglądam się, czy aby dla wszystkich wystarczy miejsca. Tym razem trzeba było dostawić krzesła. To fantastyczne uczucie, widzieć, że kolejne, już 30-te spotkanie, na którym poznawaliśmy Katarzynę Kowalską i Bartosza Kowalskiego - ich twórczość, inspiracje, poszukiwania, zgromadziło w Oficynie Kuchennej ponad sto osób. Co więcej, w wirtualnej przestrzeni dotarliśmy z informacją, a potem z fotoreportażem ze spotkania do prawie 2 tysięcy internautów. Nasza mała społeczność zgromadzona wokół „Zmysłów Sztuki” już nie jest taka mała!
Od lewej: Andrzej S. Grabowski, Katarzyna Kowalska,
Bartosz Kowalski (fot. Marcin Grzebyk)
   Uczestnicy „Zmysłów Sztuki” to grupa, która nie tylko patrzy i uważnie słucha przez ponad dwie godziny (tak, tak, tyle czasu w skupieniu, bo czas na „Zmysłach Sztuki” płynie inaczej), ale rzeczywiście uczestniczy w spotkaniu. Pytania pojawiają się nie tylko podczas prezentacji naszych gości, ale także po zakończeniu następuje czas na te dodatkowe, takie już twarzą w twarz, indywidualne.
   A jest o co pytać, bo choć kurator „Zmysłów Sztuki”, Andrzej S. Grabowski, prowokuje, wnika, porusza różnorodne tematy, to zawsze znajdzie się jeszcze coś, czego nie udało się dowiedzieć.
   Podczas 30-tego spotkania głównym wątkiem, wokół którego toczyła się dyskusja, była przestrzeń. Rozmawialiśmy o przenikaniu się form zarówno w malarstwie, jak i w muzyce, jak również o tym, jak wiele łączy obie te dziedziny sztuki.
Bartosz Kowalski przy mikrofonie
(fot. Marcin Grzebyk)
   Bartosz Kowalski uważa, że muzyka to malarstwo w czasie. Można by się pokusić o stwierdzenie, że przedstawienie muzyki w formie partytury, to także rodzaj sztuki plastycznej. Nuty zawieszone na pięciolinii, tu rozproszone, tam stłoczone, czasem symetryczne, czasem abstrakcyjnie nieuporządkowane, to rodzaj grafiki, „namalowanej” przez kompozytora. Obraz, który potem ktoś, cała orkiestra, potrafi przetworzyć na dźwięki, które hipnotyzują przestrzeń, które potrafią pobudzić wyobraźnię. W utworze „Circles on the water”, którego słuchaliśmy na spotkaniu, Bartosz świadomie stworzył odniesienia do zjawisk przyrody. A że na naszych spotkaniach pojawiają się także skojarzenia nieoczywiste, to „Circles on the water” skojarzył się nam z puentylizmem, tyle że zamiast czubkiem pędzla, Bartosz nakłada instrumentami muzycznymi w przestrzeni powietrznej różnobarwne dźwięki niczym kropki i kreski.


   Twórczość obojga naszych gości - Katarzyny Kowalskiej i Bartosza Kowalskiego jest poparta warsztatem. Nieczęsto spotyka się osoby, które stosują dawne techniki malarskie we współczesnej twórczości. Choćby dlatego,
Jedna z prac Katarzyny Kowalskiej
(fot. Marcin Grzebyk)
że są to techniki bardzo trudne i czasochłonne. Większość maluje „alla prima”, żeby osiągnąć efekt. Podczas gdy nasi goście w swoich pracach i tych malarskich, i tych muzycznych stosują laserunek. Tak, znowu pojęcie malarskie, które można odnieść także do dźwięku. W obrazach
Katarzyny Kowalskiej jest wyraźnie widoczny efekt przenikania i załamywania światła przez warstwy laserunkowe. Jej obrazy świecą wewnętrznym światłem, tak jak w utworach Bartosza Kowalskiego delikatne dźwięki przenikają przez mocniejsze, stanowiące bazę.
   Oboje prowadzą pewien dialog z przeszłością, jednocześnie eksperymentując z nowymi formami wypowiedzi. Bartosz Kowalski poprzez swoją działalność internetową realizuje się wykonawczo. W tej przestrzeni czuje się wolny artystycznie, puszcza oko do widza świetnie się przy tym bawiąc. Wystarczy posłuchać „Swingującego Bacha”, żeby wiedzieć, o czym piszę.


   Ktoś powiedział, że malarstwo Katarzyny Kowalskiej jest dla ludzi niepozbawionych wyobraźni. Jej obrazy to przeróżne światy, ciasne uliczki, zakątki, labirynty, przenikające się przestrzenie, znikające i pojawiające się, iluzje, fantasmagorie, jednocześnie ujęte w rygor form i w niesamowite barwy.
  Czy nam się to podoba, czy nie, zależy od nas samych. Od tego, czy odnajdujemy siebie w dziele czy to malarskim, czy muzycznym.
  W naszych rozważaniach pojawił się także temat niezdecydowania. Czy to już
...i jeszcze jeden z obrazów Katarzyny Kowalskiej
(fot. Marcin Grzebyk)
ostateczna forma dzieła, czy może jeszcze coś trzeba zmienić, dopisać, domalować, dokomponować? A może pierwsza wersja była najlepsza? Jak do niej wrócić i czy w ogóle wracać? Czasem, próbując wrócić, stwarzamy coś zupełnie nowego, nieoczekiwanego, tak jak obraz, o którym opowiadała
Katarzyna Kowalska. Obraz, który wydawało się, jest już stracony, a jednak pewne zabiegi i poszukiwania sprawiły, że Katarzyna osiągnęła nową jakość jednocześnie bliską pierwotnej wersji.
   Były jeszcze pytania o spójność, o pewien podpis artystyczny. Czy skupiać się na jednej formie, na znaku rozpoznawczym? Czy może nieustannie poszukiwać, zmieniać, eksperymentować? Jak ważny jest we współczesnym świecie rozpoznawalny styl i spójność? Co trzeba zrobić, aby w tej wielości dać się zauważyć? I jednocześnie jak nie stać się niewolnikiem własnej formy?
Maestro Jerzy Maksymiuk - kadr z filmu
(fot. Marcin Grzebyk)
   Poza tym, jak sobie radzić z krytyką? Przecież nie jest możliwe, aby to co robimy podobało się wszystkim. Warto słuchać zdania innych, nawet jeśli się z nim nie zgadzamy. Zawsze można się czegoś nauczyć o swojej twórczości i o sobie, słuchając jak inni nas widzą, jak czują to co robimy.
   Bartosz Kowalski, który ma ogromny dystans do siebie, pokazał nam fragment próby Symfonii nr 3 "Symmetrical Visions" pod dyr. maestro Jerzego Maksymiuka. Czasem dyrygent ma swoją wizję utworu i wówczas kompozytor najlepiej, żeby nie próbował się odzywać, bo może usłyszeć coś, na co nie sposób znaleźć odpowiedź :-) No cóż, zdaniem niektórych „lepszy kompozytor martwy, niż żywy.”
"Ciasto foniczne" (fot. Marcin Grzebyk)
   Tak właśnie było na 30. spotkaniu z cyklu „Zmysły Sztuki” - malarsko, muzycznie, śmiesznie, poważnie, krytycznie, anegdotycznie, historycznie (dla tych co byli hasło „zielony biret”), inspirująco i oczywiście zmysłowo. Było coś słodkiego, czyli stworzone przez naszych artystów „ Ciasto foniczne”. Były obrazy Katarzyny Kowalskiej, które można oglądać w Oficynie Kuchennej do 10 kwietnia, i dźwięki - fragmenty utworów Bartosza Kowalskiego, do których można wrócić zaglądając na youtube.com.
   Tradycyjnie dziękujemy Pawłowi Jaskanisowi, Dyrektorowi Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, za gościnność. Firmom wspierającym „Zmysły Sztuki" dziękujemy, że dbają o naszych gości - Arkadiuszowi Bachanowi z firmy PerAarsleff Polska, Tadeuszowi i Arturowi Sawickiemu z firmy Savel, będącej dystrybutorem Winsor & Newton, Williamsburg oraz Golden Artist Colors (www.maluje.pl), Jarkowi Uścińskiemu i Monice Kalecie z Oficyny Kuchennej, Jerzemu Sztylerowi z Winiarni Lippóczy Pince, Stanisławowi Kozyrze z firmy Bodoni.
   Dziękujemy również Marcinowi Grzebykowi, który wykonał i przekazał nam zdjęcia ze spotkania. Cały album znajduje się na FB (http://www.facebook.com/zmyslysztuki), gdzie Państwa także serdecznie zapraszam.
   A na blogu będę Państwa oczywiście informować o przygotowaniach do kolejnego spotkania, które odbędzie się 16 kwietnia br.

Zielony biret na pierwszym planie
(fot. Marcin Grzebyk)


Pytanie od Marii Krawczyk, krytyka sztuki
(fot. Marcin Grzebyk)

Partytura - niczym grafika - Bartosza Kowalskiego
(fot. Marcin Grzebyk)

Pytanie z sali
(fot. Marcin Grzebyk)

...i anegdota
(fot. Marcin Grzebyk)

Mariusz Lorenc i jego refleksja na temat dyrygentów
(fot. Marcin Grzebyk)
Bartosz Kowalski podpisuje płytę
(fot. Marcin Grzebyk)
Jedna z prac Katarzyny Kowalskiej
(fot. Marcin Grzebyk)

...i kolejny obraz Katarzyny Kowalskiej
(fot Marcin Grzebyk)

"Ciasto foniczne"
(fot. Sylwia Koza)


czwartek, 5 lutego 2015

Zaproszenie na 30. spotkanie z cyklu "Zmysły Sztuki" w Wilanowie

   W imieniu Pawła Jaskanisa, dyrektora Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, oraz Fundacji "andART" serdecznie zapraszam na pierwsze w tym roku spotkanie z cyklu "Zmysły Sztuki", które odbędzie się 26 lutego 2015 r. (czwartek), o godz. 19:00, w Oficynie Kuchennej (na terenie Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, ul. St. K. Potockiego 10/16).
   Podczas spotkania, na którym będziemy gościć Katarzynę Kowalską - artystkę malarkę oraz Bartosza Kowalskiego - kompozytora, aranżera, instrumentalistę, porozmawiamy między innymi o poszukiwaniach własnych środków wyrazu zarówno w kompozycjach malarskich, jak i w muzycznych, o abstrakcyjnym geometryzowaniu przestrzeni, o eksperymentowaniu z kolorem i kompozycją, o oryginalności i tradycji.
   Zostaniemy poczęstowani autorskim ciastkiem stworzonym przez Katarzynę Kowalską i Bartosza Kowalskiego, przy udziale artysty malarza Andrzeja S. Grabowskiego, który jest kuratorem i moderatorem "Zmysłów Sztuki". Słodką niespodziankę smakowo skomponuje i wykona mistrz cukierniczy z Oficyny Kuchennej.
   Przypominam, że wstęp na spotkania z cyklu "Zmysły Sztuki" jest wolny, ale liczba miejsc jest ograniczona. Spotkanie przeznaczone jest dla widzów dorosłych.




Oto kilka słów o naszych gościach:

Katarzyna Kowalska (www.behance.net/KatarzynaKowalska) – artystka malarka. Absolwentka malarstwa Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, Wydział Artystyczny - dyplom pod kierunkiem prof. Walentego Wróblewskiego (2009) oraz prawa na Uniwersytecie Rzeszowskim (2005). Należy do Stowarzyszenia „Otwarta pracownia” (Lublin) oraz Grupy artystycznej „Młodzi Sztuką” (Warszawa).
   Malarstwo jest niewątpliwie najważniejszą częścią jej twórczości, ale zajmuje się również rysunkiem/ilustracją i fotografią. Ważną inspiracją jest architektura, przestrzeń miejska, design, street art i grafika komputerowa.
   Uczestniczy w licznych wystawach, wydarzeniach artystycznych i konkursach, m.in.:
  • „Obraz, grafika, rysunek, rzeźba roku 2014” – BWA w Rzeszowie, wystawa pokonkursowa Dom Sztuki w Rzeszowie (2014) 
  • „Interferencje/Interferenzen” – multidyscyplinarna wystawa polsko - niemiecka, Galeria Secondhome Project, Berlin (2014) 
  • Wystawa pokonkursowa XII Międzynarodowy Jesienny Salon Sztuki „Homo Quadratus Ostroviensis” – BWA w Ostrowcu Świętokrzyskim (2014) 
  • Wystawa „Abstrakcja” oraz Wystawa „Warszawa” - Dom Artysty Plastyka, Warszawa (2014) 
  • „Interferencje” – multidyscyplinarna wystawa polsko - niemiecka, Centrum sztuki Fort Sokolnickiego oraz II Międzynarodowa konferencja naukowa „Interferencje kultury współczesnej”, Instytut Germanistyki Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa (2013) 
  • III Triennale Polskiego Malarstwa Współczesnego „Jesienne Konfrontacje”, Dom Sztuki, Rzeszów (2013) 
  • II Festiwal Sztuki Young at art - „Burza”, Dom Artysty Plastyka, Warszawa (2013) 
  • Finał konkursu o Grand Prix Fundacji im. Franciszki Eibisch, Galeria Napiórkowska, Warszawa (2012) 
  • Wystawa pokonkursowa XI Międzynarodowy Jesienny Salon Sztuki „Homo Quadratus Ostroviensis” – BWA w Ostrowcu Świętokrzyskim (2012) 
  • „Sztuka Bezdomna” – wystawa zbiorowa – Nizio Gallery, Warszawa (2011) 
  • Przetworydesign – rezydencja twórczego recyclingu – Soho Factory, Warszawa (2011) 
  • „Do zobaczenia” – Wystawa zbiorowa – Centrum Kultury, Lublin (2006) 


Dr Bartosz Kowalski (www.bartoszkowalski.com) - kompozytor, aranżer, instrumentalista. Absolwent Akademii Muzycznej Fryderyka Chopina w Warszawie (dyplom z wyróżnieniem w klasie prof. Mariana Borkowskiego), gdzie obecnie pracuje jako wykładowca. Absolwent Podyplomowych Studiów Muzyki Filmowej, Komputerowej i Audiowizualnej Akademii Muzycznej w Łodzi pod kierunkiem m.in.: Krzysztofa Knittla, Krzesimira Dębskiego, Pawła Mykietyna, Włodka Pawlika, Zygmunta Koniecznego, Macieja Zielińskiego. Swoje umiejętności doskonalił w ramach stypendium podczas warsztatów w Musikhochschule Stuttgart. Uczestnik Międzynarodowego Seminarium Przedstawicieli Katedr Kompozycji Wyższych Uczelni Muzycznych Krajów Europy Centralnej w Pradze oraz Światowych Dni Muzyki w Chorwacji, gdzie miało miejsce światowe prawykonanie jego utworu „Symfonia Okręgów” na orkiestrę symfoniczną.
   Autor blisko stu kompozycji (w większości utwory symfoniczne, orkiestrowe, chóralne i kameralne). Laureat głównych nagród w ponad dwudziestu krajowych i międzynarodowych konkursach kompozytorskich, m.in.: Międzynarodowego Konkursu Kompozytorskiego im. Krzysztofa Pendereckiego „Arboretum”, trzykrotnie Konkursu Kompozytorskiego Tadeusza Bairda, sześciokrotnie Międzynarodowego Konkursu Kompozytorskiego „Musica Sacra”. Dwukrotnie otrzymał Stypendium Ministra Kultury i Sztuki (1997, 2006) oraz Stowarzyszenia Autorów ZAiKS (2005). Uzyskał również tytuł Kompozytor-rezydent Filharmonii Świętokrzyskiej (w sezonie 2012/13).
   Jako instrumentalista improwizujący (trąbka, kornet, waltornia, flety proste, fortepian, gitary, instrumenty elektroniczne) bierze udział w licznych koncertach i happeningach. Związany z zespołem muzyki improwizowanej „Sonofrenia”. Tworzy również muzykę do filmów. W swym dorobku ma wiele aranżacji i instrumentacji dzieł zarówno muzyki poważnej, jak i rozrywkowej. Współpracował m.in. z Waldemarem Malickim (aranżacje symfoniczne do programu telewizyjnego "Co tu jest grane" i „Filharmonia Dowcipu”) oraz Aliną Mleczko i kwartetem Prima Vista (płyta „La Fiesta”).
  Twórca niezależnego kanału na YouTube, w którym opracowuje i wykonuje techniką "orchestra by one" utwory z różnych okresów muzycznych, występując pod pseudonimem Bartmuz. 





czwartek, 4 grudnia 2014

Jak zachować w sobie dziecko - recenzja 29. spotkania z cyklu "Zmysły Sztuki"

Józef Wilkoń i Sylwia Lorenc
(fot. Piotr Baran)
   Na ostatnim w tym roku spotkaniu z cyklu "Zmysły Sztuki" mieliśmy okazję podziwiać dojrzałość nieustannie młodą duchem, czyli Józefa Wilkonia - wybitnego ilustratora, artystę malarza, rzeźbiarza oraz młodość już dojrzałą duchowo, czyli Sylwię Lorenc - znakomitą flecistkę. 
   Mistrz, z bagażem doświadczeń i rozmachem twórczym, wędrujący po różnych dziedzinach artystycznych - rysunek, ilustracje, malarstwo, rzeźba - prezentuje spokojny dystans do świata i ludzi. Ktoś, kogo najlepiej jest obserwować i słuchać, bo wtedy można się bardzo wiele dowiedzieć i nauczyć. 
"Zmysły Sztuki" czas zacząć (fot. Pan Fotograf)
   Jednak na "Zmysłach Sztuki" w tradycję wpisały się pytania. Nie tylko te od kuratora, Andrzeja S. Grabowskiego, ale także z sali. Tym razem Oficyna Kuchenna pękała w szwach. Cieszy nas, kiedy tyle osób jest zainteresowanych, zasłuchanych, zapatrzonych, ale także aktywnych, dopytujących, komentujących. I co bardzo ciekawe, na tym spotkaniu było chyba po raz pierwszy jednocześnie kilka pokoleń. Był m.in. wnuk i prawnuczka Józefa Wilkonia, a także córka Sylwii Lorenc. Przyjechali młodzi i bardzo młodzi. Było grono zwane dostojnie seniorami oraz średnie pokolenie. Dla każdego znalazło się coś ciekawego. Może dlatego, że ilustracje i rzeźby Józefa Wilkonia cieszą oko i duszę, wzbudzają pozytywne emocje niezależnie od wieku? A muzyka? Muzyka uwiodła nas wszystkich, ale o niej za chwilę. A jeśli ktoś się niecierpliwi, to zapraszam na YouTube, gdzie można odsłuchać wszystkie utwory wykonane na 29. spotkaniu (link).

Pytanie z sali (fot. Marcin Grzebyk)
   Zachęcam do zapoznania się z niezwykłą książką - "Józef Wilkoń. Szum Drzew", w której z artystą rozmawia Janusz Górski. Osoby, które zakupiły ten piękny album cieszą się z pewnością, że w każdej chwili mogą do niego zajrzeć i przenieść się w inny, bajkowy świat, tak jak ja to robię. 
   Przez karty książki wędrujemy po drodze twórczej Józefa Wilkonia. W krótkich formach, w oszczędnym słowie, bo Józef Wilkoń nie przepada za rozgadywaniem się, poznajemy kolejne etapy, bogato zilustrowane pracami, począwszy od tych z 1959 roku aż po współczesne. 
   Warto skorzystać z pewnych wskazówek, które można znaleźć wśród wypowiedzi artysty. Chociażby z tych, których udzielił mu mądry nauczyciel rysunku w szkole powszechnej, Roman Kozioł, któremu Józef Wilkoń bardzo dużo zawdzięcza i o którym opowiedział na spotkaniu. Z przyjemnością zacytuję fragment. Może natchnie tych, którzy zmagają się ze swoją twórczością, i tych, którzy uczą rysunku w szkołach. "Przede wszystkim wyrzucił mi gumę. Powiedział: Jak mażesz, to nie widzisz, jakie robisz błędy. Potem zabrał mi linijkę i powiedział: Chłopcze, krzywa linia jest piękna.
Józef Wilkoń
(fot. Pan Fotograf)
   Józef Wilkoń z sentymentem i dużą sympatią wspominał także swojego profesora z ASP w Krakowie, Adama Marczyńskiego, u którego robił dyplom z malarstwa.
   Oczywiście album jest rewelacyjny, ale obcowanie z samym twórcą - Józefem Wilkoniem, i podziwianie jego oryginalnych prac, odbieranie ich nie tylko zmysłem wzroku, ale przede wszystkim emocjami, jest wydarzeniem absolutnie niepowtarzalnym. 
Uśmiechnięty nietoperz
(fot. Marcin Grzebyk)
   Zapraszam Państwa do Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, bo warto otworzyć swoje zmysły na dzieła Józefa Wilkonia, poddać się czarowi świata tych bajkowych zwierząt. 
   W Oficynie Kuchennej, na wykuszach i na kominku, przysiadły ptaki, przycupnęły psy. Pantera wygląda przez okno, wyczekuje na gości. Pod sufitem, pozornie bez ruchu, zastygł uśmiechnięty nietoperz. Po ścianach Oficyny Kuchennej galopują wilkoniki, dostojnie pływają ryby, przechadzają się dumne pawie. Na dziedzińcu, łapa w łapę, spacerują dzik, łoś i miś, a lwica wraz z młodym leniwie przysypia. Dziki kot spokojnie odpoczywa, choć minę ma ciut melancholijną. Uważajcie na krokodyla. Jest oczywiście bardzo sympatyczny i szeroko uśmiechnięty, jak to zwierzęta Józefa Wilkonia, ale zęby ma ostre, no bo co to byłby za krokodyl, gdyby był szczerbaty. 
Krokodyl nocą
(fot. Pan Fotograf)
   Spokojnie, przy pysznej kawie, poddajcie się emocjom i wróćcie do świata dzieciństwa dzięki tym wszystkim wilkoniowym cudownościom prezentowanym w Oficynie Kuchennej. Czasu nie zostało zbyt wiele, bo wszystkie wilkoniątka 19 grudnia opuszczają Wilanów i wracają do domu.
   Zachęcam także do sięgnięcia po książki napisane i zilustrowane przez Józefa Wilkonia. To prawdziwa uczta dla oczu. 
   
Józef Wilkoń (fot. Marcin Grzebyk)
   Kto był na ostatnim spotkaniu, miał okazję skorzystać z tego, że Józef Wilkoń podpisywał swoje książki "Skarb Ali Baby" (wydaną całkiem niedawno) i "Księgę dżungli" oraz wspomniany wyżej album. Z każdym chwilę porozmawiał i każdemu napisał coś innego. Mieć taki oryginał, to prawdziwy skarb!
   Słuchanie muzyki wykonywanej na żywo, takiej, w której brzmieniu słychać nabieranie oddechu przez flecistkę, uderzenia palców pianisty w klawisze, której towarzyszą szmery publiczności, spontaniczne brawa, to także zupełnie inne przeżycie niż słuchanie nagrań. Nawet najlepiej nagrany utwór, ze wspaniałej sali koncertowej, nie odda atmosfery towarzyszącej muzykowaniu na żywo. 
Sylwia i Mariusz Lorenc
(fot. Pan Fotograf)
   I tu czas na kilka słów o fantastycznej, ciepłej i wygląda na to, że bardzo ze sobą związanej parze - o Sylwii Lorenc i jej mężu, Mariuszu, który akompaniował Sylwii na pianinie. Wysłuchaliśmy sześciu różnych utworów. Dowiedzieliśmy się, że kiedy ma się klasyczne wykształcenie muzyczne, trudno jest improwizować. A z technicznych ciekawostek okazuje się, że materiał, z którego wykonany jest flet, ma znaczenie. Sylwia przywiozła do Wilanowa dwa instrumenty - flet orkiestrowy srebrny i flet osobisty wykonany z platyny ze srebrem. Ten pierwszy lepiej sprawdził się we wnętrzu Oficyny Kuchennej. Poza tym są jeszcze flety wykonane ze złota, ale te brzmią mniej miękko, jak również z hebanu, które można spotkać w orkiestrach zagranicznych.
   Jeśli odwiedzą Państwo Oficynę Kuchenną, to proszę zwrócić uwagę na nosorożca wiszącego nad barem. To pewien akcent łączący twórczość Józefa Wilkonia z Sylwią Lorenc. Otóż nosorożec odkręcił sobie jeden róg i gra na nim z pasją wydymając mocno policzki. Ciekawe, czy Państwo wiedzą, że Józef Wilkoń wykonał prawdziwy instrument? Była to trąba w kształcie smoka specjalnie dla Joszko Brody. Nie bardzo wiedział, czy to wyjdzie, czy się uda. Na co Joszko Broda powiedział: Nie bój się nic. Każda rura gra. I rzeczywiście ta także zagrała. 
Nosorożec gra na rogu
(fot. Marcin Grzebyk)
   Zresztą w twórczości Józefa Wilkonia często pojawiają się tematy muzyczne, słonie grające na trąbach, ptaki, wspomniany nosorożec.
   Rozmawialiśmy także o nadmiarze techniki, nagłośnieniu, sztucznym czyszczeniu dźwięku. Tu w dyskusję włączyła się Iwona Tober - śpiewaczka, którą gościliśmy w ubiegłym roku na 19. spotkaniu z cyklu "Zmysły Sztuki". Iwona podkreśliła piękno wykonanych przez Sylwię i Mariusza utworów, czystość i zaangażowanie oraz to, że można osiągnąć tak dobry efekt bez specjalnych wzmocnień. To mi przypomniało śpiew Iwony - jej głos, który bez mikrofonu rozchodził się po kawiarni, dziedzińcu, parku pałacowym...
   Widać, że oboje - Sylwia i Mariusz - lubią muzykować, że dźwięki towarzyszą im nieustannie, ale i to, że mimo klasycznego wykształcenia poruszają się swobodnie w różnorodnej tematyce - oczywiście w klasyce, ale i muzyce filmowej, jazzowej, tangu. 
   Mariusz, na prośbę publiczności, aby muzyką opowiedział o sobie, chwilę
Kurator zachęca Mariusza Lorenca do improwizacji
(fot. Mariusz Grzebyk)
improwizował. Zagrał nam utwór, którego inspiracją była jego żona - Sylwia biegnąca na szpileczkach, uwielbiająca słońce. Lekka, zwiewna, pogodna. Czy Mariusz spełnił prośbę publiczności i opowiedział o sobie? Trochę tak, bo pokazał nam Sylwię widzianą jego oczami.
   Ważnym, myślę, że nie tylko dla mnie, przesłaniem całego spotkania było uświadomienie sobie, że w każdym wieku można zacząć coś nowego. 
   Józef Wilkoń powiedział, że rzeźbi od niedawna, od około osiemnastu lat, czyli zaczął ten wątek swojej twórczości w wieku 66 lat. Ale to jeszcze nic, bo lada dzień wyjdzie książka "Zbuntowany elektron", którą Józef Wilkoń stworzył w całości na tablecie!!! Mając 84 lata! Wcale nie trzeba się obawiać nowych technologii, a wręcz przeciwnie, można i należy eksperymentować.
   Kiedyś już o tym rozmawialiśmy, że narzędzie nie ma znaczenia i teraz też ten temat powrócił. Ważna jest wizja i zdolności. Tym razem dodaliśmy jeszcze, że ważny jest też dystans i umiar w stosowaniu technologii. 
Dużo nas (fot. Marcin Grzebyk)
   Józef Wilkoń spróbował twórczości na tablecie, jak to ujął "paluchem", ale nie zamierza tego powtarzać. Brakuje mu w tej materii oryginału. Wydruk to będzie namiastka. Powiedział, że dla niego niezastąpione jest jednak obcowanie z oryginałem, czymś co stworzyła ręka
   Dlatego też są plany, by na bazie oryginalnych listów Jana III i Marysieńki Józef Wilkoń wykreował książkę ilustrującą historię ich miłości oraz by w Wilanowie został przywrócony Zwierzyniec Jana III. Do wilanowskiego parku, do części angielskiej, wprowadziłyby się "wilkoniowe" zwierzęta i stworzyły Zwierzyniec. Widzieliśmy w ogrodzie-pracowni Józefa Wilkonia piękne wilki, które w objęciach trzymają psy i wiele wiele innych rzeźb zwierząt, które idealnie wpisałyby się w trochę dzikie, po angielsku nieuporządkowane, otoczenie parkowe. 
   Mamy też w planie sześć spotkań z cyklu "Zmysły Sztuki" w 2015 roku i mamy nadzieję, że nadal będą Państwo w nich tak licznie uczestniczyć. 
Jabłkoń (fot. Marcin Grzebyk)
   Zapomniałabym o ciastku, a przecież tym razem miałam swój wkład w jego tworzenie! Ideę wymyślił Józef Wilkoń wraz z Sylwią Lorenc i Andrzejem S. Grabowskim. Wiedząc, jak będzie wyglądać i z czego powstanie, nazwałam je "Jabłkoń". Ciastko było i piękne, i pyszne. Kto nie był, musi mi uwierzyć na słowo, a patrząc na zdjęcie może sobie wyobrazić jak smakowało :-)
   Tradycyjnie dziękujemy Pawłowi Jaskanisowi, Dyrektorowi Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, za gościnność i dodatkowo za otwartość na pomysły kuratora "Zmysłów Sztuki", Andrzeja S. Grabowskiego. 
   Firmom wspierającym „Zmysły Sztuki" dziękujemy, że dbają o naszych gości - Arkadiuszowi Bachanowi z firmy Per Aarsleff Polska, Tadeuszowi i Arturowi Sawickiemu z firmy Savel, będącej wyłącznym dystrybutorem Winsor & Newton, Jarkowi Uścińskiemu, zarządzającemu Oficyną Kuchenną i Monice Kalecie, która jest z nami od początku i dba, aby wszystko było należycie podane, Jerzemu Sztylerowi z Winiarni Lippóczy Pince, Stanisławowi Kozyrze z firmy Bodoni.
   Dziękujemy również Marcinowi Grzebykowi, Piotrowi Baranowi i jeszcze jednemu Panu Fotografowi (pod takim pseudonimem się skrywa), którzy wykonali i przekazali nam zdjęcia ze spotkania. Cały album znajduje się na FB (http://www.facebook.com/zmyslysztuki), gdzie Państwa także serdecznie zapraszam. Zamieszczam tam także zaproszenia na wszelkie wydarzenia ważne dla naszych gości, których przez 29 spotkań nazbierała się spora grupa. 
   A na blogu będę Państwa oczywiście informować o przygotowaniach do kolejnego spotkania.
   Na koniec pozwolę sobie zacytować to, co Irena Makarewicz - tłumaczka literatury, którą gościliśmy w 2011 roku, na trzecim spotkaniu z cyklu "Zmysły Sztuki", napisała na FB w odpowiedzi na moje pytanie, jak można podsumować te minione 29 spotkań: Otwieranie zmysłów i otwieranie się na światy, o których nie miałam pojęcia i pewnie dalej bym nie miała, gdyby nie wydarzyły się Zmysły Sztuki, wszystkie i każde z osobna.

Barbara A. Maciążek

niedziela, 9 listopada 2014

Zaproszenie na 29. spotkanie z cyklu "Zmysły Sztuki" w Wilanowie

   W imieniu Pawła Jaskanisa, dyrektora Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, oraz Fundacji "andART" serdecznie zapraszam na ostatnie w tym roku spotkanie z cyklu "Zmysły Sztuki", które odbędzie się 27 listopada 2014 r. (czwartek), o godz. 19:00, w Oficynie Kuchennej (na terenie Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, ul. St. K. Potockiego 10/16).
   Podczas spotkania, na którym będziemy gościć Józefa Wilkonia – wybitnego ilustratora, artystę malarza, rzeźbiarza oraz Sylwię Lorenc – znakomitą flecistkę, porozmawiamy między innymi o czerpaniu inspiracji ze świata przyrody, ale i o oddaleniu człowieka od naturalnego środowiska, o pielęgnowaniu w sobie dziecka, a w odniesieniu do tego, co powiedział Pablo Picasso, że "Każde dziecko jest artystą. Wyzwaniem jest pozostać artystą, kiedy się dorośnie.", również o znaczeniu talentu i pracy nad jego rozwojem.
   Zostaniemy poczęstowani autorskim ciastkiem stworzonym przez Józefa Wilkonia i Sylwię Lorenc, przy udziale artysty malarza Andrzeja S. Grabowskiego, który jest kuratorem i moderatorem "Zmysłów Sztuki". Słodką niespodziankę smakowo skomponuje i wykona mistrz cukierniczy z Oficyny Kuchennej.
   Przypominam, że wstęp na spotkania z cyklu "Zmysły Sztuki" jest wolny, ale liczba miejsc jest ograniczona. Spotkanie przeznaczone jest dla widzów dorosłych.



   A oto kilka słów o naszych gościach:

   Józef Wilkoń – ilustrator, malarz, rzeźbiarz, twórca plakatów i scenografii teatralnych.
   Studiował malarstwo na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie (dyplom 1955 r.) oraz historię sztuki na Uniwersytecie Jagiellońskim (dyplom 1954 r.).
   Zilustrował ponad 100 książek dla dzieci i dorosłych wydanych w Polsce, m.in. „Pana Tadeusza” (1973 r.), oraz ponad 80 książek dla dzieci wydanych zagranicą. W 2009 roku ukazało się albumowe wydanie „Księgi Dżungli” z jego ilustracjami.
   Tworzy „przestrzenne ilustracje”, czyli zwierzyńce z drewnianych bali i blachy. Zajmuje się ponadto scenografią (Teatr im. Wilama Horzycy w Toruniu, 1978 r.), projektuje gobeliny.
   Wystawiał w wielu galeriach i muzeach świata od Centrum Pompidou w Paryżu, przez Tokio, Rzym, Chicago, po Narodową Galerię „Zachęta”, gdzie jego wystawa „Arka Wilkonia” (2006 r.) osiągnęła rekordową frekwencję.
   Jego prace znajdują się w licznych galeriach i muzeach, m.in. Muzeum Ilustracji w Moulin we Francji, w Muzeum Ilustracji w Oshima, Azumino, Koruisaua w Japonii oraz w Muzeum Literatury i Bibliotece Narodowej w Warszawie.
   Otrzymał wiele nagród i wyróżnień, m.in. Deutscher Jugedbuchpreis (1964 r.), Nagrodę Państwową za Twórczość dla Dzieci (1974 r.), Nagrodę Ministra Kultury za Całokształt Twórczości (2005 r.). W 2010 roku został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski oraz otrzymał Złote Berło Fundacji Kultury Polskiej.
   W 2011 roku jego książka "Listy Chopina" (ilustracje i projekt graficzny J. Wilkoń) została nagrodzona przez Polskie Towarzystwo Wydawców Książek w kategorii „Najpiękniejsza Książka roku 2011 - literatura piękna”, a „Pieskie życie” (tekst i ilustracje J. Wilkoń) w kategorii „Książka dla dzieci i młodzieży”. W 2013 roku w Lipsku książka „Pieskie życie” otrzymała Brązowy Medal „Best Book Design from over the World”.
www.fundacjawilkonia.pl

   Na początku października br. miałam okazję zobaczyć Józefa Wilkonia przy pracy.
Mogłam obejrzeć jego rzeźby, dotknąć ciepłej nie tylko od słońca lwicy, skłonić się przed wilkami tulącymi w rękach psy, przywitać się z Don Kichotem i jego wiernym Sancho Pansą... Ogród pełen magicznych zwierząt, pachnący świeżo struganym drewnem. Po prostu jak w bajce :-)



   Sylwia Lorenc, znakomita flecistka – ukończyła Akademię Muzyczną im. Fryderyka Chopina w Warszawie w klasie fletu prof. Elżbiety Dastych-Szwarc (1999r.) W trakcie studiów brała udział w licznych Międzynarodowych Kursach Mistrzowskich prowadzonych przez wybitnych flecistów i pedagogów, m.in. Jamesa Bakera, Jean-Pierre Rampala.
   Współpracowała z wieloma polskimi orkiestrami, m.in. Filharmonią Rzeszowską, Małą Filharmonią pod dyrekcją M. Nałęcza-Niesiołowskiego i J. Maksymiuka, Filharmonią Dowcipu W. Malickiego.
   W 2002 roku była na artystycznym kontrakcie zagranicznym w Katarze (Azja).
   Artystka prowadzi obecnie szeroką działalność koncertową. Jest pierwszą flecistką oraz solistką Orkiestry Koncertowej im. St. Moniuszki RZAWP oraz muzykiem klasycznego kwintetu dętego „Favori”. Zarówno z jednym, jak i z drugim zespołem artystycznym koncertuje w kraju i zagranicą, m.in. w Japonii, Belgii, Niemczech.
   Jako solistka w 2004 roku otrzymała nagrodę za wybitne osiągnięcia artystyczne - statuetkę Złotego Dobosza, wręczoną podczas koncertu w Sali Kongresowej w Warszawie.
   W trakcie swojej dotychczasowej pracy dokonała szeregu nagrań dla Polskiego Radia i Telewizji Polskiej, m.in. ścieżki do filmów dokumentalnych.
   Gra na instrumencie i obcowanie z muzyką jest dla artystki nie tylko pracą i wykonywanym zawodem, ale przede wszystkim wielką pasją i miłością.