sobota, 30 stycznia 2016

Zaproszenie na 36. spotkanie z cyklu "Zmysły Sztuki" w Wilanowie


   W imieniu Pawła Jaskanisa, dyrektora Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, oraz Fundacji "andART" serdecznie zapraszamy na 36. spotkanie z cyklu "Zmysły Sztuki", które odbędzie się 18 lutego 2016 r. (czwartek), o godz. 19:00, w Oficynie Kuchennej (na terenie Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, ul. St. K. Potockiego 10/16).

   Naszymi gośćmi będą Edyta Dzierż – malarka i performerka oraz prof. dr hab. Elżbieta Gajewska – flecistka, kameralistka, pedagog.
   Porozmawiamy m.in.: o roli koloru, światła, formy, materii i przestrzeni w kreowaniu sztuki, o rzeczywistości i abstrakcji, a także o mitologii oraz magicznej mocy fletu.
   Jednocześnie dokonamy podsumowania całego cyklu „Zmysły Sztuki”, który zostaje zawieszony z uwagi na zbliżający się remont Oficyny Kuchennej. Przerwę chcemy wykorzystać na znalezienie wsparcia finansowego, które pozwoli nam na kontynuowanie i rozwijanie programu oraz na wydanie publikacji. Pomoc uczestników i sympatyków „Zmysłów Sztuki” w znalezieniu sponsorów jest mile widziana. 



   I tradycyjnie, poniżej, przybliżmy sylwetki naszych gości.

Edyta Dzierż (www.edyta.dzierz.netgaleria.pl) – malarka, performerka
Studia na Wydziale Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. W 2004 r. Dyplom z malarstwa pt. "Pejzaż" w pracowni prof. Mariana Czapli. Aneks z technik ściennych w pracowni prof. E. Tarkowskiego, "Przemienienie Pańskie", mozaika, realizacja wspólna.
W latach 2000 - 2002 specjalizacja z rzeźby w pracowni prof. Gustawa Zemły.
W latach 2007 - 2008 laureatka nagród i wyróżnień w konkursie „Obraz Sezonu i Rzeźba Sezonu w Warszawie”.
W roku 2007 Finalistka Konkursu im Franciszki Eibisch „Malarstwo” Galerii Katarzyny Napiórkowskiej w Warszawie.
ECHO, akryl na płótnie, 2014
Tworzy autorskie projekty artystyczne, a także działa jako organizator, kurator wystaw/projektów ogólnopolskich promujących sztukę współczesną. Współtworzy PRACOWNIĘ 23 na warszawskiej Pradze, a także Grupy Artystyczne: Osobno, Symfonia oraz interdyscyplinarną Młodzi Sztuką. Znalazła się w Rankingu Rzeczpospolitej „Kompas Młodej Sztuki” w latach 2008 – 2012. 
Natura to mój stymulator malarskiego poznania. Dostarcza mi sieć ukrytych połączeń: koloru - światła - formy - materii oraz przestrzeni. Przeżywam, sycę się wartościami natury. Tworzę rzeczywisto-abstrakcyjne płaszczyzny porozumienia - obrazy, w które zawsze uwikłany jest człowiek. Buduję je: mocnym kolorem dynamiczną kreską - płaską plamą barwną - szorstką fakturą - biologicznie zmodyfikowaną konsystencją farby. Obrazy wypełniam własnymi śladami, znakami, pulsującą energią...”

Prof. dr hab. Elżbieta Gajewska – flecistka, kameralistka, pedagog
Studia z wyróżnieniem ukończyła w Akademii muzycznej im. Fr. Chopina w Warszawie w klasie prof. Henryka Bartnikowskiego. Następnie doskonaliła swoje umiejętności jako stypendystka Rządu Francuskiego pod kierunkiem Jean-Pierre Rampala i Alain Marion w Paryżu oraz w Academie Internationale d’Ete w Nicei, następnie u Gezy Nowaka w Pradze.
Celem jej działalności artystycznej stała się gra solowa oraz pedagogika, której naczelnym zadaniem było przeniesienie na grunt polski zasad nowoczesnej szkoły gry fletowej bazującej na prawidłach szkoły francuskiej.
Koncertowała w Polsce i za granicą (większość krajów Europy, Kanada, Brazylia, Japonia, Korea Płd., Tajlandia, Indie, Kuba), występując z recitalami, koncertami z towarzyszeniem orkiestr symfonicznych i kameralnych oraz koncertami muzyki kameralnej. W jej szerokim repertuarze szczególne miejsce zajmuje twórczość kompozytorów polskich, w większości zarejestrowana w nagraniach dla Polskiego Radia oraz na płytach. Wśród pozycji tych znajduje się ponad dwadzieścia utworów jej dedykowanych.
Od 1965 roku jest związana z warszawską uczelnią – początkowo jako studentka PWSM, a następnie – od 1975 roku jako dydaktyk, obecnie – profesor zwyczajny UMFC. Od 1996 roku związana jest także z Keimyung University w Daegu w Korei Południowej początkowo jako „visiting professor”, a następnie profesor w klasie fletu Keimyung Fr.Chopin Academy of Music. Prowadzi również kursy dla flecistów za granicą (Kanada, Korea Płd., Brazylia, Francja, Norwegia, Szwajcaria, Białoruś).
Zaangażowana we wszelkie formy działalności mające na celu opiekę nad prawidłowym rozwojem artystycznym młodzieży, w latach 2000-2009 pełniła funkcję prezesa Stowarzyszenia Flecistów Polskich.
W 2012 roku została uhonorowana przez JM Rektora prof. Stanisława Moryto Medalem „Za zasługi dla UMFC”. W 2013 otrzymała Nagrodę Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego Bogdana Zdrojewskiego za całokształt dorobku artystycznego i pedagogicznego.


czwartek, 3 grudnia 2015

Nie wracajmy jeszcze na ziemię – refleksje po 35. spotkaniu z cyklu „Zmysły Sztuki” w Wilanowie

    Ciemne wnętrze, szelesty, zapalają się płomyki, jeden,dwa, kolejne... i rozbrzmiewa śpiew. Chór kameralny Endorfina powitał gości 35. spotkania z cyklu Zmysły Sztuki utworem, który w nastroju nawiązał do części prac Andrzeja S. Grabowskiego prezentowanych w Oficynie Kuchennej. 
Chór kameralny Endorfina
   Asamblaże, bo je mam na myśli, stały się pretekstem do rozmowy o tradycji portretu trumiennego, wywodzącej się z Egiptu (portrety fajumskie), a bardzo popularnej w XVII i XVIII wieku wśród polskiej szlachty. Najstarszym znanym portretem trumiennym w Polsce jest wizerunek Stefana Batorego z końca XVI wieku. Co ciekawe, ten gatunek portretu sarmackiego nie ma swojego odpowiednika w kulturze innych państw europejskich. Wydaje mi się, że nikt poza Andrzejem S. Grabowskim obecnie nie tworzy w takiej formie. Jego „portrety trumienne” mogłyby dzisiaj służyć jako element pochówku pewnych zjawisk czy grup społecznych. Na przykład pochodzący z lat 80-tych „dla czerwonego plemnika”, czy - jakże aktualny w ostatnich tygodniach, a także sprzed lat - „dla Europejczyka”, inspirowany lekturą książek Oriany Fallaci.
   Andrzej S. Grabowski pokazał na spotkaniu, że jest nie tylko kuratorem Zmysłów Sztuki, nie tylko twórcą mocnych kolorystycznie prac malarskich, czy zmuszających do refleksji, pełnych odniesień do współczesnego świata, portretów trumiennych, nie tylko kreatorem recycled art (jako przykład może posłużyć laptop na kominku), ale także twórcą grafik, fotografii, logotypów, plakatów, broszur, katalogów, reklam... Pokazał, że zajmuje się edukacją artystyczną, odkrywa młode talenty, opiekuje się uzdolnionymi amatorami (kurator Królewskiej Akademii Sztuki), ale również wymyśla, organizuje i prowadzi plenery i wydarzenia malarskie (Malować każdy może). Pisze scenariusze i reżyseruje artystyczne filmy („Zmysły Sztuki Dawniej i Dziś”, „Kalendarze Wilanowskie”). Zajmował się scenografią, choreografią, teatrem, poezją, tańcem... Na issuu.com zamieściliśmy prezentację, którą częściowo pokazaliśmy na spotkaniu (link do prezentacji), w której można przeczytać o większości projektów oraz, korzystając z linków, obejrzeć filmy, o których była mowa. 
 
Plakat z "dla Europejczyka"
(fot. Mażena Sezonow)
 Myślę, że przybliżył widzom siebie, a jednocześnie zaznaczył, że nie jest dla niego ważne, czy się podoba innym to, co robi. Dopóki ma wewnętrzne przekonanie o słuszności swoich działań, dopóki jemu się podoba to, co robi, to będzie to robić.

   Jak napisała do nas po spotkaniu Sylwia Lorenc (która także była naszym gościem na 29. Zmysłach Sztuki): „Dla mnie bardzo ciekawe i w pewnym sensie odkrywcze było to, że to co tworzymy czy odtwarzamy nie musi podobać się wszystkim. Niby człowiek o tym wie, ale ciągle się szarpie, szuka a tak naprawdę chodzi o nasze postrzeganie - bo niby zewnętrzne, słyszalne, widzialne - ale tak naprawdę głęboko wewnętrzne. Gdzieś tam oddajemy innym naszą duszę, coś co nas wyróżnia, coś co czujemy w dany sposób indywidualnie i niepowtarzalnie.”
   W pewnym stopniu, przez tą wielość i różnorodność aktywności twórczej, Andrzej S. Grabowski zdominował spotkanie. Można go trochę usprawiedliwić tym, że było to podwójny jubileusz – 35. Zmysły Sztuki i jednocześnie jego urodziny (oczywiście wybrzmiało gromkie „Sto lat!”). W tym dniu wypadało także Święto Dziękczynienia, dlatego też padło wiele podziękowań dla publiczności, która tak licznie przybywa od pięciu już lat oraz dla twórców, których gościliśmy dotychczas na Zmysłach Sztuki. Na jubileuszowym spotkaniu pojawił się Grzegorz Śmigielski - bohater pierwszego spotkania, które odbyło się 4 listopada 2010 roku. Byli również uczestnicy ostatniego, 34. spotkania, Kasia Duda i Marek Ruff. Ucieszyła nas niezmiernie obecność prof. Mariana Nowińskiego (3. Zmysły Sztuki), Franciszka Maśluszczaka (9. ZS), prof. Tadeusza Gadziny (32. ZS), Bartosza Kowalskiego (30. ZS), Tomka Opałki (24. ZS), Jolanty Marcolli (21. ZS), Ani Polarusz i Kasi Kochańskiej (16. ZS).  

  Co ciekawe, po raz pierwszy gościliśmy na Zmysłach Sztuki dyrygenta. Andrzej
Andrzej S. Grabowski, Barbara A. Maciążek i
Sławek Kiełbowicz (fot. Mażena Sezonow)
S. Kiełbowicz, zwany Sławkiem, choć na pierwsze imię ma Andrzej, to jakoś drugie bardziej się przyjęło, nie miał łatwo w tym natłoku informacji i wydarzeń. Trzeba jednak przyznać, że te chwile, w których Sławek dochodził do głosu wybrzmiewały bardzo mocno, bo to istny wulkan energii. Kiedy mówi, to tak jakby dyrygował, tak wiele w nim ekspresji.

   Obu naszych gości łączy nie tylko pierwsze imię i inicjał drugiego, ale także opieka artystyczna nad uzdolnionymi amatorami, odkrywanie talentów i rozwijanie pasji, czy to śpiewu, czy malarstwa. 
   Sławek jest także kolejnym przykładem na to, jak ważną rolę odgrywa dom i artystyczne otoczenie. W jego przypadku mama, przemiła i ciepła osoba (była z nami na spotkaniu), miała ogromny wpływ na jego edukację twórczą i rozwój muzyczny. Natomiast u Andrzeja nie tylko jego Tata, Julian Grabowski, zaraził go malarską pasją i edukacyjnym zacięciem, ale także inni członkowie rodziny Grabowskich, którzy tworzyli i działali na uczelniach artystycznych, czy to we Lwowie, czy Krakowie, chyba przekazali mu specjalny gen.
   Tak jak w przypadku muzyków czy śpiewaków, których gościliśmy na Zmysłach Sztuki, ważnym wątkiem związanym z kierowaniem orkiestrą czy chórem, był niezmienny dylemat – czy jest to twórcze, czy odtwórcze działanie? Na ile może sobie pozwolić dyrygent, interpretując utwór? Zawsze ciekawiło mnie, czy batuta jest nieodłącznym atrybutem dyrygenta. Okazuje się, że nie. Można dyrygować całym ciałem, ale także można dawać sygnały samym wzrokiem, nieznacznym ruchem palców. Np. w czasie wykonywania przez Chór kameralny Endorfina pierwszego utworu było tak ciemno, że właściwie niewiele było widać z ruchów Sławka, a jednak chór sobie znakomicie poradził. W trakcie spotkania Sławek sprawił, że wszyscy wykonaliśmy pewien, nieskomplikowany utwór, posłusznie poddając się jego kierownictwu. Było przy tym trochę zabawy i śmiechu.
 
Pokaz dyrygentury :)
 Chór zaprezentował bardzo różny repertuar – od pieśni renesansowych, przez współczesne polskie utwory, ale także angielskie, takie jak „Every Breath You Take” z repertuaru The Police, i na specjalne życzenie Andrzeja utwory The Beatles. A tak oto członkowie chóru skomentowali spotkanie (wpis na FB): „Drogi Mistrzu Andrzeju Grabowski! Mistrzu pędzla i gawędy! Luminarzu sztuk rozmaitych! My - Chór kameralny "Endorfina" - byliśmy zaszczyceni tym, że mogliśmy w Twoim towarzystwie uwalniać Zmysły Sztuki oraz Endorfiny. Dowiedzieliśmy się wielu ciekawych rzeczy i zjedliśmy wiele ciekawych ciastek. A podniebienia spłukaliśmy szlachetnym nektarem. Zaś możliwość celebracji przy okazji Twoich urodzin, to już czysta, żywa i nieskrępowana przyjemność. Pozostajemy w uniżeniu – Endorfiniści.”

   Niesamowitym wydarzeniem była prezentacja gry na pile. Sławek nie tylko zagrał melodię, która nie przypominała fragmentu ścieżki muzycznej do filmu grozy, ale także udzielił krótkiej lekcji Sylwii Lorenc. Zdradzę Wam, że po tej próbie okiełznania piły i smyczka, Sylwia – znakomita flecistka – nachyliła się do swojego męża, Mariusza, i powiedziała: „Kupisz mi piłę? Kupisz? Będę grała!”. A później Kasia Duda – wspaniała skrzypaczka – powiedziała, że też chciałaby popróbować gry na pile, bo to fascynujący instrument. Ciekawe, czy ktoś jeszcze skusi się i spróbuje tej trudnej sztuki?
Sławek i jego piła :)
   Czas mijał niepostrzeżenie... Był poncz, znakomity tokaj, numerowane ciastko „Niespodziewanka” (osoba, która wylosowała ciastko nr 11 wygrała jedną z prac Andrzeja), życzenia pisane wierszem autorstwa Ewy Bukszy (przeczytane przez autorkę), kwiaty, obrazy (na zdjęciu uwieczniony od Kasi Nowakowskiej), książki, farby Goldeny od p. Tadeusza Sawickiego (maluje.pl)...
  35. spotkanie to było wielkie święto nie tylko dla Andrzeja S. Grabowskiego, ale także dla pasjonatów Zmysłów Sztuki.   
   Za to, że od pięciu lat możemy realizować tak fantastyczny projekt, chcemy podziękować Pawłowi Jaskanisowi, Dyrektorowi Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, Arkadiuszowi Bachanowi z firmy PerAarsleff Polska, Tadeuszowi i Arturowi Sawickiemu z firmy Savel (www.maluje.pl), Monice Kalecie i Jarkowi Uścińskiemu z Oficyny Kuchennej, Jerzemu Sztylerowi z Winiarni Lippóczy Pince, Stanisławowi Kozyrze z firmy Bodoni. 
   Więcej zdjęć ze spotkania można zobaczyć na naszym fanpage'u na FB: https://www.facebook.com/zmyslysztuki/.
   Kolejne Zmysły Sztuki dopiero w lutym 2016 roku. Będę wkrótce pisać o tym, czyją twórczość będziemy mogli wówczas poznać :)


Barbara A. Maciążek
Chór & The Beatles

Kasia Nowakowska i Andrzej S. Grabowski


Andrzej S. Grabowski prezentuje pracę Kasi


Upominek od p. Tadeusza Sawickiego & firmy Savel

Andrzej S. Kiełbowicz udowadnia, że piła potrafi piłować ;)

Sylwia Lorenc i nauka gry na pile :)

Ewa Buksza czyta jubileuszowy wiersz :)
(fot. Mażena Sezonow)
Ciastko "Niespodziewanka"
(fot. Mażena Sezonow)

Szczęśliwe ciastko nr 11 i niespodziewana nagroda :)
(fot. Mażena Sezonow)

I kto wylosował ciastko nr 11.? :)

Nasza wspaniała publiczność i chór Endorfina






środa, 11 listopada 2015

Zaproszenie na 35. spotkanie z cyklu "Zmysły Sztuki" w Wilanowie

   W imieniu Pawła Jaskanisa, dyrektora Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, oraz Fundacji "andART" serdecznie zapraszam na 35. jubileuszowe spotkanie z cyklu "Zmysły Sztuki", które odbędzie się 26 listopada 2015 r. (czwartek), o godz. 19:00, w Oficynie Kuchennej (na terenie Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, ul. St. K. Potockiego 10/16).
   Naszymi gośćmi będą Andrzej S. Grabowski, który zajmuje się malarstwem sztalugowym, ściennym, scenografią, fotografią, filmem artystycznym, grafiką komputerową i edukacją artystyczną, kurator i pomysłodawca wielu wydarzeń artystycznych, Andrzej Sławomir Kiełbowicz – muzyk, dyrygent, jeden z nielicznych w Polsce wirtuozów gry na pile, oraz chór kameralny Endorfina.
   Porozmawiamy m.in. o tworzeniu konceptualnym, o pewnym rodzaju malarstwa, wywodzącym się z Egiptu, ale wyjątkowo silnie związanym z kulturą sarmacką i dziejami Rzeczypospolitej, o edukacji artystycznej, o miłości do muzyki i o sztuce kierowania orkiestrą czy chórem. Będziemy mieć okazję do posłuchania gry na pile...

   Przypominam, że wstęp na spotkania z cyklu "Zmysły Sztuki" jest wolny, ale liczba miejsc jest ograniczona. Spotkanie przeznaczone jest dla widzów dorosłych.


UWAGA! Wchodzimy na hasło „Zmysły Sztuki” z uwagi na Królewski Ogród Świateł, do którego wstęp jest płatny.


Tradycyjnie, poniżej kilka słów o naszych gościach:

Andrzej S. Grabowski – zajmuje się malarstwem sztalugowym, ściennym, scenografią, fotografią, filmem artystycznym, grafiką komputerową, edukacją artystyczną. Jest kuratorem i pomysłodawcą wielu wydarzeń artystycznych polskich i międzynarodowych. Jest wiceprezesem Fundacji artystyczno-edukacyjnej andART.
   Absolwent Państwowego Liceum Technik Plastycznych w Tarnowie, następnie Wydziału Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie w pracowni prof. Jonasza Sterna (dyplom w 1976 r.), a także Podyplomowego Studium Scenografii oraz Hunter College, Graphic Design & Photography, NY, USA (1995 r.).
   W latach 1977-1988 był kuratorem artystycznym 15 krajowych i międzynarodowych plenerów interdyscyplinarnych oraz wystaw, w których brał również czynny udział jako artysta malarz. Był również jurorem ogólnopolskich wystaw malarstwa, m.in.: „Kwiaty Polskie”, „Zagrożenia XX wieku”, „Solina”. Był scenografem i scenarzystą teatru tańca „Silva Rerum” w Krakowie w latach 1982-88. Był twórcą scenografii TV do muzyki m.in.: K. Pendereckiego, W. Kilara, A. German oraz F. Chopina. Zrealizował także 10 scenografii teatralnych w USA, gdzie mieszkał i tworzył w latach 1988-2000, w Nowym Jorku m.in.: w Whitman Theater, Washington Square Church oraz Lincoln Center. Brał również udział w wystawach grafiki i malarstwa m.in.: w New Haven, Baltimore, Los Angeles i Nowym Jorku.
   Obecnie mieszka i tworzy w Zielonce k./Warszawy. W grafice komputerowej specjalizuje się w plakacie i logotypach, zarówno dla firm w Polsce, jak i w USA, m.in.: dla Junior Entertainment, LOT – USA, Chanel, CraftMaster, Hotel Intercontinental, Hotel Jan III Sobieski, Akademia Wilanowska, Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie.
   Zrealizował na terenie Warszawy kilka spektakularnych warsztatów artystycznych dla uzdolnionej plastycznie młodzieży i dla dorosłych: „Malować każdy może” (2006-2015), „Noc na Trakcie Królewskim” w ramach Nocy Muzeów (2007), czy „Zagraj z muzyką miasta” (2009).
   W 2010 roku powołał do życia w Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie spotkania z cyklu „Zmysły Sztuki”, które przybliżają wybitnych twórców różnych dziedzin sztuki i ich dzieła do odbiorcy (http://zmyslysztuki.blogspot.com) oraz Królewską Akademię Sztuki dla pasjonatów malarstwa i rysunku (www.facebook.com/krolewskaakademiasztuki/).
   Jego biografia artystyczna została zamieszczona m.in.: w „International Who’s Who of Intellectuals”, Cambridge, England oraz w „Five Thousand Personalities of the World” American Biographic Institute.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Andrzej_S._Grabowski
http://fundacjaandart.blogspot.com


Andrzej Sławomir Kiełbowicz - Absolwent warszawskiej Akademii Muzycznej, w której studiował na wydziale wokalnym i instrumentalnym. Tamże ukończył mistrzowską klasę dyrygentury u prof. Henryka Czyża. Dyrygował m.in. chórem mieszanym Towarzystwa Śpiewaczego Lutnia, Warszawskim Chórem Międzyuczelnianym, zespołem wokalnym Ars Antiqua. Był kierownikiem muzycznym Zespołu Pieśni i Tańca Mazowsze.
   Kierował muzyczną stroną przedstawień w Operze Śląskiej w Bytomiu oraz Państwowej Operze i Filharmonii Bałtyckiej w Gdańsku, w której przez trzy sezony był dyrektorem artystycznym.
   W chwilach wolnych od dyrygowania gra na pile, z której wydobywa znacznie więcej niż tylko dźwięki stanowiące tło akustyczne do opowieści o duchach. Jest jednym z nielicznych w Polsce wirtuozów tego instrumentu.
  Kiedy nie muzykuje, poświęca się fotografii.


Chór kameralny Endorfina (www.endorfinachor.pl) powstał w 2011 roku z czystej miłości do muzyki, jako emanacja potrzeby wspólnego śpiewania. Członkowie Endorfiny mają za sobą wieloletnie epizody związane z chórami Towarzystwa Śpiewaczego Lutnia im. Piotra Maszyńskiego. 
   Po kilkunastu latach, dzięki zaangażowaniu serwisów społecznościowych i odkurzeniu notesów z telefonami, do wokalnie aktywnych rudymentów chóru żeńskiego starej Lutni udało się dokooptować kilku panów, co dało początek chórowi kameralnemu Endorfina. 
   Do współpracy udało się pozyskać dyrygenta Andrzeja Sławomira Kiełbowicza.

piątek, 30 października 2015

Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu, czyli refleksje na temat 34. spotkania z cyklu „Zmysły Sztuki” w Wilanowie


   Na 34. spotkaniu z cyklu „Zmysły Sztuki”, niczym w „Małym Księciu” Antoine de Saint-Exupéry najważniejsze było niewidoczne dla oczu, czyli wszystko to co podziało się w warstwie emocjonalnej, w nastroju, w energii, poza ramami obrazów, poza dźwiękami skrzypiec, poza słowami.

   Każde spotkanie jest inne, niepowtarzalne, jednak po wyjątkowych, jeszcze długo po zakończeniu, różne myśli kłębią się w głowie. W pełni zgadzam się z tym, co napisała Irena Makarewicz na naszym fanpage’u na FB, chwilę po północy, po powrocie ze Zmysłów: Katarzyna Duda i Marek Ruff - wybitni goście wspaniałego Andrzeja S. Grabowskiego - dokonali rzeczy niezwykłej - sprawili, że świat się dopełnił, a co najbardziej niesamowite - dzięki decentryzmowi. Kantowska kategoria wzniosłości wyrażona nie w przyrodzie, lecz w sztuce. Fraktal uchwycony w innym wymiarze. Co za przeżycia!” Tak, tak, po północy, bo to spotkanie przejdzie do historii „Zmysłów Sztuki” jako najdłuższe, bo trwające aż do 23:30…
   Decentryzm, w którego sednie tkwi, ujmując w dużym uproszczeniu, odejście od umiejscowienia tematu w samym centrum, uświadomił mi, że w każdej formie twórczości poza tym, co widoczne, słyszalne, dotykalne, jest ogrom niewidocznego. Poza płótnem, poza dźwiękiem czy materią, najwięcej dzieje się w głowach oraz w emocjach zarówno twórcy, jak i odbiorcy. Jak napisał w
Od lewej Andrzej S. Grabowski, Marek Ruff
i Katarzyna Duda; fot. Maria Krawczyk
„Którędy do centrum” Andrzej Kowalski (artysta malarz, grafik, pisarz, eseista, pedagog), a fragmenty odczytał Andrzej S. Grabowski, „(…) sztuka nie jest i być nie powinna nosicielką spokoju. Ma za zadanie budzić, a nie usypiać, niepokoić, podniecać, wzruszać… Albo dawać do myślenia. Może nawet dojdziemy do wniosku, że środek został nam odebrany pozornie, a tak naprawdę, to znajduje się właśnie tam, gdzie pierwotnie uznaliśmy, że go nie ma. Przypomnijmy sobie rysunek słonia połkniętego przez węża z lektury „Małego Księcia”. Takiego widzenia świata uczy nas decentryzm, kontestacji rzeczy pewnych. (…) Magia nieobecności działa na naszą wyobraźnię. Stajemy się bardziej uważni i wrażliwi na każdy detal, który może powiedzieć nam coś więcej o tym czego nie widzimy, albo stać się nawet kluczem do tematu. Związuje się, w sposób zupełnie naturalny, więź emocjonalna pomiędzy dziełem i jego odbiorcą. Tak jakby akt twórczy nie kończył się na ostatnim pociągnięciu pędzla, ale trwał nadal przejęty przez rozbudzoną wyobraźnię widza (…).”
   Na „Zmysłach Sztuki” rozmawiamy także o tym, co niewidoczne. I tak jak napisał Andrzej Kowalski w „Którędy do centrum” na naszych spotkaniach niejednokrotnie „(…) dotykamy właściwego zadania sztuki. Jak wyrazić to, czego wyrazić się nie da? Jak przekazać ulotność wrażeń, uczuć, myśli? Jak uchronić mydlaną bańkę od nieuchronnego pęknięcia? (…)”. Twórcy pozwalają nam choć w pewnym stopniu poznać, jaka była ich droga, która doprowadziła do takiego a nie innego rozwiązania, co było inspiracją, jakie emocje, myśli, uczucia towarzyszyły im podczas aktu twórczego. Rozmawiamy też o naszych – odbiorców – odczuciach, przemyśleniach, dopowiedzeniach, które pojawiają się podczas przeżywania sztuki. Np. Maria Krawczyk, krytyk sztuki, podzieliła się z nami wrażeniem, jakie wywołuje w niej malarstwo Marka Ruffa: „Tak jakbym napiła się z krystalicznego źródła. To malarstwo sprawia mi radość.”
 
Bartosz Kowalski ma pytanie :)
fot. Mażena Sezonow
 Decentrystyczne malarstwo Marka Ruffa, według mnie, może wywoływać tylko pozytywne odczucia, bo pozwala na puszczenie wodzy wyobraźni, daje przestrzeń na własną interpretację, na emocje. W zależności od kreatywności odbiorcy, jego chęci przeżywania, mnóstwo może się zadziać poza płótnem. Kompozycje są otwarte, więc patrząc na nie można wręcz odlatywać w przestrzeń. Jednocześnie już same obrazy są bardzo przestrzenne, choć przecież to nie trój-, czy czwórwymiar. Są czyste, klarowne, o zmiennej, ale jednak wysokiej temperaturze. To nie są farby położone na płótno, ale kolory o niezwykłej czystości, które uwodzą. Dzięki temu, że obrazy Marka Ruffa pozwalają dopowiedzieć, to co niewidoczne dla oka, odbiorca staje się współtwórcą.
   A jak wygląda proces twórczy? Marek Ruff zdradził nam, że kieruje się czystą intuicją, choć jest to pasja kontrolowana. Najpierw powstaje rysunek. Często jest to bezmyślne kreślenie, choć autor sprawuje kontrolę nad formą. Eksperymentuje, szuka w sobie, sam siebie zaskakuje, wkłada swoją energię w to co tworzy. Dla osób znających twórczość Jacka Sienickiego, w którego pracowni Marek Ruff robił dyplom, było zadziwiające, jak Markowi udało się tak odejść od tego, co dominowało w pracowni? Po spotkaniu oglądałam prace Jacka Sienickiego i rzeczywiście aż trudno w to uwierzyć, że pozwolił Markowi na takie eksperymentowanie, na przygodę z materią, radosnym kolorem, formą. 

   A skąd w ogóle wziął się pomysł na takie eksperymenty? Należy tu podkreślić ogromną rolę Adama Wiśniewskiego Snerga (kuzyna Marka Ruffa), który zbudował krótki manifest decentryzmu, zapisał na jednej niedużej kartce, i zainspirował Marka do przygody z takim niezwykłym wyzwaniem twórczym.
   Czas płynął niepostrzeżenie. Nasi goście uzupełniali się, wypowiedzi Marka Ruffa przeplatały się z opowieściami Katarzyny Dudy. Tematy wynikały jeden z drugiego, pojawiały się kolejne, i następne. Dialog przerodził się w rozmowę z publicznością. Trochę nieświadomie wyszło na to, że zgodnie z ideą decentryzmu, czasami omijaliśmy środek „(…) wchodząc na ścieżki zadumy i wzruszenia. Na peryferiach bowiem toczy się prawdziwe życie.” - jak napisał wspomniany wcześniej Andrzej Kowalski. 
   Andrzej S. Grabowski nadawał rozmowie rytm, dynamikę, Katarzyna Duda zarażała ogromną pozytywną energią, obrazy Marka Ruffa przyciągały wzrok.
Katarzyna Duda i jej skrzypce
fot. Mażena Sezonow
   Dla mnie ciekawym doświadczeniem było obserwowanie emocji jakie towarzyszyły Katarzynie Dudzie podczas prezentacji pierwszego nagrania – utworu „Szalone Karzełki” ("La Ronde des Lutins") Antonio Bazziniego w jej wykonaniu, z towarzyszeniem Waldemara Malickiego na fortepianie. Nie tylko słuchała całym ciałem, ale w skupieniu chwilami cenzurowała swoją grę, do czego potem przyznała się w odpowiedzi na pytania. Słyszała w swojej grze to, na co wcześniej nie zwróciła uwagi.
   Mogliśmy wysłuchać jeszcze innych utworów, np. Fritz Kreislera „Cierpienia miłosne na skrzypce i fortepian”, czy na żywo fragmentu „Kaprysu polskiego” Grażyny Bacewicz. Wykonaniu na żywo towarzyszyła wspaniała opowieść o historii skrzypiec, na których gra Katarzyna Duda oraz o lutniku z Amsterdamu.
   Zastanawialiśmy się, czy decentryzm może być obecny w muzyce? Z Bartoszem Kowalskim, kompozytorem, wywiązała się rozmowa na temat tego, czy wykonawca może wnieść coś do kompozycji. W przypadku Bartosza okazuje się, że czasem korzysta z modyfikacji wykonawców, bo podoba mu się wprowadzona zmiana. Są też tacy kompozytorzy jak Agata Zubel (jedna z najbardziej interesujących polskich kompozytorek muzyki współczesnej), która od wykonawcy – w tym przypadku Katarzyny Dudy - wymaga niemalże niemożliwego, które po długich intensywnych ćwiczeniach i próbach jednak staje się możliwe. Nie wymaga precyzji, ale zależy jej na intencji. Ale są też tacy kompozytorzy, np. Maciej Zieliński, którzy pytają jak można osiągnąć to, co sobie wyobrażają.
   Czy zastanawialiście się kiedyś nad tym, jak różnie brzmi ten sam utwór
Zasłuchani, zapatrzeni
fot. Mażena Sezonow
wykonywany przez inne osoby? Na spotkaniu był to pretekst do rozważań, czy wykonawca nie jest także - w pewnym sensie – twórcą? Oczywiście musiał pojawić się temat dopiero co zakończonego Konkursu Chopinowskiego i tego, jak oceniane są wykonania? Czy istnieje coś takiego jak wzorzec, jak ilość Chopina w Chopinie? I co sam Chopin powiedziałby na to, co usłyszałby na Konkursie?
   Kolejnym ciekawym tematem była waga i rola partnerów, z którymi się gra. Jak powiedziała Katarzyna Duda, dużą rolę odgrywa wizja danego dzieła, jaką ma współpracująca strona. Czy może się do niej dostosować, czy przekonywać do swojej?
   I oczywiście nie sposób nie wspomnieć o roli publiczności, o której mówiła Katarzyna Duda. Reakcja słuchaczy, te niewidoczne dla oka fluidy, ciepło lub dystans też mają wpływ na wykonanie. Tak samo dzieje się na „Zmysłach Sztuki”. Nasza publiczność dzieli się swoimi przemyśleniami, polemizuje, przeżywa, ale i… delektuje. Nie na darmo nasz cykl ma w nazwie słowo zmysły, które staramy się zadowolić. Tym razem mogliśmy nasycić się słodką niespodzianką - „Muzycznym Decentrykiem”.
   A ja w trakcie tego spotkania odkryłam w sobie duszę decentryka. Idealnie
"Muzyczny Decentryk" i jego twórcy
fot. Mażena Sezonow
podpasowały mi słowa Andrzeja Kowalskiego z „Którędy do centrum”: „(…) widzi się lepiej stojąc na uboczu i przynajmniej nikt nie depcze nam po piętach (…)”.
   Serdecznie dziękuję wszystkim, którzy uczestniczą w „Zmysłach Sztuk” – naszym gościom, którzy dają nam więcej niż samą sztukę, ale także jej peryferia, zależności, związki, to co poza kadrem. Dziękuję naszej publiczności, która pyta, komentuje, współodczuwa i w ten sposób współtworzy „Zmysły Sztuki”. Podziękowania należą się tym, dzięki którym „Zmysły Sztuki” się odbywają - Pawłowi Jaskanisowi, Dyrektorowi 
Muzeum Pałacu Króla Jana III w WilanowieArkadiuszowi Bachanowi z firmy PerAarsleff Polska, Tadeuszowi i Arturowi Sawickiemu z firmy Savel (www.maluje.pl), Monice Kalecie i Jarkowi Uścińskiemu z Oficyny Kuchennej, Jerzemu Sztylerowi z Winiarni Lippóczy Pince, Stanisławowi Kozyrze z firmy Bodoni.
   Więcej zdjęć ze spotkania można zobaczyć na naszym fanpage'u na FB: https://www.facebook.com/zmyslysztuki/.
   26 listopada br. odbędzie się jubileuszowe 35. spotkanie, podczas którego będziemy świętować jeszcze jeden jubileusz – urodziny Andrzeja S. Grabowskiego. Już zdradzę, że naszymi gośćmi będą Andrzej S. Grabowski (tak, tak, ten sam) oraz Andrzej S. Kiełbowicz i chór Endorfina. Wkrótce więcej informacji.

Barbara A. Maciążek

wtorek, 6 października 2015

Zaproszenie na 34. spotkanie z cyklu "Zmysły Sztuki" w Wilanowie

  W imieniu Pawła Jaskanisa, dyrektora Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, oraz Fundacji "andART" serdecznie zapraszam na 34. spotkanie z cyklu "Zmysły Sztuki", które odbędzie się 22 października 2015 r. (czwartek), o godz. 19:00, w Oficynie Kuchennej (na terenie Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, ul. St. K. Potockiego 10/16).
   Naszymi gośćmi
będą Marek Ruff – artysta malarz, filozof, wielki przyjaciel ludzi i życia oraz Katarzyna Duda – polska skrzypaczka, która na instrumencie włoskim z początku XIX wieku gra zarówno muzykę poważną, jak i lżejsze utwory jazzowe.
   Porozmawiamy m.in. o filozofii „decentryzmu" - międzynarodowego kierunku artystycznego, o sztuce tworzenia koncertów skrzypcowych oraz o relacji między barwą dźwięku i barwą obrazu.   
   Zostaniemy poczęstowani autorskim ciastkiem, którego nazwę oczywiście zdradzimy dopiero na spotkaniu ;) Słodką niespodziankę smakowo skomponuje i wykona mistrz cukierniczy z Oficyny Kuchennej.
   Przypominam, że wstęp na spotkania z cyklu "Zmysły Sztuki" jest wolny, ale liczba miejsc jest ograniczona. Spotkanie przeznaczone jest dla widzów dorosłych.


Tradycyjnie, poniżej kilka słów o naszych gościach:


Marek Ruff - absolwent Akademii Sztuk Pięknych Warszawie; dyplom na Wydziale Malarstwa w 1987r. u prof. J. Sienickiego.
   Współtwórca międzynarodowej grupy artystycznej „Decentryzm” stworzonej na podstawie manifestu Adama Wiśniewskiego – Snerga pt. „Moja koncepcja decentryzmu”. Autor pierwszych prac stworzonych na podstawie w/w Manifestu pokazanych w ramach dyplomu na warszawskiej ASP w 1987r. Pierwsza wystawa grupy zatytułowana „Dialog z niewidzialnym” – Instytut Polski w Paryżu w 1997r.
   Współorganizator oraz uczestnik wielu międzynarodowych wystaw związanych z ideą „Decentryzmu”. Więcej na: http://www.decentryzm.com/polska.html


Katarzyna Duda należy do najwybitniejszych osobowości artystycznych w Polsce.Krytycy podkreślają wspaniałe połączenie kunsztu muzycznego z olbrzymim temperamentem scenicznym oraz wirtuozerii z wielką wrażliwością muzyczną.
   Wystąpiła z recitalami i koncertami w tak prestiżowych salach jak Lincoln Center i Carnegie Hall w Nowym Jorku, Concertgebouw w Amsterdamie, w Filharmonii Narodowej w Warszawie, Kawai Omotesando Hall w Tokio, w Sali Rossiniego w Padwie.
    Studiowała u Maestro Tibora Vargi w Akademii Muzycznej w Sion w Szwajcarii.
    Koncertowała i nagrywała z renomowanymi orkiestrami takimi jak Orchestre de Chambre de Lausanne, Orquesta Sinfonica de Veracruz, NOSPR, European Union Chamber Orchestra, Orkiestra Kameralna Amadeus w Poznaniu, Orkiestra Filharmonii w Hradec Kralove, Polska Orkiestra Radiowa, Orkiestra Filharmonii Lwowskiej, Orkiestra Muzyki Nowej, Capella Sankt Petersburg, Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Narodowej, Janáček Chamber Orchestra, Neue Ruhr Kammerphilharmonie, Orquesta Sinfonica del Estado de Mexico, Śląska Orkiestra Kameralna pod batutą takich dyrygentów jak m. in.: Enrique Batiz, Jesus Lopez-Cobos, Agnieszka Duczmal, Lavard Skou Larsen, Józef Wiłkomirski, Jorge Mester, Szymon Bywalec, Monika Wolińska, Łukasz Borowicz, Michał Klauza.
   Występowała wspólnie m. in. z Kwartetem Camerata, Konstantym Andrzejem Kulką, Waldemarem Malickim, Ryszardem Groblewskim, Michałem Urbaniakiem, Janem Staniendą, Piotrem Pławnerem, Krzesimirem Dębskim, Katarzyną Budnik-Gałązką, Januszem Wawrowskim, Marcinem Zdunikiem, Markiem Brachą, Mariuszem Patyrą, Jakubem Jakowiczem.
   Szczegółowe informacje o artystce: www.katarzynaduda.pl